Nic nie jest takie jak nam się wydawało
Ultimates to historia o superbohaterach, ale jej największą siłą jest świat, w którym zostali pozbawieni szansy na zaistnienie. Stwórca przez lata manipulował rzeczywistością Ziemi-6160, oddając władzę złoczyńcom. Po jego uwięzieniu Tony Stark jako Iron Lad próbuje przywrócić ludziom nadzieję na lepszą przyszłość.
Wraz z alternatywną wersją Reeda Richardsa, znaną jako Doktor Doom, zaczyna tworzyć drużynę mającą przeciwstawić się Radzie Stwórcy. Dołączają do nich m.in. Thor, Sif, Kapitan Ameryka, She-Hulk, Hawkeye, America Chavez i Ludzka Pochodnia. Nie jest to jednak typowa historia o kompletowaniu superdrużyny. Większość bohaterów nie wie nawet, że mogłaby nimi zostać, ponieważ Stwórca wcześniej zmienił ich życiorysy. Tony musi więc nie tylko znaleźć przyszłych herosów, ale przede wszystkim pomóc im odkryć własny potencjał.

To jeden z najlepszych pomysłów Deniza Campa. Każda z postaci staje się częścią większej historii o odzyskiwaniu sprawczości w świecie zaprojektowanym tak, by odebrać ludziom nadzieję. Zmienione życiorysy znanych bohaterów wpływają też na ich charakter i motywacje, a szczególnie ciekawie wypada Doktor Doom. Poboczne wątki, takie jak Wyspa Potworów czy eksperymenty na rdzennych mieszkańcach, pokazują natomiast skalę ingerencji Stwórcy w rzeczywistość.
Ultimates łączy przy tym społeczne i polityczne tło z klasyczną superbohaterską widowiskowością. Są tu wielkie pojedynki, niezwykłe moce, eksperymenty i body horror, a tytułowi bohaterowie zostają przedstawieni przez kontrolowane przez Radę Stwórcy i tym samym media jako terroryści. Oczywiście nie wszystkie poboczne historie wypadają równie dobrze, a liczba nowych wersji postaci momentami przytłacza, ale Camp tworzy świeżą opowieść o odzyskiwaniu wolności. Pokonanie głównego antagonisty jest ważne, lecz jeszcze istotniejsze okazuje się przekonanie ludzi, że ich świat nie musi wyglądać tak, jak ktoś wcześniej go dla nich zaplanował.
Zły, chociaż piękny świat
Pod względem oprawy graficznej komiks prezentuje się równie okazale jak jego fabuła. Juan Frigeri świetnie odnajduje się w historii wymagającej zarówno epickiej skali, jak i dbałości o szczegóły. Jego kreska jest dynamiczna i realistyczna, a podczas wielkich starć każdy bohater nadal pozostaje wyraźny. Dobrze wypadają też projekty postaci – alternatywne wersje Thora, Kapitana Ameryki czy Doktora Dooma – które zachowują charakterystyczne cechy, ale jednocześnie otrzymują własną tożsamość. Frigeri sprawnie komponuje również plansze, łącząc szerokie, niemal kinowe kadry z klasycznymi układami. Dzięki mimice, gestom i odpowiedniemu prowadzeniu scen nawet spokojniejsze fragmenty nie są statyczne, a gdy akcja przyspiesza, zmienia się również rytm plansz.

Czwarty zeszyt wyróżnia się za sprawą Stefano Caselliego, który zastępuje Frigeriego. Jego kreska dobrze pasuje do historii skupionej na Doomie oraz młodym Tonym Starku i nadaje jej nieco inny charakter. Całość uzupełniają kolory Davida Curiela. Bogata paleta podkreśla widowiskowość starć, a ciemniejsze tony budują ponury, opresyjny klimat świata kontrolowanego przez Stwórcę. Warstwa graficzna oferuje więc rozmach, dynamikę i efektowne kadry, jednocześnie wypracowując własny styl, zamiast jedynie powielać wygląd głównego uniwersum Marvela.
To dopiero początek…
Pierwszy tom dobrze pokazuje, dlaczego pomysł na nowe uniwersum Ultimate miał sens. Deniz Camp nie ogranicza się do przeniesienia znanych bohaterów do alternatywnej rzeczywistości. Tworzy im nowe historie, motywacje i problemy, zachowując przy tym ich rozpoznawalny charakter. Dobrze wypada też kompletowanie drużyny, której członkowie wnoszą do niej własne doświadczenia. Scenarzysta wykorzystuje ich historie również do poruszania tematów społecznych i politycznych. Wątki Ameriki Chavez, She-Hulk czy nowego Hawkeye’a dotyczą m.in. amerykańskiej historii, wyzysku rdzennych mieszkańców, stereotypów i tożsamości. Nie są jednak dodatkiem do superbohaterskiej akcji, lecz wynikają bezpośrednio ze świata stworzonego przez Stwórce.
Najmocniejszym punktem tomu jest zeszyt poświęcony Doktorowi Doomowi. Reed Richards zostaje naznaczony serią tragedii, utratą pozycji naukowej i torturami zafundowanymi przez głównego antagonistę, które prowadzą do jego przemiany w Dooma. To jedna z najciekawszych reinterpretacji klasycznej postaci w całym tomie – mroczna, brutalna i pokazująca, jak daleko zło ingerowało w życie swoich przeciwników.

Nie wszystkie rozwiązania wypadają równie dobrze. Miesięczne przeskoki między wydarzeniami sprawiają, że kolejne zeszyty momentami korzystają z podobnego schematu, czyli misja, przeszkoda i jej rozwiązanie. Dzięki temu poszczególne historie dobrze funkcjonują osobno, ale cierpi na tym ciągłość całego tomu. Szósty zeszyt dodatkowo przyspiesza tempo, choć jego brutalny finał skutecznie podtrzymuje zainteresowanie. Mimo tych zastrzeżeń Ultimates pozostaje bardzo udanym otwarciem serii. Camp łączy widowiskową akcję z rozbudowanym światem, świeżymi reinterpretacjami bohaterów i komentarzem społecznym.

