Nikt tak po prostu nie wchodzi do Lasu
Wchodząc między drzewa, należy zachować czujność i powagę. Nie niszczyć kory drzew ani rosnących tam grzybów. Zemsta leśnego ludku może być straszna. Na pewno będzie starannie zaplanowana.
Rusałka trafia w sam środek wojennej narady innych leśnych panien. Sama nie chce brać w niej udziału, nawet nie bardzo rozumie, dlaczego. Przecież to jej lud, jej towarzyszki i jej obrońca, Las. Strzegący każdego ich kroku, stanowiący jedyną ochronę przed wioską i zamieszkującymi ją brutalami, którzy mają dla niego wartość jedynie jako potencjalny kompost.
Zwykle ani ona, ani jej siostry i bracia nie myślą zbyt wiele o ludziach. Ich światy są od siebie starannie oddzielone, śmiertelnicy boją się zieleni. Tylko, że teraz na niebie stoi księżyc w pełni, a wieś obchodzi Kupalnockę. To noc, kiedy otwierają się niewidoczne dotąd przejścia, a bogowie mogą usłyszeć najlżejszy szept. Nie, żeby ludzie szeptali. Wkraczają do Lasu śpiewając i tańcząc. Szukają kwiatu paproci…

Kim właściwie była ta piękna pani?
Szepty Lasu to drugi tom opowieści Kamili Król o Rusałce. Możecie go jednak czytać jako niezależną opowieść, treść poprzedniego przypomina sama główna bohaterka, próbując zrozumieć, jak stała się leśną nimfą. Reminiscencji będzie więcej, poznacie je po zmianie palety barw – las to zielenie, przeszłość maluje się w sepii i jesiennych rudościach. Ta dwoistość zasugerowana jest już na okładce. Miękka, delikatna kreska autorki wygląda świetnie w obu odsłonach.
Znajdziecie tu mnóstwo odniesień do popkultury: potężne duchy jak z Miyazakiego, zabawne stworzonka rodem z Muminków, grzybowe ludziki tak ostatnio poruszające wyobraźnię cosplayerów. No i oczywiście motywy słowiańskie. Komiks nie ma jednak zacięcia edukacyjnego. Nie musicie wiele wiedzieć o rusałkach czy pogańskich bogach, to nie jest pozycja dla zaawansowanych. Może za to rozbudzić w was potrzebę zaopatrzenia się w jakąś mitologię (z uwzględnieniem tego, jak mało wiemy o wierze naszych przodków) czy Bestiariusz słowiański.
Kamila Król zrobiła świetnie, stawiając raczej na fantasy niż grzebanie w legendach, zwłaszcza że chce opowiedzieć o konkretnej bohaterce, a nie generycznej postaci z ludowych podań. Robi to z wielką czułością. Historia Rusałki nie jest lekka, a jednak komiks zachowuje baśniowy charakter, nie nabiera społecznych tonów. Dzięki temu nie traci niczego ze swojej siły, która tkwi przecież w uniwersalności mitu.
Opowieść o Rusałce nie jest długa, ale spokojnie spędzicie z nią cały wieczór, podziwiając warstwę graficzną. Mnóstwo tu tanecznego ruchu, miękko układających się sukien i ciał, które nawet jeśli nie wpisują się w wyśrubowane normy piękna, ale czują się doskonale. Król pięknie uchytuje to, jak dobrze leśne panny czują się we własnych zielonych skórach i wzajemnym towarzystwie. Ich relacja z Lasem tworzy jednak pewien kontrast z tą, którą stopniowo odkrywa główna bohaterka – i ten potencjalny konflikt nie zostaje w komiksie rozwiązany. Możemy tylko przypuszczać, że niedopasowanie i samotność dotyczą tylko Rusałki, a nie Wodnika czy Drzewic. Jednak chętnie posłuchałabym więcej o przeszłości i naturze tych postaci.
