Nie ma chyba na Ziemi człowieka, który nie słyszałby o Harrym Potterze. Historia o młodym czarodzieju z blizną w kształcie błyskawicy podbiła serca milionów ludzi na całym świecie i stała się prawdziwym fenomenem kultury popularnej, o którym zresztą nie można powiedzieć, że już przeminął. Wręcz przeciwnie – seria nadal zdobywa nowych fanów, a to m.in. za sprawą rozmaitych treści, którymi jest wypełniona. Żeby zrozumieć, na czym polega jej wyjątkowość, przyjrzymy się w niniejszym cyklu kilku najważniejszym motywom.
Opowieść o śmierci
Zacząć należy od tego, który zdaje się być motywem przewodnim serii, a mianowicie śmierci. Warto nadmienić, że sama autorka – J. K. Rowling – wspomniała niegdyś, że Harry Potter opowiada przede wszystkim o niej. I rzeczywiście – jest to aspekt, który w tych powieściach wydaje się wszechobecny. Towarzyszy on głównemu bohaterowi od samego początku – jego rodzice zostają zabici, gdy ma zaledwie rok. Ma to swój dalszy ciąg w kolejnych częściach cyklu, gdyż od czwartego tomu, Harry Potter i Czara Ognia, zaczynają ginąć jedna po drugiej ważne dla Harry’ego osoby. Kulminacja następuje w finałowym tomie, Harry Potter i Insygnia Śmierci, w którym odchodzi dużo bardzo bliskich protagoniście postaci, w tym kilku jego przyjaciół.

Kadr z filmu „Harry Potter i Czara Ognia”
Śmierci te są poruszające na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, Rowling bardzo skrupulatnie wybiera bohaterów, którzy mają zginąć – są to zazwyczaj takie postacie, z którymi czytelnik zdążył się już zżyć, do których się przyzwyczaił, a nierzadko, z którymi nawet się utożsamił. Często też są to postacie ważne dla całej historii, dlatego ich odejście podnosi dramaturgię poszczególnych książek i tym samym wywołuje u odbiorcy jeszcze większe emocje. Z drugiej strony, ich śmierć jest znacząca dla reszty bohaterów powieści. Autorka w bardzo realistyczny sposób opisuje, jak zjawisko śmierci oddziałuje na wszystkich ludzi pojawiających się w jej książkach. Nieraz bowiem muszą osobiście mieć z nią do czynienia – co rusz któryś z nich doświadcza śmierci kogoś bliskiego, bądź słyszy o odejściu czyichś krewnych. Czasem dochodzi nawet do sytuacji, gdzie mogą jedynie bezczynnie patrzeć, jak umierają ich przyjaciele bądź sojusznicy. Ponadto w przypadku niektórych głównych postaci (zwłaszcza Harry’ego) można wyczuć, jak w późniejszych tomach zwiększa się pustka w ich sercu, wywołana stratą najbliższych, a także, jak wpływa ona na nich i ich charakter – momentami stają się bezradni, lecz po wszystkim okazują się być silniejsi niż przedtem, co pomaga im w starciach z Voldemortem i jego poplecznikami. Ostatecznie staje się ona również impulsem, który motywuje ich do stawienia czoła Czarnemu Panu i zażegnania niebezpieczeństwa z jego strony raz na zawsze.

Kadr z filmu „Harry Potter i Czara Ognia”
Śmierć zatem, choć jest w głównej mierze rozdzierająca dla bohaterów powieści, potrafi stać się ich motorem napędowym, a w konsekwencji również pewnego rodzaju inspiracją. Mianowicie wszyscy, którzy zginęli w ostatnim tomie przygód młodego czarodzieja, zostali w jakiś sposób upamiętnieni, a wydarzenia tamtych dni wpłynęły znacząco na dalsze życie głównych bohaterów. Podobnie dzieje się w świecie rzeczywistym – śmierć, bez względu na to, czy dotyczy nas bezpośrednio, czy nie, zawsze jest dojmująca, a jednocześnie zmusza nas do refleksji i wyciągnięcia wniosków na przyszłość, często, paradoksalnie, zmieniając nasze życie w pozytywny sposób.
Śmierć bardziej filozoficznie
W Harry Potterze śmierć rozpatrywana jest również na znacznie głębszym, filozoficznym gruncie. Uosobieniem tych rozważań i punktem ich wyjścia jest sam antagonista sagi, Lord Voldemort. Czarny Pan, znany pierwotnie jako Tom Marvolo Riddle, stanowi wręcz ucieleśnienie zła w najczystszej postaci – jest zimnym, pozbawionym jakichkolwiek uczuć i sumienia czarnoksiężnikiem, który nie cofnie się przed niczym, by zapanować nad światem zarówno swoich pobratymców, jak i mugoli (ludzi niemagicznych).
Rzecz jasna, śmierć nie jest mu obca. Przeciwnie nawet – w jego rękach stanowi ona narzędzie, którym posługuje się wedle woli. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (w końcu czarne charaktery często sieją śmierć i cierpienie), gdyby nie fakt, że największy wróg Harry’ego obsesyjnie boi się jej. Jest to dość ciekawy zabieg psychologiczny – Voldemort, czując paniczny lęk przed śmiercią, jednocześnie posługuje się nią jak bronią i chętnie zabija innych. Uważa on ją bowiem za największą możliwą krzywdę i z tego powodu regularnie zadaje ją ludziom, myśląc, że w ten sposób najboleśniej ich karze.
Pomijając wyparcie swojej największej fobii poprzez „przerzucanie” jej na innych, uwidacznia się w przypadku jego postaci pewien interesujący motyw. Tom Riddle bowiem tak bardzo boi się śmierci, że robi wszystko, by jej zapobiec. Uważa on umieranie za ludzką słabość, charakterystyczną głównie dla mugoli i odnosi się do niej z wyraźną pogardą, nie godząc się na nią i nie akceptując tego, że kiedyś będzie musiał umrzeć. Ta niechęć wobec śmierci i jednoczesna chęć zapobiegnięcia jej popycha go do stworzenia horkruksów – przedmiotów skrywających fragmenty jego duszy – które zapewniają mu do pewnego stopnia nieśmiertelność. Ma to jednak swoje skutki uboczne, gdyż, dzieląc swoją duszę (co w świecie Harry’ego Pottera jest zresztą uznawane za „akt najwyższego zła” i „gwałt na naturze”), coraz bardziej pozbawia się człowieczeństwa, wyzbywając się tym samym resztek uczuć i jakiegokolwiek sumienia.
Ten proces jest symbolicznym odniesieniem do tego, ile jest w stanie zrobić człowiek, by przedłużyć swoje życie. Harry Potter wpisuje się zresztą w nurt utworów, pokazujących, że osiągnięcie nieśmiertelności wcale nie musi oznaczać absolutnego szczęścia. Wręcz przeciwnie – uwydatnione w nim zostaje to, że można stracić wszystko inne, a zwłaszcza, że może to nas ogołocić ze wszelkich cech, które czynią nas ludźmi. Voldemort to zatem symbol dążenia do nieśmiertelności bez skrupułów, bez zważania na to, co będzie trzeba poświęcić w zamian. W jego przypadku jest to o tyle istotne, że, w odróżnieniu od innych podobnych jemu postaci, boi się śmierci bardziej niż czegokolwiek innego, więc wieczne życie nie jest dla niego wyzwoleniem, a jedynie ucieczką. Mamy tutaj ponadto do czynienia z samospełniającym się proroctwem, bowiem obsesja na temat śmierci i desperackie uciekanie od niej z czasem doprowadzają właśnie do tego, że go ona dosięga, gdyż w końcu wszystkie horkruksy zostają zniszczone, a on sam, z okaleczoną i pomniejszoną duszą, raz na zawsze odchodzi z tego świata.
Śmierć nie taka straszna?
Wszystkie te przemyślenia jednak sprowadzają się do jednej, najważniejszej refleksji, uosabianej przez Lorda Voldemorta – lęku przed śmiercią, będącego zresztą myślą dość uniwersalną. Bo kto z nas nie boi się śmierci? I kto z nas nie chciałby żyć wiecznie? Jednocześnie autorka zaznacza, że lęk przed nią jest nieuzasadniony, bo jest ona czymś nieuchronnym i zamiast uciekać przed nią, powinniśmy ją zaakceptować tak, jak sam Harry Potter w momencie, gdy musiał poświęcić swoje życie dla dobra innych. Koniec końców dochodzi do zestawienia Harry’ego i Voldemorta jako dwóch przeciwieństw – tego, który był w stanie zaakceptować śmierć i tego, który za wszelką cenę chciał od niej uciec i pokazania, do czego doprowadza każda z tych postaw.