Pierwszym wrażeniem, jakie miałam po otworzeniu przesyłki, było zdziwienie, jak małe jest pudełko. Jako fanka serii zostałam przyzwyczajona do standardowego formatu opcji podstawowej i dodatków. Grafika na kartonowym opakowaniu od razu wywołuje u mnie skojarzenia z Munchkin Fantasy, zresztą w obu grach autorem obrazków jest John Kovalic, którego prace tworzą niepowtarzalny klimat pierwszych edycji produkcji.

Fot. Vanilliowa, Ostatnia Tawerna
W Liście Skarbów zadaniem gracza staje się wyeliminowanie dzięki kartom przeciwników. Zwycięzca musi ryzykować oraz dedukować, a najczęściej mieć po prostu szczęście, by zdobyć skarb. Tu pojawia się pierwsze, aczkolwiek małe rozczarowanie. Skarb, który zdobywamy, nie jest fizyczny, musimy go sobie zapisać na kartce. Zdecydowanie wolałabym, żeby w talii znalazła się karta symbolizująca nagrodę. Aczkolwiek niweczyłoby to ogólny zamysł Listu Miłosnego, który zakłada, że jest to szybka minimalistyczna gra dla osób powyżej dziesiątego roku życia. Chociaż myślę, że i młodsze dzieciaki dałyby sobie świetnie radę, warunek to umiejętność czytania.
Miłą niespodzianką i największym plusem zawartości pudełka okazuje się darmowa karta drzwi do Munchkina. Jestem bardzo ciekawa czy każdy zestaw zawiera tę samą kartę, czy istnieją różne jej warianty.
Zasady rozgrywki są bardzo proste, tak naprawdę wystarczy trzymać się tego, co napisano na kartach. Aczkolwiek, jak to w grach z serii Munchkin bywa, wszystko, co nie jest wyraźnie zabronione w instrukcji, okazuje się dozwolone. Przetestowałam trzy warianty zabawy dwu-, trzy- oraz czteroosobowy. Zdecydowanie najlepiej grało się w maksymalną ilość graczy zapisaną na pudełku, ponieważ dostarczało to po prostu więcej zabawy oraz gwarantowało mniejszą przewidywalność rozgrywki. W opcji jeden na jeden przypomina to po prostu ping-ponga, czyli obrzucanie się wzajemnie kartami.

Fot. Vanilliowa, Ostatnia Tawerna
Ze względu na zasady i losowość łatwo jest wyeliminować przeciwnika dzięki zgadywaniu, jaką kartę ma w ręce. Można też popełnić samobójstwo, gdy zdarzy się tak, że mamy na ręce dwa Kaczory Zagłady, czyli kartę, która nakazuje nam porównać karty w ręce z innym graczem. Wygrywa ten, którego karta ma wyższą wartość. Przegrany odpada z rundy. Cała strategia zatem idzie w łeb, jeśli trafi nam się przeciwnik potrafiący liczyć karty i szacować prawdopodobieństwo.
Munchkin: Lista skarbów to bardzo szybka gra karciana, idealna na podróż ze względu na małe pudełko i niewielką ilość kart. Podczas wyjazdów często brakuje nam miejsca w bagażu, by zabierać ze sobą bardziej skomplikowane karcianki. Ponadto świetnie się sprawdzi w autokarze czy pociągu, gdy nie ma stołu, na którym można się rozłożyć.

Fot. Vanilliowa, Ostatnia Tawerna