Futuro Darko to debiut Krzysztofa Nowaka, którego można było jednakowoż spotkać w magazynie komiksowym Komiks i my. Czy postapokaliptyczna wizja Nowaka słusznie zasłużyła na wydanie w twardej oprawie nakładem wydawnictwa Nagle! Comics?
Polskie postapo
Futuro Darko przy pierwszym kontakcie mnie nie zachwyciło. Jak zobaczyłem zapowiedź od wydawnictwa Nagle Comics kompletnie mnie to nie ruszyło. Niemniej pomimo pewnych obaw czy niechęci musiałem sięgnąć po ten tytuł, ponieważ to jest najprawdziwsze polskie postapo. A po świetnej przygodzie z polskim cyberpunkiem w Statusie 7, chciałem się przekonać, co mój rodak może dołożyć nowego do mojego ulubionego gatunku. Jak szybko się przekonałem w Futuro Darko nie ma nic przesadnie oryginalnego, ale za to autor zaserwował prostą, przyjemną, rozrywkową historię. Na początku poznajemy okładkowych bohaterów, czyli braci Brońskich w ich warsztacie. Od razu pojawia się też ich główny rywal, z którym do samego końca będą mieli niezłą kosę. Szczególnie spodobał mi się rozdział Ostatnia runda skupiony na wyścigu, w którym zasady fair play są najważniejsze. To znaczy, że za ich złamanie grozi rozstrzelanie przez drony. Ale z drugiej strony, gdy już wjedzie się do tunelu, wszystkie chwyty nagle stają się dozwolone! Równie świetnie wypadł rozdział poświęcony kapeli Stick N Stones. Co ciekawe protagoniści pojawiają się w nim tylko w roli postaci epizodycznych. Zamiast tego fabuła koncentruje się na zespole, a przede wszystkim ich perkusiście, czyli bojowym robocie zdolnym rozerwać człowieka na strzępy. Może te wszystkie historie nie należą do ambitniejszych, ale jednocześnie czyta się je bardzo przyjemnie, a świat przedstawiony to dobre, klasyczne postapo z mutantami i nuklearnymi pustkowiami. Do tego mamy zgraje sympatycznych (na swój sposób) postaci.
Wypasione bryki
Styl Krzysztofa Nowaka jest specyficznie specyficzny – pierwsze co zwróciło moją uwagę to podłużne nosy u wszystkich postaci. Ogólnie wygląd bohaterów nie przemówił do mnie do końca. Niemniej ujęły mnie przede wszystkim rysunki pustkowi, Atomic City czy też wypasionych pojazdów. Najbardziej spodobał mi się motyw zaczynania rozdziału od wielkiego kadru na dwóch stronach przedstawiającego jakiś fragment pustkowi czy ruin cywilizacji. Kreska Nowaka jest prosta, ale jednocześnie dodaje uroku temu postapokaliptycznemu uniwersum. Warto podkreślić, że autor nie stroni od przemocy i każda walka prezentuje się wyjątkowo brutalnie i krwawo. Wypada mi jeszcze wspomnieć o dodatkach, bo autor zamieścił pod koniec komiksu mapę. Poza tym znajdziemy też grafiki i chyba najciekawszy bajer, czyli kod QR odsyłający nas do strony z muzyką graną przez zespół Stick N Stones!
Czy warto zaprzyjaźnić się z braćmi Brońskimi?
Futuro Darko jest bardzo przyjemną pozycją, którą pochłonąłem błyskawicznie. Po prostu tak dobrze się to czyta, a akcja pędzi na złamanie karku, że nie warto się odrywać od komiksu tylko od razu go skończyć przy jednym posiedzeniu. Jedynie co wzbudza moje wątpliwości, to rozmiar całości i jego cena. Te sto stron przerobiłem tak szybko, że czuję niedosyt. Z jednej strony wydanie około sześćdziesięciu złotych to nie tak dużo, tylko że brakuje tu więcej mięska. Cieszę się, że w komiksie zapowiedziano, iż bracia Brońscy jeszcze powrócą, bo chętnie sprawdzę, co ten szalony duet może jeszcze nawywijać. Futuro Darko to niby nic wybitnego, ale jednocześnie jest to kawał solidnego i przyjemnego rozrywkowego komiksu w klimacie postapo.