Zagrożenia nigdy się nie kończą
W miasteczku kończyła się woda. Od kilku miesięcy nie spadła ani jedna kropla deszczu. W obliczu kolejnej zbliżającej się sytuacji zagrażającej życiu dzieci, Sam wraz z niewiarygodnie silnym Jackiem oraz Dekką, która potrafiła „wyłączyć” grawitację na małym obszarze, ruszyli w stronę jeziora znajdującego się ponad dwadzieścia kilometrów od Perdido Beach. Mieli sprawdzić czystość wody i jej zdatność do picia.
Po drodze chcieli zajrzeć do Huntera, który żył sam w lesie i miał moce pomagające w tropieniu i zabijaniu zwierzyny. Przekazywał zdobyte jedzenie dla wszystkich dzieci.
Do Sama dotarła informacja, że jeden ze zmutowanych latających węży ugryzł ich jedynego myśliwego. Zamiast zwykłej rany, wyrosła dziwna, potworna paszcza żerująca w jego ciele.
Gdy grupa dotarła do Huntera, pasożytów w jego ciele było już mnóstwo i mogli mu pomóc tylko w jeden sposób… A nie tylko on został ugryziony.
Poważnym problemem w RAMZ była grypa. Dzieci chorowały już wcześniej, więc nie wiadomo, czy choroba wróciła, czy może nigdy się nie skończyła. Kolejne osoby chorowały i czuły się coraz gorzej. Dziewczynka imieniem Jennifer była w kiepskim stanie i jako pierwsza wykaszlała coś, co jednak powinno zostać w środku ciała…
Drake był jedynym więźniem w Perdido Beach. Przetrzymywano go w piwnicy jednego z wolnych domów. Udaje mu się jednak uciec i przyzywany przez swojego pana, zmierza w stronę starej kopalni.
Ogromne, zmutowane owady stają się jego towarzyszami, przez co wszystkie dzieci są w śmiertelnym zagrożeniu. Sam jeszcze nie wie, że jego największy koszmar jest na wolności, i dowie się o tym w najmniej spodziewanym momencie.
Grupa naszego głównego bohatera dociera w końcu do bariery na drugim końcu RAMZ i planuje iść wzdłuż niej do jeziora. Po drodze natrafia jednak na bazę wojskową z jednym tajemniczym mieszkańcem. Nastolatkowie zapoznają się również z notatkami z badań, które miały miejsce przed zniknięciem wszystkich dorosłych.
Stabilność i plany na przyszłość
Akcja książki dzieje się osiem miesięcy po powstaniu RAMZ. Taki okres bez dorosłych powoduje, że większość osób nie zastanawia się, czy zostaną uratowani, ale stara się stworzyć społeczeństwo, system i podział odpowiedzialności w sposób, który będzie działał na długo.
Kilkusekundowe wydarzenie na końcu trzeciego tomu pozostawiło mnie w szoku. Zaczynając część czwartą, wyczekiwałam ciągu dalszego tego wątku.
I się nie doczekałam. Ale muszę tu wspomnieć o zastosowanym zabiegu – na końcu każdej książki znajduje się fragment kolejnego tomu. I tu moja ciekawość nareszcie została zaspokojona!
Gone. Plaga trzyma wysoki poziom poprzednich części. Problemy, z którymi mierzą się bohaterowie, są bardzo realistyczne, a wiele „doroślejszych” książek je pomija. Jest to jeden z największych plusów całej serii.
Dobrym pomysłem było również wprowadzenie nowego bohatera i miejsca, w którym się znajdował. Jego moc i jednocześnie rola w społeczeństwie jest bardzo przydatna od samego początku. Minusów nie widzę, poza niektórymi postaciami, o których nie lubię czytać, ale pewnie każdy z nas takich ma.



