Deadpool & Wolverine to prawdziwa gratka dla miłośników uniwersum Marvela i jednocześnie hołd dla dorobku studia 20th Century Fox. Choć fabuła nie aspirowała do miana przełomowej, film oferuje doskonałą rozrywkę, która sprawia, że widz chętnie do niego wróci. A będzie mógł tego dokonać dzięki wydaniu filmu na DVD.
Fabuła w służbie akcji
W trzeciej odsłonie przygód Najemnika z Nawijką widzimy Wade’a Wilsona, który porzucił kostium superbohatera, aby zostać… sprzedawcą samochodów. Jednak w dniu swoich urodzin los szykuje dla niego nowe wyzwanie. Jego uniwersum zaczyna się rozpadać, a Wade otrzymuje szansę, by jako jedyny przetrwać koniec świata. Zamiast jednak skorzystać z tej okazji, Deadpool postanawia ocalić wszystkich. W tym celu musi zjednoczyć siły z samym Wolverine’em. Duet ostatecznie trafia do Pustki, gdzie przyjdzie im zmierzyć się z Cassandrą, siostrą Charlesa Xaviera.
Ukłon w stronę fanów
Produkcja momentami przypomina zbiór scen zaprojektowanych z myślą o miłośnikach Deadpoola i Logana – od spektakularnych walk, przez cięte riposty, aż po liczne nawiązania do uniwersum 20th Century Fox. To trochę tak, jakbyście obejrzeli rolkę z bohaterami i algorytm podrzucał Wam kolejne. Chaos? Może trochę, ale ten kontrolowany bałagan tylko potęguje radość z oglądania. I do tego dochodzą te wspaniałe cameo! Występy takich postaci jak Blade, X-23, Elektra czy, uwaga największy spoiler, Human Torch dodają filmowi dodatkowego uroku. Największą niespodzianką okazuje się Gambit, grany przez Channinga Tatuma. To długo wyczekiwany element, na który fani, być może nieświadomie, czekali od lat. Do tego wszystkiego Hugh Jackman powraca jako Wolverine w wielkim stylu. Tym razem widzowie mogą zobaczyć go w klasycznym stroju, który od dawna był marzeniem fanów. Dodatkowo alternatywne wersje Logana pozwalają na świeże spojrzenie na tę postać. Mimo to pozostaje pytanie: czy aktor rzeczywiście zakończył swoją przygodę z tą rolą? Wiele wskazuje na to, że nie!
Humor i muzyka w najlepszym wydaniu
W trakcie seansu usłyszymy prawdziwą mieszankę stylów, które podkreślają absurdalny klimat produkcji. Szczególnie zapadają w pamięć: „Bye Bye Bye” od NSYNC, wplecione w jedną z najbardziej szalonych sekwencji akcji, oraz duet Johna Travolty i Olivii Newton-John z utworem „You’re the One That I Want”, wykorzystany w wyjątkowo brutalnej scenie walki Deadpoola i Logana. Film puszcza oko do widzów również za sprawą „The Greatest Show” – utworu nawiązującego do roli Hugh Jackmana w Królu rozrywki. Jednak najpiękniejsze jest wykorzystanie „Like a Prayer” Madonny, towarzyszące kluczowej scenie produkcji. Te muzyczne wybory nie tylko idealnie komponują się z dynamiką filmu, ale także wywołują uśmiech u widzów, którzy docenią ukryte smaczki i kontekst.
Co mogłoby być lepsze?
Mimo świetnej rozrywki, scenariusz filmu jest dość prosty i przewidywalny. Choć to nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z seansu, brakuje tu elementów, które mogłyby wynieść produkcję na wyższy poziom. Szkoda również, że zabrakło takich postaci jak Daredevil (Ben Affleck) czy Ghost Rider (Nicolas Cage). Ich cameo byłoby wisienką na torcie. Na szczęście pojawia się Dogpool – bohater, który skradł serca widzów i zasługuje na większą rolę w przyszłości.
Wydanie DVD – brak błysku
Niestety, wydanie DVD rozczarowuje. Poza samym filmem w kilku wersjach językowych (angielskiej, polskiej i czeskiej) oraz napisami dla niesłyszących, brakuje jakichkolwiek materiałów dodatkowych. Nie znajdziemy tu ani kulis produkcji, ani komentarzy twórców, co jest dużą stratą. Chociaż jakość obrazu (2.39:1) i dźwięku (Dolby Digital 5.1) spełnia standardy, brak bonusów pozostawia pewien niedosyt. Dla tych, którzy chcieliby czegoś więcej, polecam wydanie na Blu-ray.
Podsumowanie
Deadpool & Wolverine to film, który można określić mianem listu miłosnego do fanów Marvela i dziedzictwa 20th Century Fox. Choć scenariusz nie imponuje oryginalnością, produkcja nadrabia świetnym humorem, dynamiczną akcją i kapitalnymi cameo. To obowiązkowa pozycja dla fanów Deadpoola i Wolverine’a. Mimo że wydanie DVD nie spełnia oczekiwań, sam film wynagradza te braki. A pytanie, czy Hugh Jackman kiedykolwiek powróci jako Wolverine, pozostaje otwarte – i intrygujące.