Site icon Ostatnia Tawerna

Wielkie pomysły w krótkiej formie – recenzja książki „Piaseczniki” George’a R.R. Martina

Piaseczniki to książka zawierająca siedem krótkich opowiadań. Każde przedstawia nam inny świat, historie i odmienne oblicza science fiction.

Droga krzyża i smoka to pierwsze opowiadanie, w którym poznajemy inkwizytora Jedynego Prawdziwego Międzygwiezdnego Kościoła Katolickiego Ziemi i Tysiąca Światów. Ma on zdobyć informacje na temat nowo powstałego Zakonu Świętego Judasza Iszkariota na planecie Arion…

Tyle wystarczyło, żeby mnie zaciekawić. Wiara i science fiction to genialny pomysł na całą serię książek, a nie tylko na krótką formę. Ograniczona długość sprawia, że szybko musimy zorientować się kogo śledzimy, gdzie się znajdujemy i o co w tym wszystkim chodzi.

Podobnie jest z resztą opowiadań, w których od pierwszych stron jesteśmy wrzuceni w środek historii, na nieznaną nam planetę, bez wyjaśnienia ras czy sytuacji w jakiej jesteśmy. W tym przypadku nie jest to bynajmniej zły zabieg. Dzięki temu od razu zostajemy wciągnięci w życie bohatera i podążamy za nim z ciekawością.

Kolejne pięć opowiadań zabiera nas m.in. daleko w przyszłość, gdzie słońce jest czarno-czerwone i powoli gaśnie, czy do Kamiennego Miasta w świecie na skrzyżowaniu szlaków wielu ras, które kryje równie wiele tajemnic. Spotykamy również tajemniczą kobietę przebywającą na statku kosmicznym na mroźnej planecie oraz byty poruszające się szybciej niż światło. Ludzie dzięki symbiozie z tymi istotami stają się międzygwiezdnymi posłańcami.

Tytułowe Piaseczniki to ostatnie opowiadanie i muszę przyznać, że bardzo na nie czekałam. Okładka przedstawia stworzenia podobne do znanych nam żuków i pająków, ale jeden z tych gatunków to piasecznik i nie jest taki zwyczajny, jak się wydaje.

Jednak nasz główny bohater, który kolekcjonuje egzotyczne zwierzęta z innych planet nie zważa na ostrzeżenia i informacje od sprzedawcy o tych zwierzętach. Prowadzi to do niespodziewanych zdarzeń oraz złych decyzji, które powodują lawinę konsekwencji nie do zatrzymania.

Wszystkie historie bardzo się od siebie różnią, ale większość należy do jednego uniwersum Tysiąca Światów. I każda z nich od razu trafiała w mój gust. Pierwsze kilka stron powodowało szczery zachwyt nad pomysłowością autora i jego stylem pisania.

Przed sięgnięciem po Piaseczniki zastanawiałam się jak wypadną tak krótkie formy, ponieważ dotychczas czytałam tylko jego bardzo rozbudowaną serię Pieśń Lodu i Ognia. Moje obawy były jednak niesłuszne.

Wszystkie opowiadania są świetne. Jedynym minusem jest to, że chciałoby się zostać w tych światach na dłużej, poznać więcej bohaterów i dostać odpowiedzi na pytania, które nasuwają się co kilka stron.

Jest to bardzo dobra pozycja dla fanów science fiction i czytelników lubiących odkrywać nowe światy. Obecnie na pewno znajdziemy wiele ciekawych pomysłów, ale opowiadania zawarte w Piasecznikach zostały napisane w latach 70. Z tego powodu autorowi należy się wielkie uznanie, bo przewyższają oryginalnością i stylem wiele współczesnych książek.

Nasza ocena: 9/10

Świetne opowiadania George’a Martina w odsłonie jakiej nie znacie.

Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 9/10
Styl: 9/10
Wydanie: 9/10
Exit mobile version