Najpierw będzie robota przy sprzątaniu i lepieniu pierogów, potem spotkanie rodzinne, a następnie błogie lenistwo przed ekranem komputera lub telewizora. Dla niektórych tradycją będzie obejrzenie po raz dwudziesty Kevina samego w domu, dla innych powtórka ze specjalnych odcinków Doctor Who lub ta wersja Opowieści wigilijnej z Jimem Carreyem w roli Scrooge'a (a może ta ze Sknerusem McKwaczem?). A jeżeli mamy ochotę na coś trochę... innego? Produkcję, gdzie Boże Narodzenie niekoniecznie odgrywa najważniejszą rolę, ale od blasku lampek choinkowych trudno w nich uciec.
Happy!

A na koniec serial, bo niektórzy nawet na święta nie potrafią odpuścić sobie maratonów! Happy! to opowieść o rozpitym do granic możliwości eks-policjancie, o niebieskim pegazie wyjętym prosto z programu dla maluchów, kochającym Boże Narodzenie bezwzględnym gangsterze i przebranym za Św. Mikołaja psychopacie, który porywa dzieci i zamyka je w pudełkach. Czy Wy też już czujecie klimat świąt? Nick Sax – w tej roli niesamowity Christopher Meloni – nie ma w życiu już nic do stracenia odkąd stracił pracę w policji, twarz przed innymi funkcjonariuszami i większością społeczeństwa. Powoli, acz świadomie, zmierza do totalnego samozniszczenia… przynajmniej dopóki nie przechodzi ciężkiego zawału i nie spotyka Happy’ego, którego bierze za halucynację. Teraz, kompletnie wbrew sobie, musi stać się bohaterem i uratować życie małej dziewczynki.
O tej produkcji pisałam już na początku tego roku i nie mogłam się jej nachwalić. Teraz wiem już, z zapowiedzi sprzed kilku miesięcy, że każdy sezon ma dotyczyć innego amerykańskiego święta – stąd bożonarodzeniowy klimat pierwszej serii. Druga dotyczyć będzie Wielkanocy, a chociaż wyrażałam wątpliwości czy drugi sezon takiego maratonu szaleństwa i deprawacji będzie miał sens, to nie mogę się doczekać konfrontacji Nicka i Wielkanocnego Zajączka. – Karolina