Daniel Warren Johnson coraz częściej pojawia się na polskim rynku, za sprawą wydawnictwa Nagle! Comics. Po Murder Falconie i Z całej pety, przyszła kolej na Extremity. Czy cieniutki tomik w postapokaliptycznych klimatach okaże się objawieniem?
Nienawiść rodzi nienawiść
Nie do końca mi było po drodze z komiksami od Nagle! Comics. Większość ich pozycji po prostu nie trafiła w mój gust. Tak było też z komiksem Daniela Warrena Johnsona – Murder Falconem. Niemniej kolejne dzieło tego autora, które pojawiło się na polskim rynku, rozgrywa się w klimatach postapokaliptycznych, a więc musiałem sprawdzić, z czym to się je. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po zakończonej lekturze to, że było to doprawdy zaskakująco mocne i szokujące. Wcale nie chodzi mi przy tym o krwawe i brutalne sceny (np. obcinanie rąk), a o skoncentrowanie się autora na wyniszczającej nienawiści. Główna bohaterka została pozbawiona ręki, przez co nie może już realizować swojej największej pasji, jaką było rysowanie, a najgorsze, że zamordowano też jej matkę. Jej ojciec pogrążył się w rozpaczy i nienawiści, przez co zrobi wszystko, aby dokonać krwawej zemsty na oprawcach. Tylko że klan, który na nich napadł, również zrobił to z tych samych pobudek! Warren Johnson w poruszający sposób pokazał, jak zawiść, pragnienie zemsty może wyniszczyć człowieka. Najlepsze, że przy tym zaserwował wiele scen akcji, od których nie sposób oderwać wzroku. W ogóle świat w Extremity jest doprawdy fascynujący. Ludzie mieszkają na wyspach unoszących się w powietrzu, korzystają z zaawansowanej technologii i muszą walczyć z dzikimi mutantami. Każdy element tego komiksu kupił mnie. Dodajmy do tego naprawdę świetnie wykreowanych bohaterów. Aczkolwiek siłą są relacje pomiędzy nimi, a zwłaszcza ojcem żądnym zemsty, a jego dziećmi. I to jest kolejny poruszający i chwytający za serce element tego komiksu.
Niekończąca się przemoc
Bardzo podoba mi się styl Warrena Johnsona. Jego wyrazista kreska robi na mnie wrażenie za każdym razem. Tutaj za to autor przedstawia jeszcze świat postapokaliptyczny, który doprawdy mnie fascynuje. Wszystkie te przerażające maszkary, a do tego futurystyczne machiny. Brutalne sceny walki i przemocy chwytają za gardło, a nienawiść, gniew, rozpacz po prostu bije z twarzy rysowanych przez niego. Za to do wydania mam tylko jedno zastrzeżenie – dlaczego całość podzielono na dwa tomy! Tom pierwszy to cieniutki zeszyt, po przeczytaniu, którego od razu chce się sięgnąć po kontynuację. Nie zawarto w nim dodatków, ale za to na wewnętrznej stronie okładki umieszczono mapę, co szczególnie doceniam, bo ułatwia obcowanie z tym niesamowitym światem. Cena okładkowa wydaje mi się trochę za wysoko względem niewielkiej zawartości, choć trzeba przyznać, że jakość historii wynagradza koszt tego komiksu.
Czy istnieje nadzieja dla bohaterów Extremity?
Extremity zaskoczyło mnie pozytywnie. Kilka scen, jak choćby z odrąbywaniem rąk, czy nawet sama postać ojca walczącego szpadlem(!), na długo pozostanie w mojej pamięci. To jest doprawdy poruszająca i piękna na swój sposób opowieść o nienawiści. Nie mogę się doczekać tomu drugiego, aczkolwiek obawiam się, czy sprosta on moim oczekiwaniom. Po Murder Falconie zwątpiłem w twórczość Warrena Johnsona, ale teraz jeszcze wyraźniej dostrzegam, jak wiele serca wkłada on w swoje dzieła! Extremity jest warte polecenia każdemu!