Prosta, ale wciągająca układanka
Qwirkle jest bardzo prostym abstraktem, który można wytłumaczyć w minutę, a nawet szybciej. W tej grze będziemy starali się stworzyć linie złożone albo z ciągu różnych symboli w tym samym kolorze, albo tych samych kształtów, ale w innych barwach. Za każdą płytkę dostajemy jeden punkt. Jeśli jedna z nich przynależy do dwóch ciągów, to da nam jeszcze więcej punktów. Jednakże kluczowe w tej grze są tytułowe qwirkle, które są niczym innym, jak skończonym ciągiem koloru lub symboli (dokładnie sześć płytek). Wtedy też otrzymujemy bonusowe sześć punktów.
Z jednej strony wydaje się to bardzo prosta gra, która na pierwszy rzut oka każdego znudzi. Jednakże już pierwsza partia szybko weryfikuje pierwszy osąd, ponieważ okazuje się, że Qwirkle wciąga. Wyszukiwanie miejsca, które da nam najwięcej punktów, wysila szare komórki, a ustrzelenie qwirkla z bonusowymi punktami daje sporo frajdy. Zarówno moja narzeczona, jak i znajomi świetnie się bawili przy tej pozycji. Ja doceniam tę planszówkę za jej prostotę, ale mnie osobiście momentami trochę męczy. Jedną partię z przyjemnością zagram, kolejną już mógłbym sobie darować, ale skoro moi współgracze mają chęć, to nie odmówię.
Najbardziej w Qwirkle gryzie mnie losowość. Często zdobycie dużej ilości punktów zależne jest od szczęścia. Akurat uda nam się dociągnąć pasujący kafelek i ni z tego, ni z owego mamy qwirkla. Na szczęście jest to szybka gra, idealna na rozgrzanie szarych komórek przed czymś ciekawszym i bardziej rozbudowanym.
Tylko garść drewnianych klocków
Qwirkle sprawia wrażenie gry z wcześniejszej epoki. Już dawno nie grałem w planszówkę, w której trzeba wyciągnąć własną kartkę papieru i długopis, aby notować punkty. Szkoda, że nie pokuszono się o jakiś notesik w pudełku. Zamiast tego mamy beznadziejną wypraskę, którą od razu wywaliłem do kosza. Same klocki też nie są bardzo dobre – widać ślady delikatnych obtarć. Jednakże największą zmorą są użyte kolory, a konkretnie czerwony i pomarańczowy. Nie jestem daltonistą, ale nawet, przy zdawałoby się dobrym świetle, czasem ma się po prostu wątpliwości. Czemu nie użyto na przykład białej barwy? Nie tylko ja miałem ten problem, ale wszyscy współgracze, z którymi grałem.
Cóż mogę powiedzieć więcej, Qwirkle wygląda po prostu, jak budżetowa gra. Przyznaję, że jestem trochę rozczarowany wydaniem, bo po Naszej Księgarni zawsze spodziewam się fajerwerków, a tak nadal jeszcze przy każdej partii się upewniam, że z boku pudełka jest logo NK. Z drugiej strony, to prosty abstrakt, więc może faktycznie nie było sensu dopieszczać wydania tego tytułu.
Czy warto polować na Qwirkla?
Jestem pewien, że Qwirkle zostanie w mojej kolekcji na dłużej. Nie oczarowała mnie jakoś szczególnie, ale widząc, ile frajdy sprawiła moim współgraczom, jestem skłonny często sięgać po ten tytuł. Sprawdzi się on nie tylko wśród dorosłych, ale także pośród dzieci. Niby jest to łatwa gra, ale momentami głowa boli, od wypatrywania najlepszego miejsca na położenie naszych kafelków. Cóż mogę zatem powiedzieć, choć wydanie czy okładka jakoś nie zachęca do zakupu, to w środku znajduje się po prostu bardzo dobry abstrakt. Polecam zatem miłośnikom gier logicznym przetestować ten tytuł.