Stacja Badawcza oczkiem w głowie Korporacji
Witajcie w Zimnej Kuźni. Stacja Badawcza krąży wokół gwiazdy Kauffman z dala od najbliższych zamieszkałych siedzib ludzkich. Ośrodek finansowany jest przez Korporację Weyland Yutani w celu doskonalenia oraz produkcji broni biologicznej, adaptacyjnej, a także oprogramowania. Doktor Blue Marsalis stoi na czele najważniejszego z projektów. Jej zadaniem jest znalezienie sposobu na kontrolowanie bestii (które już dobrze znacie!) oraz umożliwienie manipulacji ich DNA. Na stacji znajdują się zarówno dorosłe osobniki, trzymane zabezpieczonych klatkach, jak i odpowiednio ukryte jaja. Na scenę wkracza jednak największy strach odległych przedstawicielstw Korporacji – audytor. Dyrektor Dorian Sudler to bezlitosny urzędnik, który ma ocenić postępy prac, zamknąć nierentowne projekty, a także zniszczyć życie licznym pracownikom, co odpowiada jego psychopatycznej naturze. Wszystkie idzie zgodnie z jego i Korporacji planem, kiedy nagle projekty wydostają się na wolność, zaczynając od wirusa komputerowego, na Obcych kończąc… Czyżby stał za tym sabotażysta?
Zupełnie nowa jakość
Czy to kolejna powieść o Obcych, jakich wiele? Nie, zdecydowanie nie. Mimo tego, że od początku książki mamy świadomość faktu, że bestie wyjdą na wolność, przez dłuższy czas po prostu się to… nie dzieje. Jesteśmy świadkami zmian strukturalnych na stacji, romansów, nawiązywania relacji, prowadzonych badań. Groza czeka na nas z tyłu głowy, jednak do przełomu dochodzi dopiero około połowy tej dosyć obszernej powieści. Tak naprawdę nie jest to typowy kosmiczny horror, a raczej thriller skupiający się na ludzkiej psychice, poczynaniach w obliczu śmiertelnego zagrożenia, ale też najgłębiej skrywanych, potwornych pragnieniach. Pokusiłbym się nawet na stwierdzenie, że fabuła Zimnej Kuźni z powodzeniem sprawdziłaby się także w innych realiach, jako opowieść o seryjnym mordercy oddającym się swoim morderczym żądzom. Tutaj dostajemy jednak to wszystko ubrane w kosmiczne szaty uniwersum Obcego, co wychodzi tylko na plus.
Nowy gatunek Obcego…
Czytałem już sporo powieści osadzonych w tym uniwersum, jednak Zimna Kuźnia zdecydowanie jest najlepsza. Wyłamuje się ze schematu, wprowadza świeżość, pokazuje, jak gatunki literackie mogą się mieszać, a do typowego kosmicznego horroru można dodać nieco thrillera psychologicznego. Jak się bowiem okazuje z biegiem fabuły, to wcale nie kosmiczne bestie są tu najgorszymi potworami. Poznamy wewnętrzne procedury bezdusznej Korporacji, dla której ludzkie istnienia to tylko statystyki stojące na drodze do maksymalizacji zysków. Książkę możemy traktować też jako ponury zwiastun przyszłości, w której światowe firmy oraz technologie przejmą władzę nad wszystkimi sferami życia.
Nie tego się spodziewacie
Ogromnym zaskoczeniem w tej powieści jest fakt, iż tytułowi Obcy siedzą zamknięci w klatkach przez dobrą większość książki! Oczywiście już na starcie wiemy, że bestie w końcu wyrwą się na wolność, ale następuje to znacznie później, niż się spodziewałem. Świetne studium ludzkiego szaleństwa, dobrze rozpisana intryga, trzymające w napięciu sceny akcji, będą Państwo zadowoleni!