Wiele trzeba, by ucieszyć moje literackie serce. Naprawdę dużo. Przeczytałem mnóstwo książek, ale tylko nielicznym udało się zapisać w mej pamięci. Aby utwór mnie kupił, musi posiadać kilka cech. Przede wszystkim fabuła takowego winna posiadać głębię, a świat przedstawiony nie wydawać się pusty. Inną sprawą są narracja i język, ale to historią i miejscem akcji zdobywa się moje literackie serce. Do takich książek, które przebojem wdarły się do mojej Hall of Fame, należy recenzowany Pierwszy Róg. Zapraszam.
Książka jednego miejsca
Zacznijmy może od fabuły, bowiem jest ona nietuzinkowa. Bardziej przypomina typowego RPGa niż historię z nurtu high fantasy. Dlaczego? By odpowiedzieć na to pytanie, zacznę od miejsca akcji. Autor nie ryzykował i zamiast rzucać się na głębokie wody z opisywaniem ogromnych połaci świata, postawił na umieszczenie bohaterów w jednej lokacji. Konkretnie w gospodzie, do której zagnała protagonistów burza śnieżna. Owszem, naszkicował pobieżnie obraz całego uniwersum, które wyobrazić sobie można na podstawie rozmów bohaterów. Takie podejście mnie urzekło. Minimalizm, który pozwala wyobrażać sobie, co jest dalej. Sama historia też jest ciekawa. Otóż w wyniku różnych wypadków w gospodzie zaczyna dochodzić do śmierci pracowników i gości. Sir Havald – zmęczony życiem starzec (narrator całej opowieści, bowiem narracja poprowadzona została w pierwszej osobie) musi zbadać, co dzieje się w zajeździe. Pomaga mu półelfka Leandra, której misją okazuje się odnalezienie tajemniczego Askiru oraz Zokora – mroczna elfka, którą tylko jej znane ścieżki przywiodły do tego miejsca. W toku śledztwa wychodzi na jaw, że otaczająca zajazd burza śnieżna jest magiczna, a związek z tym mają tajemnicze podziemia pod karczmą. Jak zapewne się domyślacie, efektem była wyprawa do owych katakumb. Tak jak pisałem wyżej, niemal jak RPG. Mamy zbierającą się drużynę, mamy dungeon’a, mamy problem do rozwiązania – czysta gra fabularna.
Ogrom świata w kilku słowach? Da się.
Książka Richarda Schwartza to dla mnie jedno z ciekawszych doświadczeń literackich w ostatnim czasie. Pochłonąłem ten utwór w przeciągu jednego dnia. Tak mnie wciągnęło. Jak wspomniałem, narracja prowadzona jest z perspektywy pierwszej osoby. Takie podejście sprawia, że przedstawione historie stają się realistyczne, a także nieco lepiej możemy przyjrzeć się psychice bohaterów. Język użyty przez autora należy do tych, które wydają się proste, a jednocześnie sprawiają niesamowitą rozrywkę intelektualną. Jak na debiut sprawiło się to znakomicie. Bohaterowie to też element, za który należy autora chwalić. Napisani zostali perfekcyjnie, a ich relacje nierzadko zabarwiono nurtami pikanterii. Havald, Leandra, Zokora i złoczyńca Janos, a także cała czereda postaci pobocznych to bohaterowie wyraziści i nierzadko bardzo skomplikowani. Niemal każdy nie jest tym, kim na początku się wydaje. Stoją za nimi historie nierzadko tragiczne i oddziałujące na wypadki książki. Tutaj każde słowo ma znaczenie. Nawet błaha wzmianka na początku okazuje się śmiertelnie ważna na końcu. Każda scena i wydarzenie są potrzebne. Bez jakiegokolwiek elementu koniec nie byłby taki spektakularny i nie zapowiadał czegoś ogromnego.
Wydawniczy geniusz
Moje wydanie było egzemplarzem recenzenckim, to jednak docenić muszę pracę tłumaczy, redaktorów i korektorów. W miarę wiernie oddano specyficzne brzmienie języka niemieckiego, a także fenomenalną lekkość pióra autora. Zniwelowano też praktycznie wszelkie literówki i chochliki. Jeśli jakiekolwiek były, to nie zauważyłem. Także wydawnictwu należą się brawa. Niestety, brakuje w książce mapy (niby nieprzydatna, ale summa summarum fajnie zapoznać się z kształtem świata), ale nie przeszkadza to aż tak bardzo. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie już takowa zamieszczona będzie.
Podsumowując, Pierwszy Róg to pozycja obowiązkowa. Dawno nie czytałem czegoś tak dobrego. Polecam.