Site icon Ostatnia Tawerna

Technologia odbiera nam człowieczeństwo – recenzja książki „Feed” M. T. Andersona

Feed to cyberpunkowa opowieść z 2002 roku, w której większość społeczeństwa ma w mózgu czip pozwalający na stałe połączenie z Internetem. Zaskakujące jest to, jak wiele ta książka ma wspólnego z dzisiejszymi czasami.

Mała rzecz, wielkie zmiany

Autor przedstawia nam zaawansowaną technologicznie przyszłość. Feedy, zaawansowane implanty wszczepione do mózgu, służą do pokazywania reklam, aktualności, słuchania muzyki i filmów czy robienia zakupów. Można również czatować z innymi bez słów, co jest normą, nawet jeśli ludzie siedzą obok siebie.

Titus z przyjaciółmi rozpoczęli ferie wiosenne. W domu nie mieli nic ciekawego do robienia, więc postanowili polecieć na wycieczkę na Księżyc. Kiedy tylko wysiedli ze statku, ich feedy zostały zarzucone reklamami kasyn, sklepów z pamiątkami i wypożyczalni dodatkowych rąk.

Marną rozrywką był dla nich salon z niską grawitacją, gdzie obijali się o siebie w wielkich skafandrach, czy chodzenie po galerii handlowej. Poznali tam Violet, która przyleciała sama, więc dołączyła do grupy Titusa. W końcu zdecydowali się na pójście do klubu.

Podczas tańczenia na parkiecie do grupy nastolatków podszedł starszy, nieznajomy mężczyzna i przykładał kolejno do ich karków metalowy przedmiot. Skutkiem, jak się okazało ataku hakerskiego, było całkowite odłączenie od feednetu.

Do szpitala trafiło kilkanaście osób. Wszyscy musieli tymczasowo zostać offline, dopóki policja nie dowie się, co dokładnie zrobił im napastnik. Titus tęsknił za feedem. Nie miał dostępu do czegoś, co znało go lepiej niż on sam. Rozmyślał o ludziach, którzy kiedyś mieli swoje komputery poza ciałem.

To przecież tak „jakby nosić płuca w walizce i otwierać ją do oddychania”. Takie czasy były dla niego historią. On do razu po urodzeniu dostał swój czip. Od dziecka analizowano jego potrzeby i wiedziano o nich szybciej, niż on sam zdawał sobie z nich sprawę. Myśli i uczucia były rejestrowane przez korporacje, tworzono w nich indywidualny profil i sprzedawano innym firmom. Jak mógł więc zostać nagle sam?

Violet była intrygująca i inna niż wszyscy, których znał główny bohater. Szokiem było to, że pisała ręcznie na papierze. Wolała rozmawiać niż czatować.

Brak dostępu do sieci w ogóle jej nie przeszkadzał. Jakby częściowo nie należała do ich świata. Gdy jednak po kilku dniach wróciło połączenie z feedem i wszyscy mogli wrócić do domu, nie stracili kontaktu z Violet. Stała się nowym członkiem grupy, chociaż nadal różniła się od nich pod wieloma względami.

To co czyni nas ludźmi, przepadło

Nasz świat nie doszedł jeszcze do poziomu technologicznego, jaki widzimy w Feed. Ale porównanie głównego bohatera jest bardzo trafne – my swoje komputery, czy już teraz raczej komórki, mamy na zewnątrz ciała, jednak funkcje mamy te same. Reklamy skierowane do nas na podstawie analizy wyszukiwań, klikniętych reklam czy oglądanych filmów.

Zakupy online to już standard od wielu lat. Kontakt z przyjaciółmi i rodziną również online. Korporacje i rządy decydują, o czym dowiedzą się zwykli ludzie. Jedynie na Księżyc nie możemy jeszcze polecieć turystycznie.

W książce widzimy brak pewnych ludzkich cech, które zostały wyparte przez technologię. Dialogi, które odbywają się poza feedem są dziwne, nienaturalne i postaciom brakuje jakby słownictwa do wyrażenia swoich myśli. Gdy Violet ma poważne problemy i potrzebuje wsparcia, Titus wykazuje się kompletnym brakiem jakiejkolwiek empatii, taktu i życzliwości.

W dzisiejszych czasach wielu ludzi nie potrafi ze sobą rozmawiać, chociaż w wirtualnym świecie mają mnóstwo przyjaciół. Brak reakcji na krzywdę, nieumiejętność wyrażania uczuć lub ich ogromny deficyt to również coraz większy problem.

Nasza ocena: 7,2/10

Prorocza wizja świata, w której ludzkość traci to, co było w niej najbardziej ludzkie

Fabuła: 7/10
Bohaterowie: 7/10
Styl: 7/10
Wydanie: 8/10
Exit mobile version