Od progu bezwstydnie powiedz mi czego chcesz
Cytat muzyczny jest trochę na wyrost, bo bohaterki i bohaterowie Prawdziwego życzenia raczej nie marzą o namiętnej miłości. A jednak zdanie sobie sprawy z własnych potrzeb, zrozumienie, czego im brakuje, czego pragną, jest dla nich trudne i czasem wydaje się właśnie pozbawione wstydu i umiaru. Mamy tu do czynienia z książką japońską, więc napięcie pomiędzy oczekiwaniami innych a własnymi preferencjami jest tu tematem numer jeden. Prowadzące magiczną kawiarnię koty doskonale to wiedzą, a do tego rozumieją, że hollywoodzkie wybranie siebie niekoniecznie przyniesie uwikłanym w takie dylematy osobom wyzwolenie.
Brzmi jak kawał ciężkiej psychologii? Bynajmniej, ton czarownego coachingu, leciutkiego popychania bohaterów w stronę trafnych pytań i dosładzania strudzonego umysłu wciąż jest tu tak wyraźny jak w poprzednim tomie. Nie zmieniły się nawet słodkie ilustracje Chihiro Sakurady pokazujące magię kawiarnianych przekąsek czekających na tych, którzy stawiają sobie pytania o sens życia.
Czy wolno chcieć wszystkiego?
Przy okazji drugiego tomu mogę się do czegoś przyznać. W pierwszym, jak w większości kawiarnianych menu, brakowało mi czegoś słonego. I nie mówię tu o okazjonalnym poceniu się oczu. Teraz się doczekałam, i to w historii, która jest szalenie emancypacyjna i feministyczna, bo kluczowym zagadnieniem poruszonym przez Mochizuki już na początku książki jest wybór między karierą i rodziną. Czy serowe foundue może pomóc w ułożeniu sobie życia? A czy cytryna może być słodka? Zapewniam, że dodatek kociej sierści, o czym wie każda osoba kociarska, stanowczo przesuwa potencjalne odpowiedzi w stronę twierdzących.
Prawdziwe życzenie właściwie w całości poświęcone jest tematyce rodziny i relacji z bliskimi, dotyka ich każda z trzech historii w tym tomiku. Przecież wiadomo, że najbliżsi są dla każdego źródłem radości i smutków. Wygrzana pod gwiazdami kocia cierpliwość pomaga czasem rozplątać niepewności i wieloletne nieporozumienia, zwłaszcza te, które powstały przede wszystkim w głowach klientów mobilnej kawiarenki.
Wydaje mi się, że seria Kawiarnia pod Pełnym Księżycem idealnie nadawałaby się na dyskusyjny klub książki czy wspólną lekturę z koleżanką, mamą, dzieckiem. Można ją czytać jako lekkie feel good, potraktować jako okazję do zerknięcia w stronę nieco innej kultury (zwłaszcza w zestawieniu z książkami non fiction o Japonii), ale to przede wszystkim świetny materiał na rozmowę.
Koty-zodiakarze mogą nas zaprowadzić w rejony intuicji i new age, poznawania swoich potrzeb, rozumienia cudzych wyborów. Mogą wydawać się zbyt naiwne i wzruszliwe, a taki punkt wyjścia wbrew pozorom potrafi zaowocować świetną rozmową. W najgorszym przypadku wymienicie się przepisami na ciasteczka lub nazwami ulubionych kawiarni. Oby te nasze nie znikały, tylko zawsze czekały z ulubionym kubeczkiem i talerzykiem!
