Site icon Ostatnia Tawerna

Kobiety lubią łobuzów – skąd się bierze nasza sympatia do czarnych charakterów?

Tom Hiddleston jako Loki MCU Marvel

Stereotypowe? Pewnie. Krzywdzące? Możliwe. Pozbawione dowodów naukowych? Podobno amerykańcy uczeni przeprowadzili badania potwierdzające, że kobiecy gust zmienia się zgodnie z fazami księżyca, wybuchami na słońcu i zależy jeszcze od tuzina innych czynników, których wzajemne korelacje wciąż nie są znane. Nie ma co się łudzić: nawet rozszyfrowanie tych zależności nie sprawi, że dziewczyny będzie można łatwej zrozumieć. Skądś jednak bierze się niewieścia sympatia do filmowych czarnych charakterów. Usiądźmy zatem i zastanówmy się nad tym, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Z łobuzem bezpieczniej

Nie zgadzacie się. Widzę to po waszych minach. Zastanówmy się jednak nad tym na spokojnie i przemyślmy wszystkie „za” i „przeciw”. Większości osób związek z superbohaterem kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, stabilnością i spokojem. Relacja z kimś, kto nie tylko uchroni nas przed złem całego świata, ale jeszcze wybierze się z nami na zakupy i pomoże wnieść ciężkie reklamówki na trzecie piętro. To dobry, silny, oddany i odważny człowiek (czasem kosmita, to jednak zdarza się zdecydowanie rzadziej), gotów oddać życie, byle ochronić planetę i jej mieszkańców przed strasznym losem zgotowanym przez jakiegoś upierdliwca, chcącego ją podbić, zniewolić lub zniszczyć. A potem przez kolejnego… I jeszcze kilku następnych.

Jeśli siać postrach, to w imię dobra rodziny

Jeśli zatem myślicie, że superbohater to partner idealny, nie bierzecie pod uwagę niezwykle ważnego czynnika: bliscy każdego herosa żyją w poczuciu nieustającego zagrożenia, nie znają bowiem dnia i godziny, gdy ktoś postanowi się ich pozbyć. Wszystko byle tylko dopiec ich partnerowi, zmusić go do nieprzemyślanych ruchów, a takie atrakcje, jak porwania, podpalenia, okaleczenia są wliczone w cenę związku. Na dodatek nie sposób przewidzieć, z której strony nadejdzie zagrożenie, bo nasz szlachetny wybranek ma tylu wrogów, że strach wyjść i wyrzucić śmieci. Co nam za to daje związek z niegrzecznym chłopcem? Bezpieczeństwo. To on jest tutaj zagrożeniem dla świata, a nie świat dla niego.

W najgorszym wypadku czeka nas wdowieństwo lub wysyłanie paczek do więzienia, a nie długa i bolesna śmierć. Jeśli angażujemy się w jego niecne knowania i umiemy udawać, że „nic nie wiemy, nic nie widziałyśmy”, to jeszcze spędzimy czas bez naszego wybranka we względnym dostatku.

Łobuz ma dla nas czas                                 

Jeśli akurat nie jest w trakcie snucia Genialnego Planu Podboju Świata™ lub wprowadzania go w życie, to nie ma na głowie zbyt wielu zajęć. Nie musi się bawić w swoim laboratorium, by ulepszyć kostium, czy uganiać się za każdym złoczyńcą w mieście. W końcu superbohater wiecznie ratuje świat i zamieszkujących go ludzi przed jakimś złem: gdy ktoś akurat nie zagraża całej Ziemi, to zawsze znajdą się tacy, co napadają na bank, kradną starszej pani torebkę, terroryzują kasjerkę w sklepie albo włamują się do cudzego domu, by wynieść z niego kilkuletni telewizor i trzymane w skarpetkach oszczędności. Jeśli łudzicie się, że w tym nawale obowiązków bohater znajdzie dla was tyle czasu, ile byście chciały, to… macie rację, łudzicie się. 

Chyba wszyscy pamiętamy jak skończyło się jej umawianie ze Spider-Manem…

Z herosem czekają nas: nieprzespane noce, bo właśnie Ziemię atakuje stado kosmitów, a nasz wybranek znajduje się w centrum tej zawieruchy; ciche dni, bo wracając z pracy, zapobiegł dwóm kradzieżom i napadowi na bank, więc po raz tysięczny spóźnił się na kolację i absolutnie wszystko wystygło; zepsute randki, bo jeśli ktoś planuje go zaatakować, to właśnie w chwili, gdy macie swoje romantyczne pięć minut. Z czarnym charakterem jest łatwiej: plan napadu na bank jest tak dobrze opracowany, że wychodząc na robotę, doskonale wie, kiedy wróci; nie ładuje się w sam środek zagrożenia, którego nie spowodował; a jego największy wróg to przykład tak szlachetnego usposobienia, że prędzej poczeka do końca waszej romantycznej kolacji niż ją zepsuje. A jeśli prawie trwa jego aresztowanie, to dowiecie się o tym z pierwszego lepszego kanału informacyjnego.

Ideał ukazuje wszystkie nasze wady

Gotowy do poświęceń altruista z silnym kręgosłupem moralnym, twardymi fundamentami zasad i wartości, o idealnym i nieskazitelnym charakterze sprawia, że wszystkie nasze skazy są jeszcze dokładniej widoczne. Trudno być z kimś takim i nie czuć się przygniecioną przez niezachwianą postawę moralną, poczucie misji i wszechobecny altruizm, nakazujący nawet liczyć się z utratą życia, byle tylko uratować jak najwięcej istnień. Taka postawa wydaje się niejednokrotnie odrealniona i trudna do pojęcia przez zwykłego, pozbawionego mocy człowieka .

Czarny charakter nie osądza, nie stawia się w roli nieskazitelnego ideału, do którego należy dążyć, a którego i tak nigdy się nie osiągnie. W swoim byciu draniem jest ludzki, pozwala sobie na emocje, niepasujące do wizerunku superbohatera: nieuzasadniony gniew, zazdrość, egoizm, chciwość i wiele innych, sprawiających, że łatwiej się z nim utożsamić. W końcu same nie stanowimy ideału, zdarza nam się zzielenieć z zazdrości na widok czyjejś torebki, pożądać czegoś, skupiać tylko na sobie i domagać się cudzej uwagi. Możemy sobie bez wstydu i poczucia bycia gorszą lub wybrakowaną pozwolić na zwykłe, ludzkie emocje.

Łobuzy nas potrzebują

Czarny charakter to zwykle skrzywdzony chłopiec, pragnący miłości i ciepła, zrozumienia oraz poświęcenia mu naszej uwagi. Brzydkie kaczątko, które z jakiegoś powodu postanowiło odpłacić światu za krzywdy, z jakimi spotkał się wcześniej: zwolnienie z pracy, brak akceptacji, niskie poczucie własnej wartości, lata wyśmiewania się czy pozostawanie w cieniu kogoś innego, uchodzącego za ideał. W wielu kobietach budzi to instynkt opiekuńczy oraz uderza w naszą potrzebę bycia… potrzebną.

Książkowy przykład łobuza cierpiącego na brak akceptacji

Zwłaszcza jeśli łączymy to z przeświadczeniem, że zakochany po uszy partner, zachwycony naszą akceptacją i miłością, będzie wielbił ziemię, po której stąpamy, i ostatecznie zmieni się „na lepsze”, porzucając swoje niszczycielskie zapędy. O ile rzadko kiedy ma to faktycznie miejsce, o tyle łatwo uwierzyć w jego zapewnienia, że wszystko to, co robi, robi z miłości do nas i chęci zapewnienia nam o wiele lepszego jutra w znacznie lepszym świecie. W końcu, która z nas nie chciałaby, by partner rzucił jej do stóp absolutnie wszystko, nawet planetę?

Ważne!

Artykuł nie promuje toksycznych związków z niestabilnymi partnerami, którzy pragną siać zło, zniszczenie i apokalipsę. Wpis ma charakter humorystyczny i jako taki proszę go traktować.


Inne artykuły z miesiąca tematycznego:

Upodlony bohater – Batman Nolana

A kiedy to ty jesteś tym złym! – czyli o grach z czarnym charakterem w roli głównej

Jak budzić strach – modowy poradnik dla łobuzów

Zły nieujawniony. Przykłady historii, w których nie ma na kogo zwalić winy

Bo to zła kobieta była…

Najfajniejsze zołzy z bajek Disneya

Ja cię już gdzieś widziałem… – porównanie czarnych charakterów z ich pierwowzorami

„Idealni” mężczyźni na Walentynki. Filmowi psychopaci w kinie grozy z lat 60-90.

Dlaczego Batman nie może żyć bez Jokera

Why so serious? Karnawał czas zacząć! – analiza filmowych relacji Jokera i Batmana

Exit mobile version