Jak opowiadać o Rosji?
Być może pamiętacie jeszcze zbiór opowiadań Głukhovskiego pt. Witajcie w Rosji. Dzisiaj omawiamy swojego rodzaju kontynuację tego dzieła, która jednak przemówiła do mnie znacznie mocniej od poprzednika. Opowieści o Ojczyźnie to niepublikowany dotąd zbiór opowiadań na przeróżne tematy które sięgają do różnorodnych gatunków literackich. Wszystkie łączy jedna cecha szczególna – każde z nich, czy to w sposób jawny, czy zawoalowany, opowiada o Federacji Rosyjskiej. Poznajemy realia pracy w rosyjskim pogotowiu, doświadczamy absurdalnego systemu awansowania w partii, wkładamy żołnierskie kamasze, a na koniec spotykamy… ożywionego misia należącego do urzędującego prezydenta kraju. Jest magicznie, miejscami groteskowo, jednak za tymi zabiegami kryje się prawda o strasznej rzeczywistości. Zadaniem czytelnika jest zaś odkrycie jej.
Od Metra po trafne alegorie
Autor zasłynął na świecie dzięki swojemu cyklowi o postapokaliptycznym świecie zatytułowanym Metro 2033. Tutaj jednak możemy zaobserwować, jak wyewoluował jego styl pisania od czasów pierwszych publikacji. Umiejętne operowanie słowem to jeden z najmocniejszych punktów zbioru, za co z pewnością należą się też ukłony dla Pawła Podmiotko – tłumacza tej pozycji. Lektura Opowieści o Ojczyźnie to prawdziwa uczta literacka. Opowiadania nie są ze sobą związane pod względem fabuły. Chociaż łączy je ten sam temat – rosyjska rzeczywistość, autor ubiera ją w szaty humoru, często czarnego. Za pomocą absurdu stara się pokazać, że mimo zepsutego do głębi systemu, nadzieja wciąż istnieje.
Ciężko tu o uśmiech
Krótkie formy ukazane w książce w zamyśle są pełne czarnego humoru. Czytelnik jednak w momencie uświadomienia sobie, jak wiele opisywanych tu wydarzeń jest tak naprawdę alegorią rzeczywistości, przestaje się uśmiechać. Przytaczane przez autora groteskowe sytuacje to w gruncie rzeczy opis kraju, który jest niepokojąco blisko nas. Fałszowanie wyborów, centralnie sterowane stacje telewizyjne, korupcja – nie jest to fikcja literacka, a opis prawdziwego życia. Lektura nie jest przez to łatwa, ale stanowi ogromną wartość i pozwala spojrzeć na Rosję z perspektywy wyklętego w niej pisarza. Tutaj warto wspomnieć, że Glukhovsky dość wyraźnie odwołuje się tu do postaci „Najwyższego Przywódcy”, zaś w pewnym momencie używa nawet pierwszej litery jego nazwiska: P. Napisałem, że pisarz stał się wyklęty we własnym kraju. Warto więc dodać, że rząd jego ojczyzny wydał za nim list gończy…
Przerażające dzieło sztuki
Przerażająca książka. Przez swój realizm chyba nawet bardziej mrożąca krew w żyłach niż legendarne już Metro. Jak to w zbiorach opowiadań, jest miejscami lepiej lub gorzej, ale niektóre teksty autora to prawdziwe dzieła sztuki. Krótkie formy, które nie tylko obnażają rosyjską rzeczywistość, ale też mrok ludzkiej natury dający się zaobserwować w innych państwach. Glukhovsky po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem prozy, wyklętym w swoim własnym kraju. Polecam z całego serca, nawet jeśli tylko dla kilku opowiadań.