Wersje aktorskie znanych filmów animowanych, to coś, co Disney szczególnie sobie upodobał. Ale na tle siostrzanych produkcji wyróżnia się jedna – Cruella. Czy jest godna najlepszego filmu aktorskiego Disneya? Przekonajcie się sami.
Cruella, której kibicuję, Cruella, którą mogę polubić
Szczerze, zawsze dopingowałam dalmatyńczykom. Tu zasadniczo nie mam dylematu, komu kibicować – oczywiście Cruelli i jej gangowi. Zanim zaczęłam pisać recenzję, musiałam wiele rzeczy sobie przemyśleć. Zestawiałam inne tytuły, w których występuje ta postać. Doszłam do wniosku, że każda produkcja to kompletnie inna osoba i kompletnie inna historia, która się z nią wiąże. W nowym filmie tytułowa bohaterka nie jest ani zła, ani dobra – to dość prosty sposób pojmowania rzeczywistości. Tak postrzegają świat małe dzieci, tak przedstawiony został w bajkach, tak łatwiej mogliśmy go zrozumieć. Kiedy już staniemy się dorośli, doświadczymy trudów życia, widzimy, że wygląda ono zupełnie inaczej, brak mu tej prostoty, Bo przecież coś potrafi być jednocześnie czarne i białe – jak włosy Cruelli. Wszystko zależy od tego, jaką drogę wybierzemy i czy zamierzamy dążyć do większej zawartości jednej bądź drugiej barwy. W sumie można stwierdzić, że kolory na głowie postaci obrazują dwa usposobienia, jakie w sobie ukrywa. Z jednej strony jest Estellą, osobą troszczącą się o swoją rodzinę, nawet przybraną, próbującą żyć ideałami matki, niegodzącą się z niesprawiedliwością, mającą swoje marzenia, dobrą przyjaciółką, z drugiej – kobietą nieco szaloną i przebiegłą. Te dwa oblicza tworzą pełny obraz bohaterki, ukazując prawdę o niej. Czy da się zdefiniować konkretną osobę w kilku zdaniach? Nie sądzę. Jeśli potrafimy to zrobić, najzwyczajniej w świecie jej nie znamy, podobnie jak samych siebie. Każdy ma przywary, słabości, mocne strony, marzenia, rzeczy i ludzi, dla których jest w stanie poświęcić wszystko. Japończycy twierdzą nawet, że człowiek posiada aż trzy twarze.

Źródło: bilboard.com
Przemian ciąg dalszy
W tle pojawiają się znani bohaterowie. Roger to prawnik Baronowej, muzyk z zamiłowania. Anita przyjaźniła się z Estellą w szkole, obecnie pracuje jako dziennikarka. Może to zabrzmi trywialnie, ale nareszcie uwierzyłam w to, że Cruella faktycznie była jej rówieśnicą. Głównej bohaterki wcale nie przepełnia żądza mordu wszelkich zwierzaków, sama ma psa – Badyla. Już wcześniej podjęto próbę przedstawienia Cruelli w nieco lepszym świetle. Przypomina mi się jeden serial animowany (1997), w którym bynajmniej nie aspirowała do roli „morderczyni biednych zwierzątek”. Była natomiast bizneswoman, możliwe, że zbyt wyrachowaną, szorstką. Mimo to troszczyła się o osoby, na których jej zależało (chociażby o ulubioną pracownicę Anitę) i miała swojego zwierzaka. W pierwszym filmie animowanym (1961) stworzono postać płytką. Tzn. kojarzymy ją głównie przez pryzmat futra, papierosów, samochodu, szaleństwa w oczach i pogardy dla innych. Typowy wróg, typowa jednowymiarowość. Pozostałe postacie również przeszły w Cruelli gruntowną przemianę. Weźmy chociażby pod uwagę Horacego i Jaspera (polska wersja filmu animowanego – Nochal i Baryła). W nowej produkcji to całkiem sympatyczni i inteligentni ludzie – może jeden trochę mniej. Nie są ani trochę brutalni, bezwzględni, tak jak inni mają uczucia i troszczą się o bliskie im osoby. Wkraczając w pewną sferę ciekawostek, w postacie Jaspera i Horacego w filmie aktorskim 101 dalmatyńczyków z 1996 roku wcielali się Hugh Laurie i Mark Williams, czyli kolejno Dr Gregory House i Artur Weasley, a samą pseudowielbicielką futer została Glenn Close.

Źródło: marca.com
Cruella wreszcie nabrała wyrazu
Tym razem faktycznie Cruella miała talent, była geniuszem – a nie tylko projektantką czy ikoną stylu z nazwy. Choć to osoba specyficzna, nie wydaje się, że miałaby dopaść kiedyś małe dalmatyńczyki. Nie zrozumcie mnie źle, bałam się jej okropnie jako dziecko – jednak macocha z filmu Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków (1937) zajmowała o wiele wyższą pozycję w rankingu. Nawet teraz Cruellę z filmu Disneya (1961) jestem w stanie opisać w maksymalnie kilku zdaniach. W przypadku postaci odgrywanej przez Emmę Stone, z trudem powstrzymuję się od tworzenia kolejnych partii tekstu, dużo można by o niej opowiadać. Bohaterka przeszła ewolucję i nie jest już jednowymiarowa. W tym filmie przestała być antagonistką.
Moda na retelling znanych nam historii trwa, a Disney, jak widać, czuje się w tym temacie całkiem dobrze. Dlatego też nie sposób pominąć tutaj innych produkcji, nie zestawić Cruelli z inną bad woman, która również dostała nową wersję swej historii. Antagonistka, zdobywająca serca widzów jako pełnoprawna bohaterka. Stąd też naturalne wydaje mi się przywołanie tutaj Malaficent czy, jak kto woli, Diaboliny. Filmy z Angeliną Jolie w roli tytułowej – Czarownica 1 i 2 przedstawiają odmienną wersję postaci będącej w swym poprzednim disneyowskim wcieleniu antagonistką (tak samo jak Cruella). Ponadto została w pewnym sensie matką Śpiącej Królewny – Aurory. Ewidentnie stanęła po stronie dobra. W Cruelli zasadniczo nie występują siły nadprzyrodzone. Bohaterka tęskni za matką, ma nową rodzinę i marzenie, by zostać projektantką, ale jej idolka przeradza się w największego wroga, z którym musi stanąć w szranki, jeśli chce chronić bliskich i swój sen o lepszej przyszłości.

Źródło: abc7news.com
Aktorsko…cudownie
Dawno nie widziałam tak dobrze dobranej obsady, każdy pasował do swojej postaci, wkomponowując się w resztę zespołu. Chyba ostatni raz doświadczyłam tego w Dżentelmenach, Kryptonimie U.N.C.L.E. Guya Ritchiego czy w serialu Westworld. Mamy zatem gang Cruelli: świetni Joel Fry (Jasper), Paul Walter Hauser (Horacy). Gdzieś tam czai się Mark Strong w roli kamerdynera Baronowej, trochę tajemniczy, trochę nieodgadniony. W pamięci utkwił mi asystent Baronowej – za każdym razem, gdy kamera najeżdżała na jego twarz, wybuchałam śmiechem – wewnętrznym, żeby nie zakłócać seansu. Swoisty urok rozsiewał także John McCrea w roli Artiego – właściciela sklepu z odzieżą, „bratniej duszy modowej” głównej bohaterki. Dzieła dopełniały psy – brawa dla Brylanta, Badyla i „krwiożerczych” dalmatyńczyków.
Do Emmy Stone przekonałam się gdzieś w okolicach filmu Służące, później oglądałam kolejne produkcje z jej udziałem. Tak sympatia do niej powoli rosła i wspięła się na wyżyny, dzięki roli Cruelli. Aktorka wcielała się już w postacie nieco roztrzepane, szalone, poważne, przechodząc często w jednym filmie przez różne stadia emocjonalne bohaterek. Ale w nowym tytule Disneya była niesamowita, odgrywając jednocześnie dobrą, acz sprytną Estellę i Cruellę – wizjonerkę świata mody, kobietę odważną, ambitną, która niczego się nie boi.
Oczywiście nie możemy zapomnieć o Emmie Thompson. Kojarzymy ją raczej z pozytywnymi postaciami – Elinor (Rozważna i romantyczna), Beatrice (Wiele hałasu o nic), Sybilla Trelawney (filmy o Harrym Potterze). Aktorka w roli Baronowej, typowego szefa z dowcipów, memów była fenomenalna. Nie trudno pokusić się tutaj o porównanie jej do Mirandy z Diabeł ubiera się u Prady, wrednej przełożonej granej przez Meryl Streep.

Źródło: abc7ny.com
Warstwa wizualna, muzyka
Miejscami akcja Cruelli pokazuje realia londyńskiego półświatka – szajka złodziei, pościgi, kradzieże. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nawiązywano do filmów Przekręt, Rock`n`Rolla, Ocean`s Eleven czy chociażby Włoska robota. Nie sądziłam, że w tego typu produkcji będziemy mieć tak dobrze skonstruowane sekwencje ucieczki. Dużą rolę odkrywał także zgrabnie wykorzystywany przez bohaterów kamuflaż. Akcja filmu toczy się w latach 60. i 70. XX wieku i zostało to idealnie oddane w warstwie wizualnej, poprzez stroje, muzykę, samochody. Podczas seansu czujecie, że w istocie jesteście w ówczesnym Londynie. Zgrabnie wpleciono w akcję motyw performance`u, tak ochoczo wykorzystywanego przez główną bohaterkę w wojnie modowej – koncert rockowy, moment, w którym wynurza się w sukience stworzonej ze śmieci i odjeżdża śmieciarką. Co do doboru piosenek, to kwintesencja okresu, w którym toczy się akcja filmu. Usłyszycie zatem The Animals, Bee Gees, The Rolling Stones, Nancy Sinatrę, Blondie, Davida Bowie`go, Quuen… – lista jest naprawdę długa. Utwór Call Me Cruella wykonuje Florence + the Machine (2021). Postawiono na charakterystyczny głos wokalistki i piosenka ponownie zapada w pamięć, tak jak w przypadku Czarownicy i Once Upon a Dream Lany del Rey.
Oczywiście w filmie pojawiają się liczne nawiązania do produkcji animowanej z 101 dalmatyńczyków (1961). Jak chociażby stwierdzenie, że właściciele są podobni do swoich psów. Mamy też znaną lokację, czyli zamek Cruelli. A poza nimi także charakterystyczny samochód, psiaki Pongo i Perdi czy piosenkę Cruella de Mon graną przez Rogera na pianinie.

Źródło: indiewire.com
Nadszedł ten czas…podsumowanie
Na tle pozostałych produkcji Disneya Cruella jest czymś zupełnie nowym, bardziej realistycznym. Konwencja komedii kryminalnej pomieszanej z dramatem dodatkowo wyróżnia ten film. Akcja, odpowiednio dostosowany humor, świetna muzyka, wspaniali aktorzy, dobry scenariusz, postacie, którym kibicuję, adekwatna scenografia – produkcja ta zawiera cenione przeze mnie elementy. Uważam Cruellę za najlepszy aktorski film wytwórni Myszki Miki. Całkiem inny od pozostałych, bo przede wszystkim mniej bajkowy. Ale może trzeba czasem oderwać się od tej baśniowości świata, choć odrobinę i stanąć twardo na ziemi? Jedno powiedzieć muszę, chyba zaczęłam poważnie bać się moli – bez spoilerów.
Na film Cruella zapraszamy do sieci kin Cinema City.