Bycie faraonem to niełatwa rola. Szczególnie wtedy, gdy jest się figurantem i nikogo nie obchodzi nasze zdanie, pomysły, a nawet życie. Czy młody władca z pomocą przodków może zmienić tradycję trwającą od wieków i popchnąć kraj ku lepszej przyszłości?
Piramidy to siódmy tom cyklu Świat Dysku. Nie należy do żadnego z głównych podcykli, ale wraz z Pomniejszymi bóstwami tworzy minicykl o starożytnych cywilizacjach. Jak można się domyślić po tytule, autor postanowił przybliżyć nam starożytny Egipt, a raczej jego parodię, a także tajniki zaawansowanej wiedzy matematycznej, która pozwoliła na wznoszenie piramid.
Teppic jest synem faraona. Zostaje wysłany do Ankh-Morpork, gdzie przechodzi niebezpieczne i bardzo wymagające szkolenie, po ukończeniu którego staje się licencjonowanym skrytobójcą. Dorastając w odległym mieście, nabrał nieco innych nawyków niż te, do których przyzwyczajeni są jego krajanie.
Gdy faraon umiera, Teppic wraca do domu, aby objąć tron. Okazuje się jednak, że jest potrzebny tylko po to, aby podtrzymać złudzenie. Nie ma realnej władzy, a jego słowa interpretowane są przez doradców i kapłanów w dowolny sposób.
Młody faraon ma wiele pomysłów, jak usprawnić działanie państwa, ale jego zdanie w ogóle nie jest brane pod uwagę. Gdy stara się wprowadzać zmiany na własną rękę, wszyscy są przerażeni. Podanie ręki wywołuje u poddanego chęć odcięcia jej, bo nie uważa się za godnego dotknięcia swojego władcy.
Teppic staje przed trudnym zadaniem rządzenia państwem, którego w ogóle nie zna. Natomiast w tle rośnie, dosłownie i w przenośni, prawdziwe zagrożenie, czyli nowa piramida wznoszona na cześć niedawno zmarłego faraona. Okazuje się, że nieprzestrzeganie zasad matematyki może unicestwić cały kraj, z czego nikt nie zdaje sobie sprawy, dopóki nie jest za późno.
Piramidy to kolejna książka, która mnie rozbawiła. Wielbłądy robiące skomplikowane obliczenia w głowie, ciekawe przemyślenia zmarłych faraonów oraz zderzenie nowoczesnego myślenia wyniesionego z Ankh-Morpork z tradycją i zabobonami to tylko przykłady humorystycznych elementów tej książki. Poziom absurdu właściwy Pratchettowi jak zawsze mi odpowiadał i dobrze się bawiłam, próbując zrozumieć, o co chodzi z tymi wszystkimi obliczeniami.
Może nie jest to najlepsza książka serii, a Teppic mógłby być bardziej wyrazistym bohaterem, ale była to przyjemna lektura. Nie jest ściśle powiązana z żadnym cyklem czy inną postacią, więc można ją przeczytać całkowicie poza kolejnością bez obawy, że brak znajomości jakiegoś wątku przeszkodzi w zrozumieniu całej fabuły.
Nasza ocena: 8/10
Starożytny Egipt w krzywym zwierciadle – uczy i bawiFabuła: 7/10
Bohaterowie: 7/10
Styl: 8/10
Wydanie: 10/10
