Oto komiks, który jest niczym dobrze doprawiona potrawa — aromatyczny i pyszny od pierwszych stron! Wauter Mannaert zabiera czytelników w świat, gdzie kuchnia, przyjaźń i bunt przeciwko systemowi splatają się w opowieść o odwadze i pasji.
Poznajcie Jaśminę
Pierwszy album Jaśminy i ziemniakożerców ukazał się na polskim rynku nakładem wydawnictwa Egmont. Scenariusz i ilustracje wyszły spod ręki belgijskiego autora Wautera Mannaerta, a przetłumaczyła całość na polski Maria Mosiewicz. Komiks jest dość krótki (76 stron) i jest pierwszym tomem serii. Fabuła krąży wokół tytułowej Jaśminy młodej adeptki sztuki kulinarnej, dla której gotowanie jest prawdziwą pasją. Dziewczyna na co dzień mieszka z tatą, chodzi do szkoły, a także odwiedza dwójkę pobliskich ogrodników. Pewnego dnia jej rutynę jednak burzy zmiana – firma, które pragnie zdominować przemysł spożywczy równa z ziemią znane jej ogródki i wypuszcza uzależniający ludzi produkt na bazie ziemniaków. Jaśmina nie godzi się jednak na sprowadzenie jedzenia wyłącznie do jednego gotowca i decyduje się podjąć walkę.

Obiecująca mieszanka dla młodych i starszych
Choć to pierwszy tom historii już teraz nosi on oznaki solidnej konstrukcji narracyjnej. Styl graficzny Mannaerta jest wyrazisty i klarowny, ładnie się go ogląda i dobrze koresponduje on z przedstawioną treścią. Dialogi są naturalne, a cięższe watki nie są przedstawiane moralizatorsko. Dom Jaśminy jest raczej ubogi, jednak dowiadujemy się o tym głównie z jej decyzji i konkretnych scen, niż wprost słowami. To opowieść, którą chętnie przeczyta zarówno młodzież szukająca akcji i bohaterów bliskich wiekowo, jak i dorośli. Z bohaterką łatwo jest sympatyzować, a pomysł na fabułę pozwala na chwilę refleksji nad naszym stosunkiem do jedzenia, gotowania, a także środowiska czy technologii.
On jest zły, ona dobra
Żeby nie było zbyt idealnie dodać muszę, iż momentami fabuła bywa przewidywalna. Także sam główny przeciwnik jest od razu zaadresowany i wiemy dokładnie kto w tej historii ma być tym złym, a kto dobrym. Jednak to podejście jest dla mnie zrozumiałe, gdyż autor po prostu chciał postawić fundamenty pod kolejne wydarzenia. Co urzeka w tym komiksie najbardziej, to sam pomysł na akcję. Ziemniakożercy już z tytułu wydają się być czymś komicznym (wybaczcie mieszkańcy Wielkopolski!), jednak ten pozorny komizm, szybko objawia się jako punkt wyjścia do poważniejszych pytań. Całość ma dobry rytm, momenty napięcia i humoru nieźle się równoważą.
Historia przedstawiona w pierwszym tomie zapowiada się wyśmienicie. Fabuła wciąga, a interesujące wydarzenia i niewielka liczba stron powodują, że komiks wciąga się na jedno posiedzenie. Z chęcią się dowiem, dokąd los zaprowadzi Jaśminę i jej przyjaciół. Jeśli szukacie ładnego i nietuzinkowego tytułu to zdecydowanie polecam Ziemniakożerców!
