Nadchodzi koniec pierwszej fazy historii o Wielkiej Republice. Nihilowie atakują Latarnię Gwiezdny Blask – symbol potęgi Zakonu Jedi. Tajemnicza broń pozbawia rycerzy kontaktu z Mocą. Jak to wszystko się skończy?
Projekt na wiele mediów
Intertekstualny projekt The High Republic robi wielkie wrażenie swoim rozmachem. Jak mogliście już przeczytać we wstępie, Latarnia Gwiezdny Blask, stacja kosmiczna Jedi, zostaje zaatakowana. W wyniku agresji statek dzieli się na dwie połowy. Opisywany komiks przybliża nam losy pasażerów jednej z tych części. Jeśli zaś chcemy poznać losy pozostałych rycerzy, musimy sięgnąć po powieść z tej samej serii. Bardzo kreatywne, nowatorskie i oryginalne zagranie, które w znacznym stopniu poszerza ogromne Uniwersum.
Koniec panowania Jedi
Wiele mówiący tytuł Koniec Jedi jest swego rodzaju zapowiedzią tego, co dzieje się w tomie. Rycerze i padawani giną tutaj dziesiątkami. Okazuje się bowiem, że nie są w stanie przeciwstawić się grozie, którą wywołują tajemnicze potwory. Kontrolowane są one i używane w charakterze broni przez Marchiona Ro, diabolicznego wroga zarówno Zakonu Jedi, jak i całej Republiki. Jeśli zaś chodzi o samych Jedi, nawet najbardziej nieskazitelni z nich są w stanie pokazać nam tutaj swoją mroczną stronę.
Za mało czasu
Komiks niestety nie jest długi. Ta krótka przygoda w dużym stopniu zdołała się jednak uchronić przed chaosem, będącym nieodłącznym elementem takich opowieści. Każda z postaci dostaje dość dużo czasu „ekranowego”, dzięki czemu może pokazać głębię swojego charakteru. Warto też dodać, że trup ściele się tu gęsto, co jest dużą odmianą w porównaniu do innych serii w uniwersum Star Wars. Zwykle możemy być pewni co do losu bohaterów. Znane postaci raczej nie muszą zbytnio obawiać się o swoje zdrowie. W przypadku tej serii jest jednak inaczej. Nawet rycerze Jedi nie są już bezpieczni. Od strony wizualnej komiks to Marvel w czystej postaci. Już same kolory rysunków z pewnością pozwolą poznać, kto odpowiada za to dzieło. Nie do końca pasuje mi ten styl do historii rodem z Odległej Galaktyki. Jeśli mam być jednak szczery, wyszło całkiem dobrze. Nawet jeśli bym chciał, nie mam się tu do czego przyczepić.
Geneza arcyłotra
Największym atutem tego tomu, który zresztą zamyka pewien rozdział historii, jest dodatek opowiadający losy Marchiona Ro. Ten, można śmiało powiedzieć, arcyłotr, do tej pory dowodził zza kulis. Tutaj zaś otrzymujemy jego genezę. Sześć krótkich rozdziałów opisuje nam historię ludu tego mrocznego wojownika, dzieciństwo Marchiona, dojście do władzy. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o źródłach jego nietuzinkowego okrucieństwa.
To już jest koniec
Oto koniec pierwszej fazy The High Republic. Koniec tak dobry, iż czytelnicy z pewnością będą wyglądali kontynuacji. Nie można tego powiedzieć o całej serii. Komiksy miały w sobie bowiem ogromną dozę chaosu, co jednak nadrabiane było całkiem dobrymi rysunkami. Marchion Ro to postać, która na swoich barkach może udźwignąć tą i jeszcze kilka innych serii. Czekamy więc na więcej.