Caza polskiemu czytelnikowi do tej pory mógł być znany raptem z jednego komiksu, czyli Scenek z życia osiedla. Czy słusznie przez tak długi czas byliśmy odseparowani od jego twórczości?
Świat, w którym zatrzymała się Ziemia
Czy możliwe jest życie na planecie nieorbitującej wokół gwiazdy – pogrążonej w całkowitej ciemności? A co, gdyby obrót jakiejś planety wokół własnej osi zrównałby się z obrotem wokół Słońca…? W 2017 roku dwaj naukowcy napisali książkę pt. Wyobrażone życie. Wyprawa na egzoplanety w poszukiwaniu inteligentnych istot pozaziemskich, stworzeń lodu i zwierząt supergrawitacyjnych. To właśnie tutaj zetknąłem się z hipotezą, zakładającą, że na takich światach mogłoby się rozwinąć życie. I oto w moje ręce wpadł komiks Cazy, powstały pod koniec zeszłego wieku, którego akcja dzieje się na zastygłej w bezruchu Ziemi. Jedna strony planety jest ciągle ogrzewana, wręcz spalana przez promienie Słońca, a druga pogrążona w ciemności i mrozie. Co jednak najistotniejsze, istnieje niewielki obszar na pograniczu, na którym temperatura utrzymuje się na w miarę akceptowalnym poziomie. Aczkolwiek pewnym problemem są wiatry nadciągające z obu stron. W tej fantastycznej i niesamowitej wizji Cazy najpiękniejsze jest to, że opiera się ona na naukowych podstawach. Jasne, w fabule jest mnóstwo fikcji, ale jakby sam kształt tego uniwersum jest sensownie przemyślany.
Tytani przemierzający setki kmetów!
Poza genialnym pomysłem na uniwersum Caza dorzuca mnóstwo świetnych fabularnych konceptów. W głębi nocy mamy miasto mocno zaawansowane technologiczne z cyborgami/robotami nazywanymi przez mieszkańców tytanami, którzy czuwają nad bezpieczeństwem tego azylu. Co bardzo mi się spodobało, to liczne odwołania do mitologii greckiej. Zarówno w nazwach, jaki i niektórych wydarzeniach! Mamy też tytułowego Arkadiego, żyjącego na bezpiecznym paśmie pomiędzy Dniem, a Nocą. Jest on „skażony znamieniem radu”, w postaci dodatkowej głowy wyrastającej mu na ramieniu – świetny motyw. Co jednak najlepsze, Caza pokazuje kulturę ludu, do którego przynależy Arkadi i ich specyficzne rytuały. W tym komiksie jest naprawdę mnóstwo elementów do odkrywania! Co rusz natknąć się można na jakiś ciekawy i zaskakujący pomysł! Bohaterowie stają przed rozmaitymi dylematami, mamy choćby tytana Or-Fe, który pomimo bycia cyborgiem, nie może zapomnieć o miłości życia ze swojego poprzedniego „wcielenia”. Nie sposób w tak krótkiej recenzji wspomnieć o wszystkich genialnych motywach, bo aż tak dużo ich Caza wplótł w swoją historię. Choć oczywiście, żeby nie było tak różowo, można byłoby się przyczepić do drobnych elementów czy wyłapać jakieś nieścisłości. Na przykład miasto Dis w samym środku nocy cierpi z powodu odejścia tytana poety, który to podsyłał im piękne wizje senne. Tylko, że ów cyborg powstał raptem kilkadziesiąt lat temu, podczas gdy miasto Dis istnieje tysiąc lat. Czyżby wcześniej nie potrzebowali wizji sennych? Niestety Caza nie wszystko wyjaśnia, stąd czasem trafiają się elementy budzące pewne wątpliwości.
Mistrzowska kreska Cazy!
Oprawa graficzna jest fenomenalna, bardzo mi się podoba, idealnie trafia w mój gust. Czuć w jego kresce, że ten styl wywodzi się z zeszłego wieku, ale i tak każdym kadrem wzbudza we mnie zachwyt. Wystarczy spojrzeć na prolog, w którym sceny rozgrywające się w nocy wyglądają mrocznie i mroźno. Ma się wrażenie bycia w baśniowym, lodowatym piekle. Wszystkie dziwadła (od jednorożca po zmutowanych ludzi z nocnej strony planety), nietypowe barwy (na przykład rentgenowskie spojrzenie Or-Fe) i klimatyczne sceny w czasie burzy, pokazują artystyczny geniusz Cazy. Do tego wszystkiego mamy słowniczek, który wyjaśnia liczne terminy, dzięki któremu jeszcze lepiej rozumiemy, że mamy do czynienia z bogatym i przemyślanym uniwersum. A jakby komuś było mało Cazy, to na końcu zamieszczono jeszcze galerię jego szkiców.
Czy zostaniesz po upalnej, czy mroźnej stronie planety?
Na koniec 2024 roku nie spodziewałem się takiej petardy. Już wydawało mi się, że mam pewną topkę moich 10 komiksów tego roku, a przynajmniej stabilne podium, ale dla tak wybitnego artysty, jakim jest Caza, musiało się znaleźć miejsce na co najmniej trzecim miejscu. Świat Arkadiego, podobnie, jak Osiem Miliardów dżinów, Milenium czy też Joe Golem są absolutnymi perełkami 2024 roku. Komiksowy majstersztyk, zarówno jeśli chodzi o fabułę i bohaterów, jak i oprawę graficzną. Po Świecie Arkadiego wiem tylko jedno – potrzebuję dorwać drugi tom, a przede wszystkim chcę więcej komiksów Cazy w Polsce.