Resident Evil: Leon Kennedy i Ada Wong – wykorzystanie, zdrada, ale również dbanie o siebie nawzajem
Autor: Mariusz „Mario” Pietrzak
Zdaje sobie sprawę, że fani połączenia Leon x Claire zjedzą mnie, ale jednak dla mnie zauważalne jest, jak Leon i Ada równocześnie się przyciągają i odpychają, tworząc relacje dość toksyczną, aczkolwiek wypełnioną wsparciem i wzajemną chęcią ochrony. Oczywiście, Leon i Ada nie są oficjalnie parą, podobnie rzecz ma się z Claire Redfield (mimo dużych chęci kontynuowania rodowodu Redfieldów przez Chrisa). Podejrzewam, że Capcom woli, by fani sami wyobrażali sobie romantyczne relacje bohaterów.
Powróćmy jednak do omawianych postaci. Poznali się w Raccoon City podczas wydarzeń drugiej części Resident Evil. Początkowo Ada przedstawiła się Leonowi jako agentka FBI, co było pierwszym i nie ostatnim kłamstwem ze strony kobiety. W trakcie rozgrywki Ada wielokrotnie ratowała Leona z opresji. Ten nie pozostawił jej dłużny i w kluczowym momencie, podczas konfrontacji z Annette Birkin, Leon przyjął na siebie pocisk, by uratować Ade. W trakcie drogi do laboratorium, doszło nawet do pocałunku między nimi, chociaż można się zastanawiać, czy były w nim jakiekolwiek uczucia, czy była to zagrywka Ady, by Leon jej pomógł za wszelką cenę (z miłości robi się w końcu głupie rzeczy). Pod koniec opowieści, Leon dowiaduje się, że Ada nie jest z FBI, tylko jest zwykłą najemniczką i tropi Annette w celu pozyskania wirusa dla swojego klienta. Gdy Leon się o tym dowiaduje, nie chce oddać fiolki Adzie. Dochodzi do mierzenia w siebie z pistoletów i krótkiej rozmowy, podczas której Ada wydaje się odpuszczać. Niestety ten moment przerywa konająca Annette, która rani Ade, a przez sytuacje z rozpadającym się laboratorium, najemniczka spada w przepaść, gdzie rzekomo umiera. Leon w trakcie ucieczki walczy też z ostateczną wersją Mr. X, którą pokonuje dzięki wyrzutni rakiet, dostarczonej przez Ade tak, by Leon się tego nie domyślił.
W trakcie Resident Evil 4 Leon dowiaduje się, że Ada jednak żyje, gdzie ponownie, oboje ratują się nawzajem z różnych problemów. To samo jest w Resident Evil 6, gdzie Leon walczy z Chrisem, by uchronić Ade, a nawet przyjmuje na siebie kilka strzałów od zmutowanego Simmonsa, by uchronić…ukochaną? W trakcie wszystkich gier wyraźnie czuć chemię pomiędzy dwójką bohaterów, jednak drobne flirty, przekomarzania i głębokie spojrzenia, nie są w stanie tak wyrazić uczuć Leona i Ady do siebie, co wzajemne dbanie o drugą osobę. Oczywiście, Ada wielokrotnie wykorzystuje Leona, jednak gdyby miała zostawić go na pewną śmierć, to już w drugiej części Kennedy przestałby być w serii. Jego los nie jest dla niej obojętny i często ryzykuje życiem, by uchronić byłego policjanta. Za to Leon dla Ady jest w stanie zapomnieć o misji i pędzić kobiecie na ratunek.
A czemu Leon i Ada nie mogą być ostatecznie razem, nie licząc widzimisię Capcomu? Może być to przez wzgląd na prace obu postaci, gdzie Ada nie może sobie pozwolić na “słabości”, a Leon zdaje sobie sprawę z tego, że pewnego dnia może nie wrócić żywy z akcji. Ostatecznie ta dwójka jest na tyle twarda, by przeżyć wszystko, co szykują na nich bioterroryści, więc może ujrzymy ich kiedyś szczęśliwych na emeryturze?