Równoumagicznienie to trzeci tom Świata Dysku w nowej edycji, którą czytelnicy otrzymali od wydawnictwa Prószyński i S-ka. Po dwóch częściach o Rincewindzie przyszedł czas na pierwszą książkę z Cyklu o czarownicach z Lancre. Tym razem mamy okazję poznać całkowicie nowych bohaterów i dowiedzieć się nieco więcej o tym, jak działa magia.
W sporej odległości od Ankh-Morpork, najważniejszego miasta na Dysku, znajduje się wieś o mało wdzięcznej nazwie Głupi Osioł. Tam właśnie zawędrował pewien stary mag, który przeczuwając zbliżający się koniec, postanowił przekazać swoją laskę wyjątkowemu dziecku. Dotarł do mężczyzny będącego ósmym synem, któremu właśnie rodził się ósmy syn. Wszystko byłoby pięknie, gdyby to tylko był syn. Ale nie zawsze wszystko idzie po myśli bohaterów, dlatego na świat przyszła dziewczynka.
Eskarina Kowal, zwana w skrócie Esk, otrzymała wyjątkowy prezent, ale nikt jej o tym nie poinformował. Pierwsze lata swojego życia spędziła na radzeniu sobie z siedmioma starszymi braćmi, ale poza tym można było uznać ją za zwykłe dziecko. Wprawdzie lubiła przesiadywać na drzewie, które nie było zbyt przyjaźnie nastawione do innych ludzi, ale nie wzbudzało to większych podejrzeń co do jej zwyczajności.
Pewnego dnia Esk wraz z dwoma braćmi idzie do domku Babci Weatherwax. W wyniku pomyłki uznają ją za zmarłą. Chłopcy biegną po pomoc, a dziewczynka zostaje sama i w pewnym momencie wybiega wystraszona do lasu, gdzie zostaje zaatakowana przez wilki. W tym momencie wkracza dotychczas uśpiony prezent – laska starego magazabija drapieżniki i ratuje Esk. Od tej pory ósme dziecko ósmego syna wkracza na ścieżkę zarysowaną w dniu narodzin. Babcia szkoli dziewczynkę, a w końcu postanawia pomóc jej w dostaniu się na Niewidoczny Uniwersytet. Wprawdzie wszyscy wiedzą, że magiem może zostać tylko mężczyzna, ale magia na Dysku rządzi się swoimi prawami. Laska ewidentnie przywiązała się do Esk i lepiej, aby ta nad nią zapanowała, niż zrobiła krzywdę komuś lub sobie.
Chociaż dwie poprzednie części o Rincewindzie mi się podobały, to Równoumagicznienie jest zdecydowanie lepszą książką. Od początku wciągnęłam się w historię dziewczynki, która miała być chłopcem, i z tego powodu odmawiano jej prawa do nauki magii, chociaż została przez nią wybrana. Drugą postacią wartą wspomnienia jest Babcia Weatherwax. Ta ekscentryczna czarownica ubolewa nad tym, że ma wszystkie zęby i nie chcą jej wyrosnąć żadne kurzajki, natomiast dumna jest z bycia panną oraz szacunku, jakim darzą ją ludzie. Początkowo jest sceptyczna i podkreśla jedynie słuszną płeć magów, natomiast później zmienia zdanie i postanawia doprowadzić do przyjęcia Esk na Uniwersytet.
Terry Pratchett w Równoumagicznieniu porusza problem nierówności płci i patriarchatu w humorystyczny sposób. Sztywne struktury zarządzane przez mężczyzn są ośmieszane, ale mają oni także okazję na autorefleksję i zmianę zdania. Wplecione w poważne tematy żarty autora niezmiennie mnie bawią, dlatego wyczekuję każdej kolejnej książki ze Świata Dysku.