X mieczy to tytuł otwierający serię Rządy X, czyli historię o dalszych losach mutantów po tym, jak ci osiedlili się na Krakoi. Tym razem bohaterom przyjdzie stanąć do walki w wielkim turnieju. Czas więc zebrać drużynę!
Dwa światy
Jak dowiedzieliśmy się z wcześniejszych tomów X-Men, mutanci stworzyli swoje własne państwo na wyspie Krakoa. Choć dla niektórych może być to dziwne, wspólnie żyją tu zarówno ci dobrzy, jak Charles Xavier czy Storm, jak i ich najwięksi wrogowie z Misterem Sinisterem i Magneto na czele. I choć wszystkim udaje się jakoś dogadywać, to nie mogą oni żyć spokojnie. Oto bowiem bliźniacza wyspa znajdująca się w innym wymiarze, Arakko, została zajęta przez armię demonów. Stwory zagrażają teraz całej Ziemi. Aby je powstrzymać, pewna władczyni postanawia zorganizować turniej, w którym udział ma wziąć po dziesięciu przedstawicieli z każdego ze światów, a zwycięzcy zdecydują, co wydarzy się dalej. O tym, kto będzie reprezentował homo superiors, decyduje wyrocznia, która wyznacza ich poprzez wizję. I tak oto do drużyny z Krakoi wybrani zostają m.in. Magic, Wolverine oraz Kapitan Brytania, a na ich czele staje sam Apocalypse.
Zbiórka
X mieczy z pewnością nie jest komiksem, który można polecić do rozpoczęcia swojej przygody z komiksami bądź też z drużyną X-Men. Choć mamy tu do czynienia z pierwszym tomem, to trzeba zapoznać się z wcześniejszymi wydarzeniami, aby zrozumieć, co dokładnie się dzieje. Mylący może być już sam fakt, że dobrzy i źli żyją tu razem bez żadnych waśni. Warto też wiedzieć, czym właściwie jest Krakoa oraz skąd wziął się Przyzywacz. Ponadto początek historii to raczej gry polityczne, knowania, omawianie strategii działania i skoki po światach niekoniecznie znanych czytelnikom. Mniej mamy tu akcji, a przez to wszystko wstęp może się dłużyć i wydawać się nudny. Jednak nawet jeśli ktoś ma takie odczucie, to warto przez to przebrnąć. Dalej bowiem robi się znacznie ciekawiej. Poznajemy bohaterów mających dołączyć do drużyny i rozpoczynamy ich bardziej solowe przygody. Każdy z nich musi bowiem zdobyć dla siebie odpowiedni miecz, który przyjdzie mu dzierżyć podczas turnieju. I tak oto przeżywamy przygody wraz z Wolverine’em, Storm, Cable’em i pozostałymi. I tu trzeba scenarzystom przyznać, że postarali się, aby emocji i zwrotów akcji nie brakowało. Jest także spora różnorodność. Jest trochę typowego superhero, mordobicia, ale i tajemniczej oraz pełnej poświęceń wyprawy nie brakuje. Czyta się więc to przyjemnie i chce się poznać dzieje każdej osoby z zespołu.
Co widzisz?
Jak już wspomniałem, komiks podzielony jest na kilka historii. Każda z nich dostała osobnego scenarzystę i rysownika. Dzięki temu możemy podziwiać różne style i podejścia. Większość z nich jest zwyczajnie dobra. Nadąża za fabułą, pokazuje to, co najistotniejsze, zawiera szeroką paletę barw i jest przyjemna dla oka. Nie ma tu jednak wiele odkrywczości. Tego typu kadry widzieliśmy już niejednokrotnie, ale trudno mieć jakieś uwagi. Na wyróżnienie natomiast zasługuje historia Cyphera i Warlocka, gdzie przy każdym kadrze warto zatrzymać się na dłużej, by go podziwiać. Na plus wychodzą także wizyta Logana w Azji, gdzie klimat Dalekiego Wschodu jest naprawdę wyrazisty, kapitalnie oddane sceny walki Storm z przedstawicielami Wakandy oraz pomysł na przedstawienie światów z innego wymiaru.
Początek
W albumie dodatkowo znajdziemy opisy poszczególnych światów z ich ogólnymi historiami i aktualnymi władcami oraz dane na temat samych mieczy: ich twórców, właścicieli, stopu, z jakiego są wykonane, oraz mocy. Tak przekazywane informacje nie będą zaskoczeniem dla wiernych czytelników serii X-Men, gdyż widzieliśmy to już w poprzednich komiksach. Warto też zaznaczyć, że pierwszy tom to wstęp do samego turnieju, i to nawet niepełny, gdyż urywa się w momencie, gdy nie znamy jeszcze nawet wszystkich reprezentantów Krakoi. Ostatnią dwójkę oraz przebieg turnieju poznamy dopiero w kontynuacji. I pewnie większość odbiorców faktycznie po nią sięgnie. Bo choć scenariusz rozkręca się tu wolno, to w momencie wskoczenia na właściwe tory jest już świetny i wciągający; czuje się niedosyt i chce się poznać zakończenie!