Fits travel to prosta łamigłówka, w której zapełniamy planszę klockami o różnych kształtach. Czy gra jest w stanie dostarczyć tyle samo pozytywnych emocji, co komputerowy Tetris?
Doktor Knizia prezentuje…
Fits Travel to nic innego jak Tetris, tylko w formie gry planszowej. Każdy gracz posiada swoją rampę, po której przesuwa figury o różnych kształtach. Tych jest dokładnie trzynaście i każda posiada odmienną formę. O pojawieniu się konkretnego klocka decydują losowo odkrywane karty. Rozgrywka trwa dwie rundy. W pierwszej za każdy zapełniony szereg dostajemy po punkcie, a w kolejnej możemy zdobyć dodatkowe profity za odkryte trzy te same symbole. Aczkolwiek trzeba się pilnować, bo na planszy znajdują się dwa pola, które – jeśli nie zostaną zakryte – wpłyną negatywnie na końcową punktację.
satysfakcjonującą łamigłówkę!
W grze Fits Travel nie ma żadnej interakcji, co oznacza, że tak naprawdę nie ma znaczenia, czy gra się solo, czy w cztery osoby. Jednakże jeśli ktoś lubi logiczne układanki, to będzie usatysfakcjonowany. W przeciwieństwie do Tetrisa nie liczy się tu szybkość i refleks, a kombinowanie i planowanie. Każdą figurę można ułożyć na wiele sposobów. Warto mieć na uwadze, że niektóre klocki są bardzo problematyczne i bez przemyślanego ułożenia wcześniejszych elementów, może być niezwykle trudno zdobyć przyzwoitą liczbę punktów. Poza tym Fits Travel to niezwykle szybka gra: jedną partię można rozegrać w kilka minut. Regrywalność jest na przyzwoitym poziomie za sprawą losowości, aczkolwiek szkoda, że są tylko dwie odmienne plansze. Nie dodano żadnych wariantów, na przykład z ujemnym punktami za niezakryte pola (zasada w podstawowym Fitsie). Według mnie można było trochę dopieścić tę wersję, aby nabrała własnego charakteru, ponieważ jest to niestety jedynie prostsza i gorzej wykonana wersja Fitsa. Mimo tego i tak bawiłem się podczas gry świetnie i pewnie nie raz do niej wrócę. Jest to po prostu doskonała zabawa.
Budżetowe wykonanie
Fits Travel to tańsza, mniejsza i łatwiejsza wersja Fitsa. Gra zmieści się bez problemu w plecaku. Na stole też nie zajmuje dużo miejsca. Niemniej nie zachwyca wyglądem tak, jak „starszy brat”. Tu mamy figury z tektury, tam były one plastikowe. Podobnie sprawa wygląda z rampą, która nie ma szyn, a przez to wkładanie planszetek bywa czasem problematyczne. Mimo wszystko, jak na tak niską cenę (grę można kupić za niecałe 40 zł) to jest przyzwoicie. Największy zarzut dotyczy małej różnorodności zadań. W oryginalne były cztery plansze z odmiennymi zasadami, a w tej wersji są tylko dwie, co sprawia, że regrywalność jest zdecydowanie mniejsza. Ponadto mam wrażenie, że o wiele trudniejsze, a przez to i ciekawsze, były wyzwania, jakie stawiał przed graczem Fits.
Czy warto pogłówkować?
Fits travel to świetna łamigłówka. Lubię Tetrisa, stąd jego odpowiednik planszowy również mi się spodobał. Zaletą tej edycji jest jej niska cena i niewielki rozmiar. Tylko przez wzgląd na te powody warto zdecydować się na tę wersję. W innym wypadku sądzę, że chyba lepiej zainteresować się podstawowym Fitsem. Najbardziej ubolewam nad małą ilością plansz. Szkoda, że nie postarano się nadać tej wersji indywidualnego charakteru albo dodać jakieś warianty. Najważniejsze jednak, że Fits travel generuje masę pozytywnych emocji, a zabawa – co prawda czasem pozbawiona interakcji – daje masę satysfakcji.