Site icon Ostatnia Tawerna

W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku – recenzja komiksu „Nikt”

Grabowski dał się poznać, jako utalentowany artysta przy okazji takich komiksów, jak Nautilus czy Dziewięć. Czy kolejna jego powieść graficzna pod tytułem Nikt, też wygląda równie obłędnie?

Zagadkowa kosmiczna ekspedycja

Zazwyczaj na początku recenzji odsłaniam rąbek tajemnicy na temat fabuły komiksu. W przypadku powieści graficznej pod tytułem Nikt mam problem, bo jeśli powiem za dużo, zepsuje wam niespodziankę. Zatem w telegraficznym skrócie, protagonistą jest Daniel Nikto, przygotowujący dwuletnią ekspedycję na Europę (księżyc Jowisza). I wszystko idzie dobrze, statek startuje, załoga poddaje się hibernacji, ale gdy Daniel się wybudza, okazuje się, że na statku nikogo nie ma. Co się zatem stało? Gdzie podziała się załoga? Na te pytanie dostaniemy dość szybko odpowiedzi (komiks jest króciutki, a że ciężko się od niego oderwać, pochłania się go w jeden wieczór), ale nim to się stanie Pelaez serwuje nam też retrospekcje, abyśmy lepiej zrozumieli Daniela i problemy, z jakimi się mierzył na Ziemi. Wcześniej od tego duetu przeczytałem Dziewięć. I bardzo mi się podobały pomysły Pelaeza. Podobnie jest z komiksem Nikt. Przede wszystkim jest to ciekawe psychologiczne studium protagonisty, ale nie da się ukryć, że sama tajemnica (co się stało z załogą) intryguje od początku. Im dalej, tym ciekawiej, tym bardziej że (drobny spojler) okazuje się, że jednak na statku jest jeszcze ktoś inny. Pelaez tworzy dopracowany scenariusz, co widać choćby po nazwie. Podobnie jak w Dziewięć, tak i tutaj tytuł nie jest przypadkowy i ma głębsze, fabularne znaczenie. Właśnie za takie drobiazgi bardzo lubię tego scenarzystę.

Uroki księżyców Jowisza

Grabowski jest prawdziwym artystą, nie tylko kosmiczne krajobrazy kreśli z dbałością o każdy detal, ale nawet te przyziemne sceny, wygląd bohaterów, po prostu każdy element jest dopracowany. Uwielbiam jego kreskę i zawsze chętnie wracam do jego prac. Wydanie, jak to ma zazwyczaj miejsce w przypadku komiksów od Lost in Time, zasługuje na pochwałę. Warto zwrócić uwagę, że na grzbiecie napisy są w identycznym stylu względem Dziewięć. Dzięki czemu komiksy tego duetu będą pięknie prezentować się razem na półce. I już się nie mogę doczekać kolejnej powieści graficznej od tych artystów.

Czy warto dołączyć do wyprawy Nikta?

Po przeczytaniu Dziewięć w pierwszej chwili pomyślałem, że to średniak i w sumie nie potrzebuję go w swojej kolekcji. Jednak z każdym kolejnym dniem, gdy tylko wracałem myślami do tej pozycji, coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że chce mieć ten komiks na półce i do niego wrócić w niedalekiej przyszłości. I podobnie miałem z powieścią graficzną Nikt – potrzebowałem czasu, aby docenić pomysły Pelaeza. To wcale nie jest typowy przeciętniak, to ambitna opowieść science fiction, w której badanie kosmosu nie jest najważniejsze. Pelaez doskonale wie, że nawet błyskotliwa fabuła z płaskimi bohaterami się nie obroni. Dlatego sercem tego dzieła jest protagonista Daniel Nikto. Podsumowując, polecam wszystkim miłośnikom klimatów science fiction sprawdzić komiksy od tego niebywale uzdolnionego i kreatywnego duetu.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.

Nasza ocena: 8/10

Nikt jest pięknie zilustrowanym komiksem science fiction z intrygującą fabułą i ciekawym protagonistą.

Fabuła: 7/10
Bohaterowie: 8,5/10
Oprawa graficzna: 8,5/10
Wydanie: 8/10
Exit mobile version