Gone. Kłamstwa to trzecia część serii Gone. Minęło siedem miesięcy, odkąd pojawił się RAMZ – Radioaktywna Aleja Młodzieżowej Zony. Dzieci wymyśliły sposób na stałe zdobywanie jedzenia, ale w międzyczasie zaczęły nawarstwiać się inne problemy.
W Perdido Beach panował chaos. Nie było prądu, a woda w kranach nie miała ciśnienia. Wszędzie rosły wysokie trawy i chwasty, a śmieci walały się po ulicach i podwórkach. Zil, który został przywódcą Ludzkiej Ekipy, zebrał wokół siebie kilkoro dzieci bez mocy i chciał jak najbardziej uprzykrzyć życie reszcie mieszkańców.
Nasz główny bohater Sam, nie był już jednoosobową władzą, ponieważ powstała rada miejska z Astrid na czele. Jednak według niego wszystko trwało zbyt powoli i pobłażliwie, więc czekanie na jakiekolwiek decyzje z ich strony było frustrujące. Zil czuje się bezkarny i podejmuje działania prowadzące do tragedii,
Małe tajemnice
Nadal większość dzieci zwracała się z problemami do Sama. Tak więc zaraz na początku książki dowiadujemy się, że dziewczyna imieniem Orsay ma wizję dotyczącą wszystkich mieszkańców Perdido Beach, a co ważniejsze – porozumiewa się z osobami poza kopułą. Widzi sny rodziców znajdujących się tuż za nieprzeniknioną barierą i przekazuje je dzieciom. Nasz główny bohater nie wie, co ma o tym sądzić, ale na razie zachowuje tę informację dla siebie.
Mary Terrafino, gdy tylko powstał RAMZ, zajęła się maluchami w żłobku. Początkowo nie miała żadnej pomocy, jednak z czasem inne dzieci pełniły u niej dyżury. Nie zmniejszyło to jednak stresu, odpowiedzialności i powolnego załamywania się dziewczyny. Sam widział, że jej stan jest coraz gorszy, ale przez natłok innych spraw, zignorował te problemy. Skutki okazały się katastrofalne.
Dzieci, które zginęły w Perdidio Beach, były chowane na trawniku w centrum miasta i zajmował się tym tylko Edilio. Jakby mało było innych problemów, pewnego dnia znaleziono pusty grób. Żeby nie wywołać paniki chodzącym po miasteczku żywym zombie, Sam znów postanowił zachować tę informację dla siebie.
Niedługo później wydawało mu się, że widzi inną osobę, która już dawno powinna nie żyć. Sama myśl o ponownym spotkaniu dawnego wroga, wywołała w nim paniczny lęk.
Piętnastoosobowa grupa Caine’a nadal głodowała. Zmusiło ich to do przekroczenia pewnej granicy człowieczeństwa. Jako że nie mają już nic do stracenia, postanawiają przedostać się na wyspę znajdującą się w granicach RAMZ, na której podobno mieszkali znani i bogaci ludzie.
Stawiają wszystko na jedną kartę, bo jeśli nic nie znajdą, nie będą mieli sił, żeby wrócić. Jednak liczą na to, że znajdą tam zapasy lub cokolwiek, co pomoże im przetrwać.
Dalszy ciąg powolnego upadku
Wszystko w Perdido Beach idzie w złą stronę. Jedyną dobrą zmianą jest w miarę regularny dostęp do jedzenia. Pojawiają się jednak problemy z alkoholem i agresją. Dzieci z mocami i bez coraz bardziej się dzielą, wywołując tym samym konflikty.
Sam, członkowie rady miasta oraz dzieci odpowiedzialne za maluchy, jedzenie, leczenie czy utrzymanie porządku są już na skraju wytrzymałości. Coraz gorsze nastroje, brak nadziei na ratunek i ogromne zmęczenie odbijają się na każdym mieszkańcu.
Książka wywołuje u mnie prawdziwe współczucie dla bohaterów w momentach, w których przypominam sobie, że to tylko nastolatkowie i dzieci. Muszą podejmować decyzje, jakich niejeden dorosły mógłby nie udźwignąć.
Jedno wydarzenie pod koniec książki, które trwało kilka sekund, sprawiło, że ta część ma najlepsze zakończenie z dotychczas wydanych tomów. Rzadko kiedy tak bardzo mnie coś zaskakuje. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom i rozwinięcie tego wątku.
Nasza ocena: 9,2/10
Historia świata bez dorosłych, który zmierza ku upadkowiFabuła: 9/10
Bohaterowie: 9/10
Styl: 9/10
Wydanie: 10/10
