Ostatni samuraj?
Legenda o Szkarłatnych Obłokach od początku wrzuca czytelnika w środek wydarzeń. Saverio Tenuta stopniowo odsłania przeszłość Raido – jednorękiego ronina pozbawionego wspomnień, który przemierza feudalną Japonię, próbując odkryć, kim jest i co doprowadziło go do obecnego stanu. Towarzyszą mu tajemnicze głosy, nadnaturalne istoty i ociekający krwią kosz, a ważną rolę w jego historii odgrywa Meiki, młoda lalkarka bunraku.
Sam punkt wyjścia nie jest szczególnie oryginalny. Amnezja, samotny wojownik, zemsta i odkupienie to motywy dobrze znane z opowieści samurajskich. Tenuta nadrabia jednak sposobem prowadzenia narracji. Retrospekcje stopniowo uzupełniają luki w pamięci Raido, a kolejne wydarzenia ujawniają powiązania między bohaterami. Początek bywa przy tym zagmatwany – metaforyczny język, teatr kukiełkowy i częste przeskoki w czasie utrudniają odnalezienie się w historii. W pewnym momencie wszystko zaczyna się jednak zazębiać, a początkowe zagubienie ustępuje ciekawości.

Dobrze wypada również fantastyczna strona opowieści. Magia, duchy i nadprzyrodzone stworzenia są naturalną częścią świata i nie wymagają od autora długich wyjaśnień. Dzięki temu komiks zachowuje oniryczny charakter, choć niektóre mistyczne rozwiązania mogą sprawiać wrażenie wygodnych skrótów fabularnych. Najważniejsze pozostają jednak emocje – wina, żal, śmierć, zemsta i potrzeba odkupienia. Raido nie tylko próbuje odzyskać pamięć, ale także zrozumieć własną przeszłość i konsekwencje swoich czynów. Główny wątek oraz historie poboczne dobrze się uzupełniają, a całość jest bardziej wielowarstwowa niż skomplikowana.
Jeśli miałbym się jednak do czegoś przyczepić, to niestety słabiej wypadają dialogi. Bohaterowie często wygłaszają patetyczne, niemal teatralne kwestie, które pasują do poetyckiej atmosfery, ale nie zawsze brzmią naturalnie. Tenuta zdecydowanie lepiej radzi sobie z budowaniem nastroju niż ze swobodnymi rozmowami. Mimo wszystko – chociaż komiks nie zachwyca oryginalnością – to bardzo dobrze wykorzystuje znane motywy. Początek wymaga odrobiny cierpliwości, ale gdy kolejne elementy układanki zaczynają się łączyć, historia nabiera tempa. Jej największą siłą okazują się nie same tajemnice Raido, lecz atmosfera i emocje towarzyszące ich odkrywaniu.
Czerń, biel i czerwień
Największe wrażenie od pierwszych stron robią rysunki Saverio Tenuty, który odpowiada tutaj zarówno za scenariusz, ilustracje, jak i za kolorystykę. Jego charakterystyczny, malarski styl sprawia, że kadry momentami przypominają obrazy, a granice między elementami budują przede wszystkim światło, cień i kolor. Mimo tego komiks pozostaje czytelny, również podczas dynamicznych starć Raido z nadnaturalnymi stworzeniami.
Ogromną rolę odgrywa kolorystyka, szczególnie kontrast bieli, czerwieni i czerni. Śnieżne krajobrazy nadają historii chłód i spokój, które w jednej chwili przełamuje intensywna czerwień krwi. Tenuta wykorzystuje ten zabieg także symbolicznie, zestawiając ciszę z przemocą oraz życie ze śmiercią. Szczególnie efektownie wyglądają sceny rozgrywające się na śniegu, gdzie pojedyncze sylwetki i plamy krwi mocno wyróżniają się na tle białej przestrzeni.

Świetnie wypadają również krajobrazy, miasta i fantastyczne stworzenia. Widać inspiracje japońską estetyką, ale połączone z europejskim, malarskim podejściem tworzą własny styl Tenuty. Dobrze zaprojektowano również kompozycję plansz. Autor potrafi zwolnić narrację pojedynczym dużym kadrem, a chwilę później przyspieszyć ją serią dynamicznych ujęć. Ruch podczas walk jest czytelny, a niektóre sekwencje z udziałem Raido i wilków wyglądają niemal jak gotowy storyboard filmu.
Warstwa wizualna zmienia się zresztą wraz z historią. Początkowo dominują biel i puste przestrzenie, co dobrze współgra z amnezją gł. bohatera. Z czasem grafika staje się bardziej kolorowa i szczegółowa, jakby świat stopniowo wypełniał luki w jego pamięci. Nie wszystko jest jednak równie dopracowane – twarze niektórych postaci bywają niespójne, a przy tak efektownych krajobrazach i scenach akcji te niedoskonałości są jeszcze bardziej widoczne. Tenuta nie unika też brutalności. Krew, masakry i makabryczne obrazy są przedstawiane bez większego łagodzenia. Pasuje to do ponurego charakteru opowieści, choć część scen może być zwyczajnie nieprzyjemna w odbiorze.
Po zimie zawsze następuje wiosna
Podsumowując Legenda o Szkarłatnych Obłokach zapada w pamięć przede wszystkim dzięki niezwykłej atmosferze i oprawie graficznej. Saverio Tenuta sięga po znane motywy samurajskie – utraconą przeszłość, zemstę, rodzinne tajemnice i poszukiwanie odkupienia. Choć fabuła nie wyróżnia się szczególną oryginalnością, autor łączy te elementy w spójną, poetycką opowieść. Największą siłą komiksu z pewnością jest kontrast między baśniowymi, śnieżnymi krajobrazami a brutalnością i makabrycznymi scenami. Historia potrafi być jednocześnie piękna i niepokojąca, a japońskie inspiracje połączone z malarskim stylem Tenuty nadają jej wyjątkowy charakter.

Szkoda, że nie wszystkie rozwiązania fabularne przekonują. Niektóre relacje między bohaterami wydają się zbyt wygodne, a wykorzystane motywy mogą budzić poczucie déjà vu. Mimo to kolejne tajemnice stopniowo układają się w spójną całość, a historia potrafi zaangażować, nawet jeśli nie zaskakuje na każdym kroku. To jednak rysunki pozostają największym atutem komiksu. Autor znakomicie operuje kolorem, światłem i kompozycją kadrów. Szczególnie efektownie wypadają śnieżne pejzaże, w których nieskazitelna biel kontrastuje z intensywną czerwienią krwi.
Ostatecznie recenzowany tytuł to przede wszystkim wizualna uczta i klimatyczna opowieść fantasy. Fabuła nie zawsze dorównuje ilustracjom, ale charakterystyczny styl autora sprawia, że komiks wyróżnia się na tle innych historii o samurajach.