Wyobraź sobie, że możesz przenieść się do dowolnie wybranego przez siebie świata fantasy. Który z nich byś wybrał? Redaktorzy Ostatniej Tawerny przedstawiają poniżej swoje typy.
Meekhan
A właściwie Imperium Meekhańskie, czyli państwo stworzone przez Roberta M. Wegnera, autora fenomenalnej serii fantasy, którą pokochałam całym swoim sercem i do której wracam z regularnością godną grypy (czyli przynajmniej dwa razy w roku!) Świat Opowieści z meekhańskiego pogranicza nie wydaje się być szczególnie wymyślny, przynajmniej pod względem geografii, w granicach Imperium znajdują się bowiem górskie szczyty, w które zapuszczają się tylko najodważniejsi, trawiaste stepy, gdzie ważny jest rączy wierzchowiec i dobry łuk, nieprzebyte pustynie oraz portowe miasta, pełne mętów, szumowin i złodziejaszków. Śmiało można powiedzieć, że to nic ciekawego, przecież dokładnie takie same krajobrazy można zobaczyć w naszym świecie, prawda?
To jednak nie o widoki chodzi, najważniejszy w tej serii jest bowiem klimat tych miejsc i kultura ludów, które je zamieszkują. Zwłaszcza, że o ile stolica i centrum Imperium są dość spokojne i nudne i to pogranicze kraju jest miejscem, w którym mieszają się różne kultury, siłą rzeczy dzieje się zatem najwięcej. W cichości duszy marzę o dołączeniu do Szóstej Kompani Szóstego Pułku Górskiej Straży w ich górskich marszach, przedzieraniu się przez zasypane szlaki i zdobywaniu chwały, równie mocno chciałabym puścić się galopem przez wschodnie stepy, iść z wiatrem na wyścigi na najlepszym wierzchowcu, jakiego można kupić, ukraść lub zdobyć w walce. Usiąść przy ognisku w obozie Wozaków, by posłuchać ich opowieści lub poznać zwyczaje pustynnego ludu Issaram. Poszwendać się ulicami portowych miast, może pojawić się na jakimś szlacheckim balu lub nabożeństwie ku czci Reagwyra.

Eh a gwiezdne wojny? Kazdy chyba kiedys sobie marzyl zeby byc takim jedi albo jakims chociaz łowcą głow z latającym plecakiem :p
Żeby nie było Malazanu ani Ksiecia Nicosci… malo rzetelny artykul