Fallout pokonał kawał drogi od izometrycznego RPG do czegoś, co wygląda jak FPS-MMO. Przyjrzyjmy się tej ścieżce i zastanówmy się, czy najnowsza odsłona serii faktycznie jeszcze może nosić miano „prawdziwego Fallouta”.
Akcja serii osadzona została w postapokaliptycznym świecie przyszłości. W roku 2077 rywalizacja o złoża ropy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami doprowadza do wybuchu wojny nuklearnej. Nielicznym mieszkańcom Ameryki udaje się przeżyć w schronach przeciwatomowych zwanych kryptami.
Fallout
Ojcami serii są Tim Cain, Leonard Boyarsky i Christopher Taylor, a pierwsza gra cyklu wydana została w 1997 roku. Niemal natychmiast okrzyknięto ją duchowym spadkobiercą Wasteland z 1988 roku. Mechanika rozgrywki zachwycała rozbudowanymi opcjami rozwoju postaci oraz taktyczną, turową walką. Uznanie wśród graczy wzbudził także ciekawy, rozległy świat, oferujący mnóstwo misji pobocznych do wykonania.
Fallout 2
Black Isle we współpracy z firmą Interplay nie kazały długo czekać na kontynuację swojego hitu. Fallout 2 ujrzał światło dziennie nieco ponad rok po poprzedniej części i ukazywał wydarzenia odbywające się kilkadziesiąt lat po „jedynce”. Założona przez bohatera pierwowzoru wioska Arroyo, po wielu latach suszy znajduje się na krawędzi zagłady a gracz wciela się w rolę Wybrańca, który ma uratować sytuację znajdując G.E.C.K., czyli Garden of Eden Creation Kit. Dzięki niemu pustkowie ma zamienić się w tętniącą życiem oazę.
Fabuła niebezpiecznie przypomina historię „jedynki”, gdzie jeden z mieszkańców Krypty 13 musiał udać się na pustkowia w celu odnalezienia narzędzi do naprawy systemu filtrowania wody schronu. Wątek główny w Falloucie 2 bardzo szybko znika nam z oczu, przygnieciony wręcz kolosalną ilością aktywności pobocznych.
Fallout Tactics
Kiedy świat nacieszył się już ogromnym światem drugiej części Fallouta, wszyscy wstrzymali oddech w oczekiwaniu na „trójkę”. Zamiast niej, w 2001 roku ukazała się poboczna odsłona serii, zrealizowana w formie turowej strategii taktycznej z elementami RPG. Możliwość poprowadzenia całej drużyny Bractwa Stali przeciwko szwadronom szponów śmierci czy supermutantów była nie lada gratką dla fanów, jednak fabularna bieda i brak możliwości swobodnej eksploracji postapokaliptycznego świata nie pozwalały zapomnieć, że nie jest to Fallout, na który wszyscy czekali…
Fallout: Brotherhood of Steel
Tytuł, o którym wielu graczy zapomniało, ale także, o którym niejeden chciałby zapomnieć. Ten wydany w 2004 roku hack’n’slash przeznaczony był na konsole PlayStation 2 oraz Xbox. Cała akcja, w tym walki, przedstawione zostały w czasie rzeczywistym, zrywając tym samym z tradycjami serii. Fabularna oraz gameplayowa miernota nie pozostawiają złudzeń – Fallout: Brotherhood of Steel był jedynie nieudaną próbą żerowania przez studio Interplay na kultowej marce.
Fallout 3
Na pełnoprawną kontynuację kultowej „dwójki” przyszło graczom czekać dekadę. Fallout 3 miał wprowadzić serię w nową erę, co w pewnym sensie mu się udało. Niestety „trójwymiarowa rewolucja” przygotowana przez nowego wydawcę – Bethesdę – nie każdemu przypadła do gustu.
Twórcy pozwalali na grę z perspektywy FPP lub TPP i zaprezentowali zupełnie nowy system walki o nazwie V.A.T.S. (Vault-Tec Assisted Targeting System). Umożliwia on w oparciu o punkty akcji zatrzymanie upływu czasu i namierzanie konkretnych części ciała przeciwnika. To rozwiązanie towarzyszyć nam będzie przez kolejne 10 lat i większych zmian doczeka się prawdopodobnie dopiero w Falloucie 76.
Fallout: New Vegas
Fallout 3 spotkał się z liczną krytyką choćby ze względu na mało zróżnicowane otoczenie oraz fabularne „prostactwo”. Te grzechy główne starano się naprawić w kolejnej odsłonie, którą zatytułowano Fallout: New Vegas.
Gracz wciela się w kuriera, którego przed śmiercią ratuje spora doza szczęścia. Szukając swojego niedoszłego mordercy poznajemy rozbudowany świat gry. Produkcja skupia się na ukazaniu konfliktu trzech frakcji: New California Republic, Caesar’s Legion oraz mieszkańców New Vegas. Bardzo szybko okazuje się, że polowanie na naszego kata jest ledwie początkiem.
Twórcy z Obsidian Entertainment zdecydowali się również na powiązanie systemu dialogów z umiejętnościami. Pojawił się także system tworzenia i modyfikowania przedmiotów oraz broni.
Fallout Shelter
Przygotowując długo oczekiwaną czwartą odsłonę cyklu, twórcy postanowili umilić graczom czas wydając produkcję mobilną Fallout Shelter. Ta darmowa gra strategiczno-ekonomiczna pozwala nam wcielić się w nadzorcę jednej z Krypt. Schronem musimy zarządzać, dbając o podstawowe potrzeby jego lokatorów, rozbudowując go o kolejne pomieszczenia i wysyłając misje na powierzchnię. Tytuł ukazał się chyba na wszystkim, co ma ekran, więc stanowi idealny sposób, aby zapoznać się z charakterystycznym klimatem serii.
Fallout 4
Fabuła czwartej części rozpoczyna się na przedmieściach amerykańskiego Bostonu, dosłownie na kilka chwil przed wybuchem nuklearnym. Bohater trafia do przeciwatomowego schronu nr 111, gdzie zostaje… zamrożony na ponad 200 lat. Po tej dość długiej drzemce jesteśmy świadkami uprowadzenia naszego syna – Fallout po raz kolejny zmusza nas zatem do pogoni w celu odnalezienia członka rodziny.
Mechanika rozgrywki bazuje w znacznej mierze na rozwiązaniach znanych graczom z Fallouta 3. W porównaniu do poprzednich części, rozbudowaniu uległ system craftingu, pozwalający choćby na recykling elementów otoczenia i wykorzystanie ich do stworzenia nowych przedmiotów, a nawet całych budynków, które pełnią rolę schronienia dla naszych towarzyszy.
Fallout 76
Najnowsza odsłona serii postapokaliptycznych RPG-ów, zrealizowana zostanie w konwencji wieloosobowej gry survivalowej. Fabuła zaczyna się w tytułowej Krypcie 76, umieszczonej w okolicach Wirginii Zachodniej. Fallout 76 jest sandboksowym tytułem w pełni skupionym na rozgrywce wieloosobowej, zrywając tym samym z klasycznym pojmowaniem serii.
Tytuł w fazie prototypu istniał jako wieloosobowy dodatek do poprzedniej gry z serii, zatem siłą rzeczy nie różni się od niej na pierwszy rzut oka. Znacznej modyfikacji uległ system V.A.T.S. oraz perki, które zastąpione zostaną kartami losowanymi w specjalnych paczkach.
Choć wielu graczy narzeka, że to już nie będzie prawdziwy Fallout, patrząc na rozwój serii odnoszę wrażenie, że jednak mamy do czynienia jedynie z online’ową modyfikacją „czwórki” niż jakąś gigantyczną rewolucją. Ewolucja doprowadziła jednak cykl do czegoś, co bardziej przypomina multiplayerowego FPS’a niż RPG w klasycznym tego słowa rozumieniu.
Osobiście dam Falloutowi 76 szansę – w końcu kilkanaście lat temu cała branża skakałaby z radości na wieść o multi w naszej ukochanej grze. Wygląda jednak na to, że pewne rzeczy się zmieniają. Czy wojna też?