Smocza historia
World of Warcraft: Smocza wojna skupia się w dużej mierze na dwóch postaciach, dobrze znanym wszystkim fanom serii – Alextrazy i Vyranoth. Te dwie smoczyce, będące przyjaciółkami, muszą wybrać teraz jedną ze stron, po której staną. Sama historia sięga głęboko w przeszłość, gdy Azeroth dopiero się kształtowało, a jego mieszkańcy drżeli przed potęgą Galakronda. Czytelnik śledzi więc historię niemal od zarania dziejów i przenosi się wraz z bohaterami w kolejne epoki, by poznać wszystkie smocze intrygi, sojusze, poświęcenia i zdrady. To właśnie relacje pomiędzy smoczymi aspektami są motywem przewodnim w pierwszej części powieści. Tytułowa wojna rozpoczyna się dopiero w dalszej części, ale wcale nie oznacza to, że wieje nudą. Kto zna uniwersum stworzone przez Blizzard, ten doskonale wie, że wcale nie potrzeba scen walki, aby było ciekawie. Powiązania między postaciami są skomplikowane i pełne emocji, a ich rozwój sprawia, że czytelnik naprawdę angażuje się w ich losy. Mistrzowskie wplecenie wątków znanych z gry sprawia, że fabuła nabiera głębi i kontekstu, co z pewnością ucieszy graczy. Przy okazji warto też zwrócić uwagę na samo przedstawienie postaci. Choć smoki potrafią tu przybrać humanoidalną postać, to rzadko to czynią. Wolą pozostawać w swej naturalnej formie, a autorce udało się oddać ich ogrom i potęgę. To dlatego ich zwarcia prezentują się naprawdę epicko.
Coś dla każdego?
Na pochwałę zasługuje także styl, jakim posługuje się Alameda. Jest on zarówno przystępny, jak i pełen barw, co sprawia, że czytelnik łatwo wkracza w świat przedstawiony. Opisy miejsc – od mrocznych jaskiń po majestatyczne szczyty gór – są pełne szczegółów, które ożywiają wyobraźnię. A jednak jak zwykle mamy tu drobny mankament. W przeciwieństwie do poprzedników przenoszących nas do Azeroth autorka stara się nieco bardziej przedstawić ten świat również czytelnikom mniej zaznajomionym z uniwersum. Nadal jednak nie oddaje wszystkiego w pełni. Oczywiście zadanie jest niezwykle trudne, gdyż jest ono mocno rozbudowane i ciężko przenieść wszystko na papier. Miło więc, że Alameda próbę podjęła, i szkoda, że sztuka ta nie do końca się udała. Na pocieszenie można dodać, że ostatecznie klimat udało się zachować, znanych postaci nie brakuje i przynajmniej gracze powinni być zachwyceni. A dla innych? To całkiem niezła lektura fantasy z olbrzymimi smokami, ale czasem może sprawiać problemy głównie z przeskokami czasowymi i kolejnymi, nieznanymi odbiorcy lokacjami.
Na półkę?
Smocza wojna to obowiązkowa lektura dla każdego fana World of Warcraft. Alameda tworzy historię, która zachwyca zarówno emocjonującymi zwrotami akcji, jak i głębią psychologiczną postaci. Nie brakuje tu oczywiście m.in. Ysery, Nozdormu czy Malygosa i wszystkich intryg, jakie przez lata smoki knuły przeciwko sobie oraz momentów, gdy potrafiły się zjednoczyć w imię większego dobra. Zastanawia mnie jednak fakt, czy tytuł nie został wydany na naszym rynku zbyt późno. Nawiązuje on do dodatku Dragonflight, który to ukazał się w 2022 roku. Minęło więc już trochę czasu, a co więcej w momencie premiery powieści w Polsce, gracze byli o miesiąc od premiery The War Within, co mogło sprawić, że sprzedaż była mniejsza. Dużo lepszą kampanią było moim zdaniem wydanie Przebudzenia cieni tuż przed Shadowlands. W ten sposób fani mogli poznać wprowadzenie do historii z ekranów jeszcze przed odpaleniem komputerów. Z drugiej strony miłośnicy Blizzarda historię Azeroth z jednej strony i tak znają już doskonale i wiedzą czego się spodziewać, a z drugiej nabędą książkę choćby w celu uzupełnienia własnej kolekcji. W tym przypadku warto nie tylko stawiać ja na półce, ale przede wszystkim przeczytać, gdyż warta jest poświęconego jej czasu.