Po czterech latach przerwy ponownie wyruszamy w podróż po świecie World of Warcraft. Tym razem odkrywamy Kalimdor – kontynent bardziej kojarzący się z Hordą, który każdy fan zna z ekranów komputerów. Czy druga część Podróży przez Azeroth dorównuje poprzedniemu tomowi? Sprawdźmy!
For the Horde!
Nasza przygoda z odkrywaniem Azeroth trwa. Tym razem odwiedzamy kontynent Kalimdor, w języku nocnych elfów i Tytanów zwany „lądem wiecznie skąpanym w gwiazdach”. Po eksploracji bardziej „sojuszniczych” Wschodnich Królestw przyszedł czas, by zajrzeć na drugą stronę barykady, w sam środek terytorium Hordy. To właśnie tutaj znajduje się m.in. stolica tej frakcji, Orgrimmar, w którym urzęduje sam Warchief. Ale to zaledwie jeden z przystanków na mapie – przed nami Mulgor, Feralas, Krater Un’Goro, Tanaris czy Teldrassil.
Autorem przewodnika jest Sean Copeland, osoba mocno związana z Blizzardem i samym światem Warcrafta, choć zdecydowanie mniej znana niż Christie Golden, autorka pierwszego tomu serii. Nie ma jednak powodów do obaw – Copeland zna uniwersum doskonale, a jego zaangażowanie czuć na każdej stronie. Postanowiono także kontynuować konwencję, która sprawdziła się we Wschodnich Królestwach: opis świata został ujęty w formie opowieści snutej przez znane postacie z gry. Dzięki temu zachowana została spójność i charakterystyczny klimat, który doceni każdy fan.
Tym razem przewodnikami po Kalimdorze zostają troll Zekhan, ambasador Rady Hordy oraz Rexxar, jeden z najsłynniejszych tropicieli Azeroth. Obaj zostali wysłani w podróż przez samego Thralla, a swój kontynent opisują na prośbę proroka Velena. Takie ujęcie nadaje książce fabularnego ducha i sprawia, że lektura staje się czymś więcej niż suchym zbiorem informacji. Opisy są rzeczowe, treściwe i nieprzydługie, tworzone z perspektywy pierwszej osoby – idealne kompendium wiedzy w pigułce. Do tego dochodzą dopiski bohaterów, które dodają szczypty humoru i luzu.
Odbiorcy dopiero zaczynający przygodę z World of Warcraft mogą poczuć się zaintrygowani i zachęceni, by głębiej poznać ten świat. Dla weteranów Azeroth książka raczej nie przyniesie nowych odkryć, ale z pewnością pozwoli odświeżyć wspomnienia i z sentymentem wrócić do znanych miejsc. Niektórzy mogą narzekać, że opisy są zbyt krótkie lub zbyt powierzchowne – jednak warto pamiętać, że to nie encyklopedia, a przewodnik pisany z myślą o przyjemności odkrywania. Jeśli ktoś potrzebuje bardziej szczegółowych informacji, zachęcam do sięgnięcia po Kroniki World of Warcraft.

Kolekcjonerka
Na uznanie zasługuje również wydanie. Insignis ponownie zadbał o solidną twardą oprawę i spójność stylistyczną z poprzednim tomem – tym razem w odcieniach czerwieni, co doskonale współgra z symboliką Hordy. Wnętrze to prawdziwa uczta dla oczu: mapa wraz z nakładką, szkice, ryciny, kolorowe i czarno-białe ilustracje przedstawiające miasta, potwory, krajobrazy i postacie. Wszystko wiernie oddaje klimat gry, co z perspektywy wieloletniego gracza mogę w pełni potwierdzić.
Zastanawiać może jedynie fakt, dlaczego polski wydawca – Insignis – kazał nam czekać aż cztery lata na premierę. Tak długa przerwa z pewnością nie pomogła w utrzymaniu zainteresowania serią, zwłaszcza że nie towarzyszył jej żaden nowy dodatek do gry. Mimo wszystko dobrze, że Kalimdor w końcu trafił na nasz rynek, nawet jeśli nie wzbudzi takiego szumu jak jego poprzednik.
Podobnie jak wcześniej, trzeba jasno powiedzieć: to nie jest książka dla każdego. Podróż przez Azeroth to publikacja skierowana głównie do fanów uniwersum Warcrafta. O ile powieści z tego świata mogą wciągnąć nawet osoby niezaznajomione z grą, o tyle tutaj mamy czysto kolekcjonerski przewodnik, który bez znajomości realiów może wydawać się pozbawiony kontekstu. To bardziej pamiątka, wizualna podróż po znanym świecie niż nowa opowieść.
Dla miłośników Azeroth to jednak kolejna perełka do kolekcji – pięknie wydana, klimatyczna i pełna nostalgii. Nie wnosi może zbyt wiele nowego do wiedzy o świecie, ale pozwala na chwilę zanurzyć się w ulubionym uniwersum i znów poczuć ducha World of Warcraft. A to przecież często wystarcza, by z postawić ją na półce obok innych gadżetów związanych z grą.


