Lipiec zbliża się ku końcowi, a wraz z nim miesiąc poświęcony uniwersum Harry’ego Pottera. Mamy dla was jeszcze dwie niespodzianki związane z magicznym światem J.K. Rowling. Jedną z nich jest poniższe zestawienie najciekawszych magicznych przedmiotów i produktów występujących w serii o przygodach Pottera i jego przyjaciół.
Co chcielibyśmy posiadać w naszym świecie? Zobaczcie sami.
Zegary i lustro Weasleyów
W Norze znajdowały się dwa zegary, które zawsze przyciągały moją uwagę. Jak wiele rzeczy w świecie czarodziejów, także i te czasomierze nie miały typowych funkcji.
Pierwszy zegar, wiszący na ścianie w salonie, miał tyle wskazówek, ilu domowników. I doskonale wiedział, gdzie każdy z nich się znajduje – czy była to szkoła, praca, szpital, dom. Brał nawet pod uwagę śmiertelne niebezpieczeństwo i więzienie. Coś, by uspokoić lub zdenerwować Molly Weasley.
Drugi zegar, wiszący w kuchni, był najpewniej tylko dla pani domu i pomagał jej w uporządkowaniu obowiązków na dany dzień. Uważam go za super praktyczną rzecz, bo zamiast godzin pokazywał hasła w stylu „czas na herbatę” lub „już jesteś spóźniona”. Bardzo chętnie powiesiłabym coś takiego na swojej ścianie.
Weasleyowie posiadali też magiczne lustro, żywcem wyjęte z bajki o Królewnie Śnieżce. Drugie, działające w ten sam sposób, znajdowało się w Dziurawym Kotle. Jedyna magiczna właściwość tego lustra polegała na tym, że gadało do tego, kto akurat w nie patrzył – prawiąc komplementy lub wytykając niedoskonałości. Lustro w Norze kazało Harry’emu poprawić wystającą ze spodni koszulę, a to w pubie powiedziało ze współczuciem, że jego próby przygładzenia włosów to przegrana walka. – Ruda
Przypominajka
Mała szklana kulka, która robi się czerwona, kiedy się o czymś zapomniało.
Pojawiła się w książce jako własność (wtedy jeszcze) ciamajdowatego Nevilla. Dlaczego jest to mój ulubiony przedmiot? Bo jest cudownie i uroczo zupełnie… bezużyteczna. Nie powie ci, o co chodzi. Po prostu się robi czerwona, a ty się stresujesz, co znowu.
„- Hej, zapomniałaś o czymś!
– O czym?
– Nie wiem, ale zapomniałaś. Hehe.
– ALE O CZYM, JA NIE PAMIĘTAM O CZYM NIE PAMIĘTAM!
– THUG LIFE”. – Arisa
Latająca miotła
Co wam się kojarzy jako pierwsze z czarownicami? A pewnie, że latająca miotła! Przedmiot ten jest nieodłącznym artefaktem związanym z wizerunkiem, co ciekawe, kobiet pałających się magią. Oczywiście w serii o Harrym Potterze na Nimbusach o różnych numerach i Błyskawicach latają wszyscy. I to jest piękne! Czarownicy i czarodziejki z różnych stron globu w głównej mierze używają właśnie tego środka lokomocji. Dzięki miotle w magicznym świecie spełnia się odwieczne marzenie człowieka o lataniu. No i w przeciwieństwie do samolotu można poczuć wiatr we włosach. – Vic
Bombonierki bliźniaków Weasley
Skoro bliźniacy to moi ulubieni bohaterowie serii, jeden z ich produktów musiał się znaleźć na mojej liście ulubieńców. Czemu akurat czekoladki? Bo wywołały w Hogwarcie niezłe zamieszanie. To dzięki swoim magicznym bombonierkom, które okazały się hitem, bliźniacy wyrobili sobie markę i zyskali pierwszych klientów. Dzięki tym słodyczom można było wyrwać się z zajęć albo wyciąć komuś niezły numer. Magiczne czekoladki, choć stanowiły zmorę pani Pomfrey i wszystkich nauczycieli, wywoływały salwy śmiechu u uczniów Szkoły Magii i Czarodziejstwa. A jak wszyscy wiemy, śmiech to zdrowie! – Vic
Pelerynka niewidka
To jedno z trzech Insygniów Śmierci i do tego chyba najbardziej pożądane przez większość ludzi. Jak wiemy, pozwala stawać się niewidzialnym – dosyć mocno upragniona umiejętność w dzisiejszych czasach.
Dzięki takiej pelerynie, w zależności od naszego charakteru, można było by się oddać dobrym, jak i niecnym uczynkom, jednak znając bardzo dobrze nasz gatunek, nie boję się stwierdzenia, że ludzie raczej czyniliby te złe rzeczy przy użyciu tego przedmiotu – no sami pomyślcie, tyle możliwości. W każdym człowieku jest uśpiony jakiś potwór – przecież gdzie nie spojrzę, na jakieś fora, to każdy wyśmiewa się z Pottera, ponieważ ten nigdy nie poleciał podglądać dziewczyn.
Peleryna ta, o której czytamy i którą widzimy w filmach z serii, mogła pomieścić więcej niż tylko jedną osobę, daje to wtedy pokaźniejszy wachlarz możliwości. Wy do jakich celów wykorzystalibyście taki przedmiot? – Szewczu
Myślodsiewnia
Zapytam wprost: jak miewa się wasza pamięć? Jeśli odpowiedzieliście, że całkiem nieźle, mam dla was złe wiadomości – bardzo prawdopodobne jest, że taki stan nie potrwa wiecznie. Ludzki umysł jest o tyle niesamowity, o ile, niestety, niedoskonały. Założę się o kufel kremowego piwa, że każdy z was doświadczył tego uczucia natłoku kłębiących się w głowie myśli. Dorzucę kilka galeonów, że zdarza wam się pewne rzeczy zapominać. Ratunkiem w nagłej potrzebie może być dla was Myślodsiewnia.
Myślodsiewnie to magiczne narzędzie do przechowywania i sortowania wspomnień. To szerokie i płytkie misy wykonane zwykle z kamienia bądź metalu, często zdobione drogocennymi kamieniami lub runami. Wspomnienia i myśli przechowywane są w nich w formie srebrno-białych nici. Niestety, ze względu na ogromną moc Myślodsiewnie są przedmiotami niezwykle rzadkimi, chronionymi potężnymi urokami. Dostęp mają do nich jedynie najpotężniejsi magowie. – Litka
Mapa Huncwotów
Długo można by wyliczać pożytki płynące z posiadania rozmaitych magicznych przedmiotów: różdżki, dowolnej wariacji na temat czapki niewidki (przepraszam, PELERYNY) i innych. Po latach, gdy moja fascynacja Harrym Potterem osłabła, myślę o tych wszystkich artefaktach z większą dozą krytycyzmu, a czasem nawet pobłażania. A jednak do Mapy Huncwotów wciąż żywię pewien sentyment.
Może wynika to z faktu, że bardzo mocno kojarzy się ona z dziecięcymi zabawami w piratów i poszukiwaczy skarbów albo w podchody. Może dlatego, że zawsze przepadałam nie tylko za Fredem i George’em Weasleyami, ale za motywem „dobrego oszusta” w ogóle. A może bierze się to stąd, że Mapa Huncwotów nie obdarza właściciela niezwykłymi mocami; stanowi raczej narzędzie, a jej użytkownik wciąż musi polegać na własnych siłach i sprycie.
Mapa Huncwotów symbolizuje pewien szczególny rodzaj braterstwa i przyjaźni. To tajemnica, która łączy kolejne pokolenia hogwarckich uczniów. I zapewne ów motyw „samopomocy” urzeka mnie najbardziej, nadając szczególne znaczenie frazie: „Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego”. – Kresyda
Zdjęcia i obrazy
Mówcie, co chcecie, ale dla mnie najzajefajniejszą rzeczą z magicznego świata Harry’ego Pottera są zdjęcia i obrazy! Według mnie wcale nie potrzeba wymyślnych „zabawek”, by zadowolić czytelnika. Wszyscy to robimy (choć coraz częściej na monitorze lub ekranie telefonu) – przeglądamy albumy, wspominając wydarzenia i ludzi oraz zwiedzamy muzea i galerie sztuki podziwiając obrazy. Nieruchome. Rowling zaserwowała nam realia, w których nie ma miejsca na stałość rzeczy. Ludzie na zdjęciach pozują, chodzą lub… po prostu wychodzą poza kadr, bo akurat znudziło im się bycie oglądanym, a postacie z obrazu nie dość, że mogą was zaczepić słownie, to jeszcze przeskakują między ramami, by pogadać sobie z sąsiadami. To tak, jakby uchwycić czyjąś cząstkę duszy (nie mylić metafory z horkrusami!), by osoba ta towarzyszyła nam, gdy dzieli nas wiele kilometrów, lub gdy nie ma jej już na tym świecie. No chyba, że będzie latać po naszym domu i zasiadać z nami wieczorem przed kominkiem, choć już nieco niewyraźna – to w końcu też jest możliwe! – Lex
Zwierciadło Ain Eigarp
Odbijam nie twą twarz ale twego serca pragnienia
Czyż można dobitniej ująć to, czemu służy zwierciadło Ain Eigarp, niż napis na nim umieszczony? Mam mieszane uczucia względem tego przedmiotu. Z jednej strony, będąc szczęśliwą osobą, zastanawiam się, co jeszcze mogłoby mi pokazać (może parę ciepłuch, jak nazywam grube miękkie zimowe skarpety), z drugiej gdyby pokazało te najgłębiej ukryte pragnienia, czy potrafiłabym się go pozbyć. Dobrze wiemy, jak ludzie ze świata Harry’ego Pottera potrafią się zatracić w swoich marzeniach. Nietypowe lustro podoba mi się przede wszystkim dlatego, że jestem ciekawską jednostką (tak, wiem, wykładam piekło brukiem) i zastanawia mnie, co by mi pokazało. A sądzę, że nie tylko mnie to interesuje. Wszyscy czegoś pragniemy i zazwyczaj dążymy do tego, by pragnienia te stały się rzeczywistością. Ale czy naprawdę dążymy do tego, co mamy w mrokach na samym dnie serca? – Lex
Wrzeszcząca Chata
No dobra, może Wrzeszcząca Chata to nie tyle przedmiot, co lokacja. Ale najwspanialsza lokacja ever! I gdzieś musiałam to wcisnąć, wybaczcie.
Najbardziej nawiedzone miejsce w Wielkiej Brytanii to na przekór nie miejsce dla mnie, bo, jak zawsze powtarzam, widziałam za dużo horrorów, a jestem dość strachliwą osobą. Ale proszę was, jako fanka mrocznych historii miałabym ją pominąć? Gdy pierwszy raz czytałam serię Rowling, brnęłam cały czas bez wytchnienia do przodu. Z jednym wyjątkiem. Na tom trzeci poświęciłam najwięcej czasu, ponieważ cały czas jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze powracałam do scen, w których pojawiała się Wrzeszcząca Chata. Obskurna, stojąca na odludziu, pełna odgłosów mrożących krew w żyłach, z tajemnym podziemnym przejściem. Cudo! I oczywiście świetnie rozegraną (w książce) sceną rozwiązującą największą zagadkę tej części serii. Och, naprawdę, w kółko czytałam jak Syriusz próbuje się tłumaczyć, jak wpada Snape, jak, ach, przepraszam, idę czytać. – Lex
Proszek Fiuu
Czy znajdzie się jakaś osoba, która nie chciałaby go mieć? Można się przenieś niemal dokądkolwiek się chce. Dodatkowy plus – można to zrobić, będąc niepełnoletnim czarodziejem. Chcesz się wyrwać od rodziców? Czemu nie! Masz dość drugiej połówki i potrzebujesz przerwy? Wpadasz do kominka, wrzucasz proszek i proszę bardzo! Znajdujesz się powiedzmy na ciepłej wyspie, pijesz drinki z parasolkami i oddajesz się błogiemu lenistwu, a kiedy tylko sprzykrzy ci się słońce, przenosisz się w góry. Możliwości prawie nie ma końca. Jedyne, czym trzeba się martwić, to podłączenie kominka do sieci, no i możliwe ubrudzenie się sadzą. Pamiętajcie, żeby mówić wyraźnie, by nie utknąć w jakimś nieprzyjemnym miejscu. – Pabottyro
Zmieniacz Czasu
Potężne urządzenie magiczne pozwalające cofać się w czasie.
Chyba najlepszy przedmiot z całej sagi! Mogłabym odbyć mnóstwo podróży, poznać wybitne osobowości, o których czytałam w podręcznikach historycznych. Albo przeżyć raz jeszcze jakiś najwspanialszy moment z własnego życia. Oczywiście będąc tylko obserwatorem i nie ingerując w przeszłość. Raczej nie chciałabym wrócić do odmienionej rzeczywistości. Chyba, że z małymi poprawkami. – Agido
Świstoklik
Jest to magiczny przedmiot, który umożliwia teleportację z miejsca na miejsce każdemu czarodziejowi niezależnie od tego, gdzie się znajduje. Przydałaby mi się taka rzecz! Nie dosyć, że zaoszczędziłabym na paliwie, biletach i innych podobnych sprawach, to jeszcze podróż zajęłaby mi zaledwie kilka minut. I mogłabym zabrać ze sobą kilka osób, które nie cisnęłyby się na tylnych siedzeniach samochodu. Gorzej byłoby z lądowaniem, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. – Agido
Zdjęcie Zakonu Feniksa
Mimo lat, które nieubłaganie mijają od mojej fascynacji światem stworzonym przez panią Rowling, nadal najbardziej interesuje mnie każdy urywek historii pierwszego Zakonu Feniksa. Nie raz i nie dwa sama porywałam się na własne przedstawianie losów poszczególnych członków tejże organizacji (gdzie te fanfiction śledzone z zapartym tchem i publikowane na Onecie?!). Dlatego za najbardziej magiczny przedmiot w całej serii uważam zdjęcie przedstawiające pierwszy skład Zakonu Feniksa, które pokazuje Harry’emu Syriusz Black. Chwyta mnie za serce każda uśmiechnięta twarz zaklęta na magicznej fotografii. Żywi Lily i James, Frank i Alicja, młodzi Syriusz, Remus, Peter, ale przede wszystkim postacie, których nie mieliśmy okazji poznać w ogóle: Dorcas Meadowes, Caradoc Dearbor, Benio Fenwick, Marlena McKinnon i inni. Możliwość zobaczenia żywych bohaterów, którzy woleli umrzeć, niż zgodzić się na czyny Voldemorta od początku znając ich tragiczne losy jest przepiękną, chociaż też smutną magią. Zawsze fascynowało mnie, o czym myśleli, gdy robione było to zdjęcie. Czy Glizdogon już wtedy był sługą Czarnego Pana..? Czy Dorcas była miłością Syriusza..? – Mart
Różdżka
To jeden z najbardziej pożądanych przedmiotów w czarodziejskim świecie.
Jej zakup to prawdziwe wyzwanie – w końcu to nie my wybieramy różdżkę, tylko ona nas. Do tego te magiczne przedmioty różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale i składnikami je budującymi. Bardzo trudno trafić na drugą taką samą różdżkę. Kiedy w końcu znajdzie nas ta odpowiednia, zaczyna się prawdziwa magia. Nauka zaklęć i ich wykorzystywania w celu usprawnienia sobie życia. Nic tylko wybrać się do sklepu z różdżkami i dać się odnaleźć tej jednej jedynej. – Katriona
Torebka Hermiony Granger
Jeden przedmiot, który pomieści całkiem sporą liczbę rzeczy? I do tego nie odczujecie ich wagi? Wybieracie się na jakiś wyjazd i zamiast brać wielką torbę wystarczy, że zabierzecie ze sobą tę małą niepozorną torebkę. Niech was jednak nie zmyli jej wielkość – w torebce zmieści się całkiem pokaźna liczba rzeczy. Ubrania, książki, jeszcze więcej książek. Nic tylko zainwestować w torebkę, jaką miała Hermiona Granger, i nie przejmować się odwiecznym problemem związanym z upakowaniem wszystkiego. – Katriona
Każdy z wymienionych wyżej przedmiotów zasługuje na uwagę. Jedne mają uniwersalne zastosowanie, inne służą konkretnym celom, jednak wszystkie są niepowtarzalne i chciałoby się mieć każdy z nich. A wy, który z nich pragniecie najbardziej?
