Ostatnimi czasy w modzie jest cyberpunk, choćby za sprawą gry polskiego studia CD Projekt Red. Piątkowski i Adler, dwoje artystów stworzyło swój cyberpunkowy świat, którego akcja rozgrywa się w Warszawie. Czy ów komiks ma szansę zachwycić miłośników Cyberpunka 2077?
Rozwałka na całego i policyjne śledztwo
Polski cyberpunk dziejący się w Warszawie! Tyle wystarczyło, aby mnie zaintrygować. Po świetnych komiksach ze świata Cyberpunka 2077 stworzonych przez polskiego scenarzystę Bartosza Sztybora miałem wielką ochotę, aby akcja takiej opowieści działa się w Polsce. Z pomocą przyszli Robert Adler i Tobiasz Piątkowski w powieści graficznej Status 7 po raz pierwszy wydanej na początku dwutysięcznego roku! We wznowieniu od Nagle Comics mamy dwie historie, które pierwotnie wydano osobno. Breakoff opowiada o grupie oszustów, którzy dostają zlecenie na wykradnięcie psyloba. Natomiast Overload koncentruje się na przeciwnej stronie barykady, czyli na stróżach prawa. Górski wraz z innymi policjantami będą starali się nie dopuścić do wybuchu bomby logicznej, w tym celu będą musieli upilnować nieznośnego dzieciaka.
Utalentowany haker
Teoretycznie fabuła nie jest skomplikowana, ale jednak przez nagromadzenie cyberpunkowego słownictwa, a także natężenie informacji w pojedynczych kadrach, trzeba się skupić w czasie czytania, aby nie przeoczyć kluczowych detali. Zdarzyło mi się kilka razy cofać o kilka stron, aby coś sprawdzić, przypomnieć sobie itd. Według mnie to chyba jedyna wada tej pozycji. Autorzy spokojnie mogli rozpisać to na więcej stron. Na przykład mamy takie kadry, gdy widzimy bohaterów, którzy zastrzelili przestępcę i mówią, że gość jeszcze dycha. Tylko nie chodzi o złola, tylko gościa postrzelonego wcześniej, który leży teraz za biurkiem i w kadrze go nie widać. Poza tym drobnym detalem muszę przyznać, że bardzo przyjemnie spędziłem czas przy Statusie 7. Polubiłem protagonistów, zarówno wyrywnego Górskiego, jak i sprytnego hakera Switcha (swoją drogą jako jedyny pojawia się w obu historiach), czy też przebiegłego Kennera. Intryga też została ciekawie poprowadzona, zwłaszcza w Breakoffie, gdzie do samego końca nie byłem pewien, kto pociąga za sznurki.
Piękno prawdziwego polskiego cyberpunka…
Podoba mi się styl Adlera, jego kreska doskonale wpasowuje się w klimat cyberpunka. Widać gigantyczne, nowoczesne miasto, tętniące życiem, a także brud i syf zalegający na ulicach. Bohaterowie mają rozmaite wszczepy, czy też posługują się nowoczesnym, dziwacznym sprzętem. Zdecydowanie jest w tym komiksie wyczuwalny klimat. A dzięki umieszczeniu, choćby Pałacu Kultury i Nauki w tle, czy paru innych detali, również i pod względem wizualnym widać, że jest to cyberpunkowa Warszawa. Chociaż żałuję, że rysownik nie umieścił więcej elementów charakterystycznych dla naszej stolicy. Nie podoba mi się jedynie rysowana czcionka użyta w dymkach – trochę gorzej mi się to czytało. Do wydania nie mam żadnych zarzutów. Cieszę się, że Nagle Comics zdecydowało się wydać dzieło Adlera i Piątkowskiego w zbiorczym tomie, a także doceniam szkice koncepcyjne i alternatywne okładki zamieszczone na końcu komiksu.
Czy warto wybrać się do cyberpunkowej Warszawy?
W teorii nie ma tu za dużo oryginalnych elementów, ot porządny akcyjniak z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji. Z tego powodu biorąc pod uwagę składowe elementy, wychodzi taka solidna siódemka. Jednakże ze względu choćby na polskie realia, ten Pałac Kultury i Nauki przewijający się w tle, mam ochotę wystawić temu komiksowi ósemkę. Bo jednak jest to unikat. Porządny cyberpunk z krwi i kości w polskich realiach, na dodatek w naszej stolicy! To po prostu trzeba przeczytać, a nawet powiem więcej, warto mieć ten komiks na półce.