Po ponad dekadzie przerwy, seria horrorów o nadprzyrodzonych zjawiskach gotowa jest przerazić nowe pokolenie, jednocześnie rozwijając swoją kultową mitologię dotyczącą losu i dziwnych „wypadków”. Pierwszy zwiastun pokazuje to, na co fani liczą najbardziej, czyli kolejne spektakularne sekwencje śmierci. Ponadto zobaczyć możemy także ostatni występ Tony’ego Todda. Aktor zmarł w listopadzie 2024 roku i jest to jego ostatnia rola. Z materiału wideo wynika, że Bloodlines w końcu odpowie na wiele pytań dotyczących granej przez niego postaci.
Fabuła Final Destination: Bloodlines opowiada historię Stefani (Brec Bassinger), która odkrywa, że jej rodzina od pokoleń unika śmierci. Uruchamia to bieg wydarzeń. W Bloodlines pojawia się także ostatni występ Todda w roli Williama Bludwortha, tajemniczego przedsiębiorcy pogrzebowego, który od pierwszego filmu ostrzegał ofiary przed zamysłem Śmierci. Według źródeł bliskich produkcji, film zgłębi historię Bludwortha oraz jego związek ze Śmiercią, wykraczając poza to, co pokazano w poprzednich częściach, co może stanowić największe dotąd rozszerzenie mitologii serii.
Droga do ponownego pojawienia się Oszukać przeznaczenie na ekranach kin trwała prawie pięć lat. Ogłoszony w 2019 roku projekt początkowo skupiał się na osobach udzielających pierwszej pomocy, które na co dzień stykają się ze śmiercią. Koncepcja ta ewoluowała, pokonując po drodze opóźnienia związane z pandemią i strajkami w Hollywood. Zdjęcia rozpoczęły się dopiero w marcu 2024 roku. Film pierwotnie planowany był jako produkcja dla HBO Max. Z czasem Warner Bros. zmieniło jednak zdanie i postanowiło przenieść tytuł do kin.
Final Destination: Bloodlines trafi do kin i IMAX 16 maja 2025 roku.