Totalna rozwałka!
Wolverine. Czerń, biel i krew to pierwsza część serii, która powstała w 2020 roku. W kolejnych jej odsłonach spotkamy takich bohaterów jak Carnage, Deadpool czy Elektra. Na chwilę obecną, dzięki wydawnictwu Mucha Comics, trafił do nas jednak rozpoczynający zbiór Logan. Sam album składa się z 12 krótkich, kilkustronicowych historii, które łączy ze sobą właśnie postać Rosomaka. Są one rozrzucone w czasie i zaczynają się, gdy Logan jest jeszcze w fazie testowej Broni X. Później podróżujemy z nim po Kanadzie, Japonii, Madripoorze czy Savage Landzie. Wszystkie przygody skupiają się przede wszystkim na prowadzonych przez tytułową postać walkach, a każda z nich jest niezwykle krwawa. Wolverine ma okazję ciąć i siekać samurajów, ninja, rekiny, kosmitów czy dinozaury. Ściera się także z Jaggernautem, Szablozębnym oraz Mystique. Gościnnie wspierają go Punisher, Nick Fury, Jubilee a także Magic. Czy komuś jeszcze mało?
Warto zanaczyć, że każda z 12 historii ma innego autora. Wśród scenarzystów znaleźli się m.in. Gerry Duggan, Matthew Rosenberg, Chris Clermont czy John Ridley. Trzeba przyznać, że poziom fabularny jest różny. Większość jednak uznać można za dobry, co było sporym osiągnięciem biorąc pod uwagę, że historie są krótkie, a przez większość czasu Wolverine kładzie trupem kolejnych wrogów. Co można zrobić na kilku stronach, gdzie już niemal na wstępie Rosomak robi słynne „Snikt” i rusza do boju? Okazuje się, że całkiem sporo. Nie zabraknie tu zwrotów akcji czy zabawnych scenek. Dzięki temu całość czyta się szybko i przyjemnie.
Tytuł mówi wszystko
Jak nie trudno się domyślić w komiksie znajdziemy tylko trzy kolory – czarny, biały i czerwony. Oczywiście ten ostatni to nie kwiaty czy ściany, ale krew, której, jak już wspominałem, jest tu całkiem sporo.Podobnie jak za scenariusze, także za rysunki odpowiedzialnych jest kilkunastu róznych artystów. Zreszta to doskonale widać, ponieważ każdy z nich prezentuje swój własny styl. I choć trudno tu szukać większych sław (może z wyjątkiem Adama Kuberta), to jednocześnie trudno mieć większe zastrzeżenia do strony graficznej. Jedynie historia Spłoń! jest strasznie niewyraźna, a szkoda, bo sama historia jest już przednia. W innych natomiast przypadkach to właśnie rysunki podnoszą jakość przygody i dają nam jeszcze ciekawszą całość.
Tylko dla fanów Wolverine’a?
Wolverine. Czerń, biel i krew to przede wszystkim gratka dla fanów samego Logana. Będą oni mogli nacieszyć się swoim ulubieńcem, który robi dokładnie to, w czym jest najlepszy i za co go uwielbiamy. Przy okazji to nie są tylko historyjki rzucone nam dla dobrej zabawy. Każda odnosi się do jakiegoś fragmentu życia Rosomaka i czytelnicy będą mogli nimi nawet uzupełnić niektóre wątki znane z komiksów. Czy jednak tylko miłośnicy tytułowego bohatera mogą zachwycać się albumem? Oczywiście, że nie! Docenią go także ci, którzy interesują się stroną graficzną komiksów. Mamy tu kilkanaście różnych stylów rysowania, a do tego wszystko w unikatowym, czarno-biało-czerwonym wydaniu. Dodatkowo do zeszytu dołączono galerię alternatywnych okładek, które będziemy podziwiać z przyjemnością. Co do samej fabuły, to nie jest ona specjalnie wymagająca, ale z pewnością przyjemna i wciągająca. Komiks czyta się szybko, ma kilka niezłych twistów fabularnych, a kolejne rozróby w wykonaniu Logana aż proszą się o uśmiech na twarzy. Tytuł należy więc zaliczyć na plus i tylko czekać na kolejne odsłony serii. A te mają się niebawem ukazać także u nas. Szykujcie się wiec na Carnage’a!