Po raz kolejny powracamy do Bractwa Wykluczonych. Tym razem, aby kontynuować losy syna Oorama, bohatera pierwszego tomu z tej podserii. Czy Droh dorówna czynami swojemu ojcu? A tym samym czy dziewiąty tom Krasnoludów okaże się równie wybitny, jak czwarty?
Wymagająca budowa drogi
Bardzo się obawiałem tego tomu. Ooram z Bractwa Wykluczonych (tom 4 Krasnoludów) jest moim ulubionym komiksem ze Świata Akwilonu. A Droh z Bractwa Wykluczonych, to w miarę ścisła kontynuacja, bo jest poświęcona synowi Oorama. Z Leśnymi Elfami było tak, że pierwszy tom był genialny – najlepszy spośród serii Elfów. A drugi okazał się mocno rozczarowujący. Przez te doświadczenia byłem przekonany, że zawiodę się na Drohu. I tutaj niespodzianka, bo nie wyszło tak źle, jak się obawiałem, ale i tak daleko, bardzo daleko temu komiksowi do Oorama. Historia zaczyna się obiecująco, czyli od powrotu Droha w rodzinne strony. Po licznych wojażach nabył wystarczającego doświadczenia, aby poprowadzić Wykluczonych do boju. Niestety przez lata jego nieobecności sytuacja drastycznie się zmieniła. Krasnoludy nie chcą iść drogą przemocy, pierwotnie zapoczątkowanej przez Oorama. Zawiedziony Droh postanawia zatem wrócić do dawnego życia najemnika, ale w tym celu potrzebuje pieniędzy na podróż statkiem. I oto decyduje się na los pariasa przy budowie drogi. I ten wątek, to jest doprawdy najmocniejszy punkt tego komiksu. Ukazanie trudu i znoju krasnoludów kojarzyć się może z tym, jak zapewne wyglądało budowanie dróg przez niewolników w czasach starożytnego Rzymu. Dodajmy tutaj walki na pięści toczone dla rozrywki i pieniędzy. Oczywiście Droh bardzo chętnie bierze w nich udział, a nawet dochodzi do epickiego momentu, gdy mierzy się jeden na jeden z zaprawionym w boju kapitanem z Bractwa Tarczy. I naprawdę opowieść była niesamowita, przez chwilę myślałem, że jednak ten komiks dorówna Ooramowi, ale potem przekroczyłem połowę i pojawił się wątek orków.
Krasnolud oraz orczyca
No niestety motyw z orkami nie podszedł mi za bardzo. Przy okazji zacząłem się zastanawiać nad jednym, a mianowicie dlaczego przedstawiciele różnych ras bez problemu ze sobą się komunikują. Zdaje sobie sprawę, że byłoby to pewne utrudnienie dla scenarzysty i rysownika, ale jednak Droh, zawadiaka, który gardzi orkami, normalnie z nimi rozmawia. Niestety, ale chyba trzeba po prostu przyjąć, że w przeciwieństwie do uniwersum Tolkiena, w Świecie Akwilonu istnieje jeden uniwersalny język. W sumie dziwne, że dopiero teraz mnie to ubodło. Może dlatego, że relacja między Drohiem, a orczą kapłanką była dla mnie bardzo niewiarygodna. Motyw wizji, których doznał, też do mnie nie trafił. Rozumiem, że Nicolas Jarry chciał przekazać życiową i uniwersalną prawdę w ten sposób, ale mimo wszystko zepsuło mi to tak genialną pierwszą połówkę tego komiksu. Przynajmniej standardowo dla tej serii nie rozczarowałem się ani trochę wydaniem czy oprawą graficzną. Pod tym kątem Droh trzyma wysoki poziom. Jean-Paul Bordier jest zdecydowanie utalentowanym rzemieślnikiem z potencjałem.
Czy warto poznać dalsze losy Bractwa Wykluczonych?
Wyczekiwałem na ten konkretny tom, aby przekonać się, co pocznie rodzina Oorama po jego śmierci w tomie mu poświęconym. I byłem pewien, że to właśnie Droh będzie protagonistą tomu dziewiątego. Z jednej strony historia poszła w zupełnie inną stronę niż się spodziewałem. I wyszło to znakomicie. To rozczarowanie Droha, poczucie zdrady ze strony rodziny i innych Wykluczonych, potrzeba dorównania swojemu ojcu powoduje, że nasz protagonista jawi się, jako postać tragiczna. Niestety potem wchodzi wątek orków, przez który świetna historia poszła w zupełnie obcą stronę i się posypała. Osobiście chyba wolałbym, aby Droh dokonał żywota podczas budowy drogi, co by dopełniło tragizmu tej postaci. Przez co, jego historia poruszyłaby mnie prawie równie bardzo, jak los Oorama. Aczkolwiek nadal, jak w sumie każdy tom ze Świata Akwilonu, tak i ten polecam poznać. Bardzo lubię tę serię, a moje rozczarowanie wynika przede wszystkim z wysokiego poziomu narzuconego przez Oorama z Bractwa Wykluczonych. Bo jakby nie patrzeć, tom dziewiąty Krasnoludów, to nadal dobra historia, zasługująca spokojnie na co najmniej czwórkę w skali szkolnej. Choć, coś czuję, że gdyby wyciąć ostatnie dwadzieścia stron, ta to opowieść skoczyłaby spokojnie o oczko w górę.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.
Nasza ocena: 7,1/10
Droh z Bractwa Wykluczonych jest komiksem mocno nierównym. Pierwsza połowa jest genialna, zaskakująca i bardzo wciągająca, natomiast druga część niestety wypada już blado oraz rozczarowująco.Fabuła: 6,5/10
Bohaterowie: 7/10
Oprawa graficzna: 7,5/10
Wydanie: 7,5/10
