Czasem w tych naszych pięknych (mam nadzieję) życiach pojawia się chęć zrobienia czegoś, ale nie mamy kompletnie na to czasu. Świat dostosowuje się do takiego prostego problemu i oferuje rozwiązania w wersji slim, tiny czy quick. Patrząc na Batalię od Strategos Games, mam wrażenie, że to jest odpowiedź dla graczy, którzy nie mają czasu analizować potężnej talii liczącej 40 kart i składać jej od zera, ale chcą pokombinować z różnymi możliwościami.
W mojej talii nie ma słabych kart, bo jest ich mało
Pudełko Batalii składa się wyłącznie z kart: 32 kart potworów i magii, 2 kart fortów/bastionów oraz 2 mostów. Instrukcję należy znaleźć samodzielnie na stronie gry, ale uspokajam: zasady są już dostępne w języku polskim. Muszę przyznać, że kompaktowość tego tytułu przewyższa wszystko, co dane mi było zobaczyć. Podczas gry wszystkie karty z talii trzymamy w dłoni, a na stole umieszczamy jedynie most, dzięki czemu możemy niemal od razu rozpocząć grę. Ten minimalizm pozwoli na to, by ogrywać tytuł leżąc na łóżku.
Zanim rozpoczniemy grę, należy wybrać tryb rozgrywki. Draft omija konieczność tworzenia własnej talii, ponieważ w nim dobieramy karty losowo. Ciągniemy i wykładamy cztery z nich, pierwszy gracz wybiera jedną kartę, drugi wybiera dwie kolejne, a ostatnia, pozostawiona karta ląduje w rękach pierwszego gracza, trwa to do momentu, w którym każdy z graczy będzie miał osiem kart. Natomiast tryb Constructed wymaga przed rozpoczęciem partii stworzyć własną talię. Tak naprawdę nie ma żadnych większych zasad czy wymogów podczas tworzenia naszego zbioru. Ważne, by dało się tym grać, a przede wszystkim wygrywać. W każdym z dwóch przypadków, w naszej ręce znajdzie się łącznie 9 kart (licząc fort/bastion). Każdy z graczy ma do dyspozycji 2 tory, na których może rozmieszczać swoje stwory. Owe tory oddzielają wspomniane wcześniej mosty.
Najważniejszą kartą na ręce jest fort/bastion, który przesuwa się po naszej dłoni za każdym razem, gdy budowla otrzymuje obrażenia. Na początku rozgrywki budynek znajduje się po lewej stronie naszej ręki. Z każdym uszkodzeniem karta przesuwa się w prawo o tyle kart, ile zostało jej zadanych obrażeń. Gdy karta zostanie umieszczona kompletnie po naszej prawej stronie, początkowy bastion zostaje zniszczony i staje się fortem. Umieszczamy go ponownie po naszej lewej stronie i jeśli ten zostanie zniszczony, gra się kończy porażką.
Oddaj parę cegieł z twojego bastionu
To o tyle ciekawa mechanika, że wytrzymałość konstrukcji zależy również od wykładanych przez nas kart. Im mniej kart będziemy mieli na ręce, tym łatwiej zniszczyć bastion/fort. Dodatkowo ilość many potrzebnej do wystawiania stworów zależy od liczby kart trzymanych w dłoni. Sprawia to, że trzymane karty to element niezwykle strategiczny i unikatowy. Tutaj nie chodzi tylko o wystawienie odpowiedniej jednostki dla uzyskania synergii i zadawania obrażeń, ale również o to, by nie osłabić własnej pozycji mniejszą ilością many lub niższą wytrzymałością fortu.
W trakcie rozgrywek nieraz łapałem się na starych przyzwyczajeniach z innych karcianek, co powodowało problemy. I nie jest to negatywny komentarz, a raczej dowód na to, że Batalia jest jak ta idealna kobieta, czyli inna niż wszystkie pozostałe. Sama rozgrywka jest dynamiczna i prosta w swoich podstawowych regułach, jednak wszystko mieszają zdolności specjalne stworów. Jeden potwór będzie mógł zaatakować wroga w tej samej turze, inny zaatakuje więcej niż jednego przeciwnika, a kolejny przyjemniaczek okaże się odporny na czary. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by po zebraniu odpowiedniej ilości kart, stworzyć zespół z ulubionych cech jednostek.
Jak mowa o zbieraniu kart, aktualnie Strategos wydał podstawowy zbiór kart, o podtytule Inicjacja, a do tego dochodzą samodzielne dodatki, jak rozgrywany również przeze mnie Potop, Terror, Przebicie oraz Zdrada. Każda z paczek zawiera unikatowe 32 jednostki, ale również zestaw mostów oraz bastionów/fortów. Im więcej dodatków, tym więcej możliwości tworzenia talii dostaniemy.
Dla innych Clash of Decks, dla nas Batalia
Muszę też poświęcić kilka słów warstwie wizualnej, która jest dla mnie genialna. Projekt i grafiki na kartach są w otoczce baśniowej i kolorowej, praktycznie każdy stwór przypadł mi do gustu pod względem wizualnym, a karty wykonane są dość porządnie i przyjemnie trzyma się je w dłoni. Przyznam też, że chylę czoła dla pomysłowości tłumacza, który z Clash of Decks stworzył BaTalia. Takie językowe smaczki zawsze odbieram jako wartość dodaną.
Tak naprawdę ciężko znaleźć w tak małej, lecz rozbudowanej grze jakieś większe minusy. W balansie nie zauważyłem problemów, karty są dobrze wykonane, a rozgrywka jest niezwykle przyjemna. Minusem może być fakt właśnie braku fizycznej instrukcji, ale nikt nie zabroni wam jej wydrukować we własnym zakresie, by nie być skazanym na stronę internetową. Minusem dla niektórych może być również fakt, że osiem kart w talii to po prostu zbyt mało i wolą oni większe, bardziej rozbudowane tytuły, lecz to już kwestia po prostu preferencji i czasu.
Jeśli szukacie luźnej karcianki, oferującej szybką, turniejową rozgrywkę, a do tego lubicie składać własne talie, Batalia będzie dla Was świetnym rozwiązaniem, tym bardziej jeśli czasu dużo nie ma, na składanie ogromnych talii. Dzięki swojej kompaktowości gra świetnie sprawdzi się w podróży czy podczas leniwego dnia spędzanego w łóżku.
Grę do recenzji otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Strategos Games, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.
Nasza ocena: 9,5/10
Prosta, niezwykle kompaktowa, regrywalna i pełna możliwości pozycja dla ludzi mających mało czasu lub chcących wyciągnąć coś szybkiego, równocześnie czując turniejowy smak partii.Grywalność: 9,5/10
Jakość wykonania: 9/10
Regrywalność: 10/10
