Wiedźmy pojawiały się w rozmaitych utworach tworzonych przez twórców różnych narodowości. Czy Daisuke Igarashi z Kraju Kwitnącej Wiśni może zaproponować oryginalne spojrzenie na ten temat?
Magia jest niesamowita i niebezpieczna
Wiedźmy pierwotnie ukazały się w dwóch tomach. Wydawnictwo Waneko postawiło jednak na zbiorcze wydanie. Składa się na nie kilka opowiadań skoncentrowanych na tytułowych wiedźmach. Pierwsze co mnie zaskoczyło w tym tomie, to mocny akcent obyczajowy. Nie ma tu nadmiaru akcji, nie ma też wbrew nazwie dużej ilości czarów czy elementów magicznych. Daisuke Igarashi zamiast tego przedstawia losy, życie kilku niezwykle utalentowanych kobiet. Najlepsze jest to, że ukazuje tutaj rozmaite oblicza wiedźm. Mamy zatem niebezpieczną czarownicę, obdarzoną wielką mocą, żywiącą mocny resentyment względem lokalnego bazaru. Pojawia się także dzika wiedźma, która ma kontakt z leśnymi duchami i jest w zasadzie obrończynią natury. W drugiej części Daisuke Igarashi przybliżą losy Miry. Posiada ona niesamowitą wiedzę, widzi o wiele więcej niż inni ludzie, dlatego większość osób odwraca się od niej. Mimo to jest gotowa nieść pomoc wszystkim, nawet Kościołowi, który nią pogardza. Ostatnia czarownica natomiast jest dwulicową dziewczyną. Wydaje się sympatyczna, a tymczasem jednocześnie próbuje podejść swoją ofiarę.
Wiedźma z Amazonii kontra turecka czarownica
Naprawdę nie spodziewałem się, że tak mi się Wiedźmy spodobają. Spokojne tempo akcji tylko potęgowało moją ciekawość. Początkowo niepowiązane ze sobą sceny intrygowały mnie niesamowicie. Najbardziej zaskoczyło mnie opowiadanie zatytułowane Petra Genitalix. Wszystko zaczyna się od przygody astronautów, a potem akcja przenosi się na Ziemię na spokojną wieś. I cały czas zastanawiałem się, o co chodzi? Co może mieć wspólnego kosmos z wiedźmą. O dziwo koniec końców wszystko zgrabnie się połączyło. Daisuke Igarashi zaskoczył mnie kilkoma swoimi pomysłami. Do tego udało mu się nawet mnie poruszyć w opowieści o amazońskiej dżungli. Niesamowita historia z mocną puentą, a także zapadającym w pamięć finałem. Wszystkie cztery długie opowiadania przypadły mi do gustu, a wręcz mnie oczarowały czy to swoją prostotą, czy ciekawymi bohaterkami, albo zaskakującą fabułą. Poza nimi w tym tomie zamieszczono jeszcze dwie króciutkie opowieści, które nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Może ze względu na ich długość. W każdym razie takie zapychacze do przeczytania i zapomnienia.
Uroki czarowania
O ile z fabułą i postaciami mangace poszło znakomicie, o tyle z rysunkami już niekoniecznie. Ogólnie nie jest tragicznie, niemniej kreska wydaje mi się momentami niedopracowana i brzydka. Na niektórych kadrach postacie wyglądają wyjątkowo szpetnie. Za to architektura czy elementy magiczne są niesamowite. Tu muszę przyznać, że dziwactwa nakreślone przez Daisuke Igarashiego są zdumiewające. Co do wydania, to przede wszystkim muszę pochwalić wydawnictwo Waneko, za wydanie Wiedźm w jednym tomie w bardzo dobrej cenie okładkowej. Z reguły pojedyncze tomy mang przerabiam błyskawicznie, a tutaj miałem możliwość delektować się tą pozycją przez kilka dni. Podoba mi się tez nietypowa obwoluta, zamiast typowej śliskiej, mamy tutaj ciekawą, przyjemną w dotyku fakturę. A gdy ją zdejmiemy, ukaże się piękna złota okładka! Cóż mogę powiedzieć? Za cenę około trzech dych, grzech nie wziąć tej pozycji.
Czy warto oddać głos wiedźmom?
Lubię twórczość japońskich mangaków, ale mam problem z długimi seriami. Wpadłem w kilka cykli, których końca nie widać i to jest dla mnie trochę zniechęcające, bo chciałbym poznawać więcej historia z Kraju Kwitnącej Wiśni. I takim wybawieniem są jednotomówki, choćby od Waneko. Nie miałem wielkich oczekiwań względem Wiedźm, a dostałem naprawdę ciekawe, zaskakujące i intrygujące opowieści skoncentrowane na utalentowanych czarownicach, a może po prostu niezwykłych i fascynujących kobietach. Polecam sprawdzić Wiedźmy, bo to bardzo dobra i do tego tania manga.