Jeśli uważnie śledzicie artykuły, które pojawiają się na Ostatniej Tawernie, to wiecie już, czym jest Pathologic. Mimo to krótkie przypomnienie: w 2005 roku moskiewskie studio Ice-Pick Lodge wydało grę komputerową opowiadającą o dwunastu dniach walki z morderczą plagą w wyobcowanej społeczności, gdzie wszyscy znają się nawzajem i żywią rozmaite uprzedzenia oraz hołdują zabobonom. Produkcja, choć pełna niedostatków, zyskała status kultowej i zaskarbiła sobie miłość rzeszy fanów. Toteż kiedy nastała era crowdfundingu, Rosjanie postanowili jeszcze raz zmierzyć się z tematem. Na efekt przyjdzie nam poczekać do jesieni 2017 roku, niemniej jednym z celów dodatkowych osiągniętych podczas zbiórki było wydanie gry planszowej bazującej na oryginalnym pomyśle. Więc oto przed wami: planszówka Pathologic!
Anatomia epidemii
Na zawartość pudełka składają się: plansza z mapą miasta, karty postaci, pionki uzdrowicieli i podopiecznych z podstawkami, karty wydarzeń, recept, nekrologów i mutacji choroby, zeszyt plagi, żetony paktów, zasobów, blokady, liczniki dowodów – i oczywiście instrukcja. Wszystkie elementy są ładnie wykonane, w większości z solidnego, grubego kartonu. Nad szatą graficzną czuwał Meethos – artysta od początku związany z marką Pathologic, toteż ilustracje trzymają ten sam styl, co grafiki i concept arty do oryginału. Nawet ornamenty, które pojawiają się na koszulkach kart, odpowiadają tajemniczym symbolom napotykanym w grze komputerowej, widać więc, że zadbano o odwzorowanie szczegółów. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do wykonania planszówki, to fakt, że kolory wyszły w druku zbyt ciemne – na przykład ilustracja z okładki instrukcji jest przez to trochę nieczytelna. Osobiście też widziałabym opakowanie utrzymane w bardziej kojarzącej się ze stepem kolorystyce, więcej różnych odcieni sepii, a mniej czerni. Mimo dość intrygującego obrazka na froncie – szkieletowej personifikacji plagi z płonącymi ślepiami – nie jestem pewna, czy ciemne, monochromatyczne pudełko zwróciłoby moją uwagę w sklepie.
Najwięcej radości sprawiło mi przyglądanie się rozrysowanej na planszy mapie miasta – ze względów sentymentalnych. To dokładnie ta sama mapa znana z gry na PC: zgadza się rozkład budynków i dzielnic, można dopatrzeć się ilustracji z katedrą, zaprzeczającym prawom fizyki wielościanem, fabryczną termitierą czy dworcem kolejowym. I zaraz zbiera się człowiekowi na wspomnienia: o, tu mieszkała rodzina Kainów, a tutaj pobili Artiemija, tu zaś po raz pierwszy spotykało się albinosa… i tak dalej. Spodobał mi się również zeszyt plagi – tym razem okładka i wykonanie zupełnie odpowiadają moim oczekiwaniom estetycznym co do wyglądu Pathologica. Jest tylko jeden problem – aż żal cokolwiek w nim notować…
Altruizm i małostkowość
Jak zapewne się domyślacie, głównym celem planszówkowego Pathologica jest zapobieżenie rozprzestrzenianiu się plagi. Cóż – nieprawda. To znaczy prawda, ale tylko w trzech czwartych (albo nawet jeszcze mniej). Grę zaprojektowano tak, że optymalna liczba graczy wynosi cztery – choć istnieją też warianty rozgrywki dla dwóch i trzech. Większość uczestników zabawy wcieli się w znanych z wersji komputerowej protagonistów: bakałarza, haruspika i oszustkę, ale jedna osoba zawsze będzie sterowała… samą plagą. Zadaniem tej ostatniej jest jak najszybsze wyeliminowanie trzech postaci podopiecznych z ustalonej wcześniej listy ofiar. Zadanie każdego z uzdrowicieli zaś wbrew pozorom polega nie tyle na uleczeniu choroby, co na zebraniu dostatecznej liczby dowodów, aby wykazać, że to właśnie jego metoda walki z epidemią jest tą właściwą. Mam nadzieję, że rozumiecie, jak istotna to różnica, i dostrzegacie wynikający stąd egoizm postaci czy wręcz możliwość dążenia do celu po trupach.
Mimo tego Pathologic to specyficzny tytuł, w którym rywalizacja miesza się w różnych proporcjach z kooperacją. Wynika to stąd, że plaga od początku znajduje się na uprzywilejowanej pozycji – jej ruchów po planszy nie widać (są notowane w zeszycie), nie da się jej zabić ani na dłużej wyeliminować. Dlatego jeśli uzdrowiciele przyjmą strategię skrajnie egoistyczną – prawdopodobnie przegrają w ciągu zaledwie kilku rund. Natomiast jeśli wzajemne rzucanie sobie kłód pod nogi przeplotą okresami współpracy… Cóż, jedno z nich ma szansę na zwycięstwo – ale tylko jedno. Przyznam szczerze, że ta specyficzna relacja – pomieszanie altruizmu z małostkowością – jaka wytwarza się między postaciami graczy, to jedna z największych zalet planszówkowego Pathologica.
Asymetryczna rozgrywka nie każdemu jednak przypadnie do gustu. Początkowo może się wręcz wydawać, że wygranie z plagą jest niemożliwe. Jednak po rozegraniu kilku partii, lepszym poznaniu mechaniki gry i działania poszczególnych kart uzdrowiciele zaczynają tworzyć bardziej wyrafinowane strategie – i nagle okazuje się, że i przed plagą stoi nie lada wyzwanie, aby pomieszać im szyki. Wreszcie rzeczona asymetria jest bezpośrednią spuścizną po grze komputerowej, w której protagoniści musieli stawiać czoła wciąż zaostrzającej się sytuacji w miasteczku, a ostateczne zwycięstwo – w przeciwieństwie do wielu produkcji – nie było wcale oczywiste.
Dzień z życia zainfekowanego
Jak zatem grać? Cóż, na początku plaga potajemnie ustala listę trzech ofiar – po jednym podopiecznym od każdego uzdrowiciela. To są postaci, które musi zabić, aby zwyciężyć. Później pozostali gracze kolejno rozmieszczają na planszy pionki uzdrowicieli i podopiecznych – nie więcej niż jeden w danej dzielnicy, a jest ich do wyboru piętnaście.
Ruch w turze zawsze odbywa się w z góry wyznaczonej kolejności: najpierw plaga, potem bakałarz Daniel Dankowski, za nim haruspik Artiemij Burach i na końcu oszustka Klara. Ruch plagi jest niejawny; gracz nią sterujący powinien notować podejmowane akcje w zeszycie. W swojej turze plaga może przemieścić się do sąsiedniej dzielnicy, zainfekować dzielnicę lub ją zablokować (o ile wcześniej się nie poruszyła; wtedy ujawnia też swoją pozycję na planszy) oraz rozłożyć karty mutacji, działające trochę jak miny – odwrócone koszulkami do góry, aktywują się dopiero, kiedy pozostali gracze podejmą jakieś działania w danej dzielnicy. Podstawowe zadanie uzdrowicieli polega na rozwiązywaniu aktywnych wydarzeń – to znaczy tych, które leżą na planszy awersem do góry – ponieważ wtedy zyskują kolejne dowody na poparcie swoich teorii. Wydarzenia można rozwiązywać „osobiście” (tj. za pośrednictwem pionka uzdrowiciela) lub oddelegować któregoś z podopiecznych; zawsze wymagane jest wtedy użycie zasobu konkretnego typu: pieniędzy, sekretów lub kluczy. Tkwi w tym tylko jeden haczyk: aby rozwiązywać wydarzenia, należy znajdować się poza kwarantanną; z kolei postaci nieobjęte kwarantanną są szczególnie wystawione na ataki plagi. A śmierć kolejnych podopiecznych sprawia, że uzdrowiciele tracą zebrane dotąd dowody… Jednak bakałarz, haruspik i oszustka nie pozostają tak bezbronni, jak mogłoby się wydawać – każde dysponuje talią recept, czyli zagrywek, które wprowadzają do gry specjalne efekty.
Warto się na chwilę zatrzymać przy tych ostatnich – recepty bowiem są tym, co stanowi o podstawowej różnicy między postaciami, w jakie wcielają się gracze. Bez nich wybór bakałarza, haruspika czy oszustki pozostawałby bez znaczenia, byłby czysto „kosmetyczny”. Jednak talie przypisane poszczególnym uzdrowicielom zawierają odmienne, niepowtarzalne zagrywki. Z jednej strony wpływa to na dookreślenia charakteru protagonistów, a z drugiej wyposaża graczy w narzędzie do „płatania figli” pozostałym uczestnikom zabawy przy jednoczesnym kierowaniu jej na nowe tory.
Na pierwszy rzut oka zasady gry mogą wydawać się skomplikowane – zapewniam jednak, że dość łatwo je opanować. Pomaga w tym bardzo dobrze napisana instrukcja, gdzie poszczególne reguły wyłożono przejrzyście i konkretnie. Wyszukiwanie potrzebnych zagadnień w trakcie rozgrywki nie stanowi problemu (choć zwykle do rozstrzygnięcia wątpliwości wystarczy posiłkować się kartą ze skrótem zasad). Zdarzały się już gry, gdzie źle napisana instrukcja przekreślała całą radość z zabawy – cóż, Pathologic z pewnością do nich nie należy.
Plansza versus myszka
Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o planszówkowym Pathologicu, to fakt, że gdybym miała oceniać wyłącznie wierność względem wersji komputerowej – dałabym 6/6. Widać, że twórcy sporo wysiłku włożyli właśnie w zachowanie klimatu oryginału. Wpływają na to wspomniane już przeze mnie szata graficzna i ogólny balans rozgrywki, ale również mnóstwo drobiazgów – jak chociażby umieszczanie na kartach wypowiedzi bohaterów występujących w wersji PC (nie jestem pewna, czy przynajmniej część z nich nie stanowi cytatów z samej gry).
Sporo się odnoszę do oryginalnego Pathologica, dlatego może zaznaczę: w planszówkę spokojnie można grać bez znajomości gry komputerowej – i sądzę, że owa nieznajomość w niczym nie psuje zabawy. Po prostu wyłapywanie wszystkich „smaczków” stanowi dodatkową atrakcję. Z drugiej strony planszówka nijak nie pogłębia znajomości świata przedstawionego czy bohaterów. Słabo też wykorzystuje sam motyw stepu – owszem, plaga ma tę przewagę, że może go używać do szybkiego poruszania się, ale na tym właściwie kończy się jego rola. Trochę szkoda – widzę tu niewykorzystany potencjał.
I mały bonus od twórców: na potrzeby planszówki nagrano osobny soundtrack, a adres strony, z której można go pobrać, zamieszczono na końcu instrukcji1. Plik w formacie mp3 to prawie godzina klimatycznego ambientu skomponowanego przez Wasilija Kasznikowa. Sympatyczny gest, nie uważacie?
Pokłosie zarazy
Pomimo dość ponurego tematu Pathologic to bardzo przyjemna planszówka o – jak mi się wydaje – niezbyt wysokim progu wstępu. Nie wymaga znajomości wersji PC, a zrozumienie zasad nie zajmuje długo. Jedna partia trwa około godziny (czyli wyjątkowo zgadza się to z informacją podaną na opakowaniu), można więc grać spontanicznie, bez wcześniejszego rezerwowania połowy dnia. Stanowi dobry przykład na udaną adaptację gry komputerowej do wersji analogowej – z jednej strony wierna oryginałowi, z drugiej zaś przystępna dla „tych, co pierwszy raz”. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić do jej wydania w Polsce i szczerze polecam fanom ponurych, zadżumionych klimatów z nutą utopii w tle.
Tylko pamiętajcie: nie możecie ocalić wszystkich.
Jeśli jesteście zainteresowani zakupem planszówki, to możecie ją nabyć na tej stronie: pathologic-game.com
____________________________________________________________
1W chwili, kiedy piszę te słowa, soundtrack nie jest jeszcze ogólnodostępny do pobierania, ale Ice-Pick Lodge obiecuje jak najszybciej zaktualizować swoją stronę internetową.