W zapowiedzi słyszymy Juliusa Dillingera (w tej roli Evan Peters), który wprowadza widzów w nową erę zastosowania cyfrowych technologii – tym razem nie tylko w rozrywce, ale też w wojskowości, wywiadzie i porządku publicznym. Zwiastun kończy się pojawieniem tytułowego Aresa (Jared Leto), który sam zaczyna kwestionować swoją egzystencję. Premiera filmu Tron: Ares zaplanowana jest na 10 października.
Choć poprzednie części rozgrywały się niemal wyłącznie w wirtualnej rzeczywistości, tym razem historia przenosi się do świata rzeczywistego. Młody dziedzic imperium Dillingerów, Julian, w trakcie prezentacji dla wojska przedstawia nowy typ żołnierza – Aresa, humanoidalny program stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji. Cyfrowy wojownik przypomina istoty znane z poprzednich filmów, jednak teraz funkcjonuje poza światem Gridu – a według Dillingera może być replikowany niemal bez końca.
W trailerze nie brakuje wizualnych elementów charakterystycznych dla serii: dynamicznych pościgów na świetlnych motocyklach, jaskrawo podświetlonych zbroi i efektownej walki wręcz. Tym razem jednak całość nabiera zdecydowanie mroczniejszego tonu. Ares mówi: „Szukam czegoś. Czegoś, czego nie rozumiem.” – a w odpowiedzi na pytanie Kevina Flynna (Jeff Bridges powraca do roli!) o wolę życia, odpowiada: „To tylko uczucie.”
Mimo ujawnionych szczegółów, Tron: Ares wciąż skrywa wiele tajemnic. Wiadomo, że projekt na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat przechodził przez różne koncepcje – od pełnego rebootu po bezpośredni sequel. Ostatecznie film osadzony został w kanonie i będzie kontynuacją Tron: Dziedzictwo.