Masowość i populizm to definicja
Reminiscencja reżyserii Lisy Joy to film zarażony pewną chorobą. Choroba ta zwie się populizmem. Budżet na poziomie ok. 60 milionów dolarów pozwolił na opowiedzenie historii sztampowej do bólu. Ot, główny bohater odgrywany przez sławnego Hugh Jackmanna, wplątuje się w typową historię miłosną z Rebeccą Ferguson, która odgrywa postać Mae. Powiem szczerze, że gdyby nie mój research do recenzji, nie pamiętałbym imienia głównego bohatera! Niestety historia jest tak ograna, że kompletnie nie obchodził mnie jego los. Mea jeszcze tak, bo protagonista wykrzykuje to imię kilkanaście razy w ciągu filmu. Co ciekawe, filmy już udowodniły, że da się miłość opowiedzieć ciekawie. To nie jest jedna z tych produkcji. Tutaj widz zostaje obrzucony popularnymi tropami! Zakochany detektyw, tajemnicza miłość, skorumpowany policjant, poszukiwania narkotyków w mieście. Wszystkie te archetypy już kiedyś widzieliśmy.
Tajemniczy świat przedstawiony
Powiedzenie, że świat w tym filmie to bohater drugoplanowy, byłoby kłamstwem. Kłamstwem jednak potrzebnym, żeby produkcję uratować. Lisa Joy miała naprawdę interesujący plan. Niestety dotknęła tylko powierzchni potencjału. Na świat spłynęła wojna. Kogo i z kim? Nie wiemy. Większość świata jest zalana wodą, więc możliwe, że miała związek z globalnym ociepleniem. Podróże łódkami pomiędzy ulicami potwierdzają zmiany w infrastrukturze miast. Budynki złożone są z wysokich bloków, a osoby zamożne wyróżniają się swoimi majestatycznymi wyspami. Podczas oglądania Reminiscencji można również zauważyć elementy cyberpunkowe. Nie licząc dużej ilości neonów, w tle widać podział klasowy na ludzi biednych, mieszczaństwo czy bogatych. Co ciekawe, w fabule nie zabrakło mocno pejoratywnego charakteru względem klasy najniższej, ale również wysokiej. Niestety elementów tego typu jest zdecydowanie za mało. A mała ilość technologii nie ratuje.

Źródło: nypost.com
Za mało science fiction
Głównym narzędziem do rozwijania fabuły jest tytułowa reminiscencja. Jest to maszyna, która pozwala odczuwać empirycznie swoje wspomnienia. Używana była wcześniej w czasie wojny do przesłuchiwań. Pomysł interesujący, gdyż ludzie naprawdę mogą uzależnić się od nostalgii, o czym film nawet informuje. Niestety poza kilkoma takimi urządzeniami w świecie przedstawionym innej sci-fi technologii jest zdecydowanie za mało. Brakowało mi czegoś więcej w tym filmie sensacyjnym. Nowego rodzaju telefony czy lepsze sposoby na podróżowanie u klasy wyższej byłyby lepszym rozwiązaniem niż pokazanie drogich przetrwałach samochodów na mokrych ulicach Miami. Uzbrojenie zresztą jest również takie samo jak w naszej rzeczywistości.

Źródło: denofgeek.com
Aktorstwo, muzyka, film
Nie licząc prostej fabuły, film nie broni się też muzycznie oraz zdjęciowo. Potencjał był, gdyż reżyserka Westworld nie raz pokazała nam, że potrafi. Niestety ruch kamery był zwyczajnie blockbusterowy. Zero odważnych ujęć i brak jakichkolwiek eksperymentów. Wszystko to sprowadza się do kolejnego filmu akcji, chociaż nie tak było to promowane.
Muzycznie też nie jest najlepiej. Parę piosenek, które mówią nam, co myśleć, i to tyle. Ramin Djawadi znany z Gry o tron nie pokazał swoich skrzydeł. Muzyka jest stonowana i prosta do bólu. Do podróży między wielkimi budynkami brakowało mi Hansa Zimmera.
Przeraziła mnie też kolorystyka. Jest zwykła. Jakby w montażowni ludzie bali się zrobić lepszej. Oczywiście nie posiadam telewizora najwyższej możliwej klasy, ale w momentach, gdy Diuna potrafiła lśnić, tutaj dostawałem podobne do wszystkiego badziewie.
Najgorsze jednak były sceny walki. Po tylu filmach, gdzie można wyczuć ciosy bohaterów, gdzie krew wylewa się z nosa, a każde uderzenie posiada wyczuwalne konsekwencje w następnych krokach aktorów, w Reminiscencji dostajemy binarne ciosy. Albo uderzenie jest ważne dla fabuły i dana postać nie będzie mogła wstać, albo atak nie zadaje żadnych widocznych obrażeń przeciwnikowi. Wszystko to okraszone, jak wcześniej wspomniałem, typową muzyką ze scen akcji. Doprowadza to do jednego rodzaju myśli. Lepiej sięgnąć po telefon, a nie oglądać dalej.
Wydaje mi się, że połowa budżetu mogła pójść na aktorów. Jak sama gra aktorska jest po prostu przyzwoita, tak nazwiska mogą zainteresować wielu odbiorców. Obok wspomnianego już Hugh Jackmana, który zagrał swoją rolę jak w normalnym filmie akcji, mamy postacie z Westworld! Thandiwe Newton i Angelę Sarafyan. Bardzo miło było zobaczyć te dwie aktorki w dużym filmie, chociaż niestety było ich zdecydowanie za mało.
Światełko w tunelu, czas na wydanie
Zdziwiłem się jednak, gdy wydanie przygotowane przez Galapagos okazało się interesujące. Samo opakowanie jest typowe, jednak zawartość – nie licząc filmu – może zadziwić. Jest kilka ciekawych komentarzy Hugh Jackmana, Thandiwe Newton i innych aktorów na temat produkcji. Oczywiście reżyserka też dostaje swoje pięć minut i opowiada o procesie powstawania filmu. Z jej perspektywy plan był idealny. Tak się też w czasie produkcji objawiał. Z mojej perspektywy jednak wyszło średnio. Jeżeli komukolwiek spodoba się soundtrack, to w wersji Blu-ray znajduje się teledysk do jednej z piosenek. Nazwa to Save My Love i powstała na potrzeby filmu.