Po trzech albumach seria Wojny i smoki udowodniła, że jej największym atutem nie jest oryginalność fabularna, lecz sam pomysł połączenia historii XX wieku z fantastyką. Czwarty tom, Pearl Harbor, ponownie wykorzystuje ten sam schemat narracyjny, ale robi to w znacznie ciekawszym historycznym kontekście. Tym razem twórcy przenoszą czytelników na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych tuż przed japońskim atakiem na Pearl Harbor, tworząc jedną z najciekawszych odsłon całego cyklu.
Historia i fantastyka idą w parze
Największą siłą albumu okazuje się właśnie tło historyczne. Autorzy umiejętnie wykorzystują napięcie narastające między Stanami Zjednoczonymi a Japonią oraz atmosferę niepewności panującą na amerykańskim wybrzeżu Pacyfiku. Co ważne, historia nie ogranicza się wyłącznie do samego Pearl Harbor. Równie istotną rolę odgrywa San Francisco, pokazane jako miasto będące bramą na Pacyfik, miejsce spotkania różnych kultur i jednocześnie przestrzeń, w której coraz wyraźniej odczuwa się nadchodzącą wojnę. Dzięki temu konflikt amerykańsko-japoński nie jest jedynie tłem dla spektakularnych walk smoków, ale integralnym elementem opowieści.
Twórcy ponownie stawiają na alternatywną wizję II wojny światowej, w której latające potwory stanowią broń równie ważną, jak okręty wojenne czy samoloty. Tym razem poznajemy nowe gatunki tych stworzeń, przystosowane do walki na oceanie. Morskie smoki doskonale wpisują się w realia wojny na Pacyfiku i sprawiają, że finałowe starcia przypominają widowiskowe pojedynki rodem z filmów o kaijū. Najciekawsze jest jednak to, że fantastyczne elementy nie dominują nad historią. Autorzy wyraźnie inspirują się autentycznymi wydarzeniami i realiami wojennymi, dzięki czemu nawet najbardziej niezwykłe sceny zachowują pewien stopień wiarygodności.
Głównym bohaterem zostaje William – Afroamerykanin żyjący w Stanach Zjednoczonych początku lat czterdziestych. To bardzo dobry wybór, ponieważ pozwala pokazać nie tylko nadchodzącą wojnę, ale również codzienność kraju wciąż zmagającego się z segregacją rasową. Po tragicznym wydarzeniu William zostaje zmuszony do wstąpienia do armii i rozpoczęcia szkolenia jako jeździec smoka. Jego motywacją nie jest patriotyzm ani chęć walki, lecz pragnienie powrotu do córki. To właśnie relacja ojca z dzieckiem nadaje historii emocjonalnego ciężaru i sprawia, że postać staje się znacznie bardziej wiarygodny niż klasyczny wojenny heros.
Nie oznacza to jednak, że album jest pozbawiony wad. Po raz kolejny twórcy korzystają z niemal identycznej konstrukcji fabularnej. Bohater trafia na smoka, przechodzi szkolenie, zdobywa zaufanie swojej niezwykłej bestii, a następnie bierze udział w decydującej bitwie. Osoby znające wcześniejsze części bardzo szybko zauważą, że poszczególne etapy historii przebiegają niemal identycznie. Nie przeszkadza to w dobrej zabawie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że seria zaczyna korzystać z własnego sprawdzonego przepisu, zamiast próbować go rozwijać.
Na szczęście wszelkie niedostatki scenariusza skutecznie nadrabia warstwa wizualna. Rysownicy znakomicie oddają zarówno historyczne realia, jak i fantastyczne stworzenia. Szczególnie dobrze prezentują się morskie smoki, których projekty wyraźnie czerpią inspirację z japońskiej kultury popularnej i klasycznych filmów o Godzilli. Ogromne bestie walczące pomiędzy okrętami wojennymi robią naprawdę duże wrażenie. Równie dobrze wypadają sceny rozgrywające się w San Francisco i na amerykańskim wybrzeżu. Historyczne budynki, porty i okręty tworzą wiarygodne tło dla całej opowieści.
Udana odsłona, choć seria potrzebuje świeżości
Największym sukcesem Pearl Harbor pozostaje jednak klimat. Autorzy bardzo sprawnie wykorzystują napięcie poprzedzające przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny. Świadomość nadchodzącego konfliktu unosi się nad każdą stroną albumu, a zestawienie historycznych wydarzeń z obecnością smoków okazuje się zaskakująco naturalne.
To właśnie połączenie historii z fantastyką stanowi największą wartość całej serii. Nawet jeśli sama fabuła nie zaskakuje, świat przedstawiony skutecznie zachęca do dalszej lektury.
Wojny i smoki. Pearl Harbor to bardzo przyjemna przygodowa opowieść, która umiejętnie wykorzystuje realia wojny na Pacyfiku oraz amerykańsko-japońskiego konfliktu. Szczególnie dobrze wypada pokazanie San Francisco jako miasta żyjącego w cieniu nadchodzącej wojny oraz sposób, w jaki twórcy łączą autentyczne wydarzenia z fantastyką.
Szkoda jedynie, że scenariusz ponownie korzysta z dobrze znanego schematu. Gdyby autorzy odważyli się mocniej odejść od powtarzalnej konstrukcji poprzednich tomów, seria mogłaby wejść na jeszcze wyższy poziom. Mimo to pozostaje to jedna z ciekawszych części cyklu i kolejny dowód na to, że historia alternatywna w komiksie wciąż ma ogromny potencjał.
Nasza ocena: 7,7/10
Świetne wykorzystanie realiów wojny amerykańsko-japońskiej i klimatu San Francisco, efektowne smoki oraz widowiskowe bitwy sprawiają, że Pearl Harbor należy do najlepszych odsłon serii. Głównym problemem pozostaje jednak coraz bardziej przewidywalna konstrukcja fabuły.
Fabuła: 7,5/10
Bohaterowie: 8/10
Oprawa graficzna: 7,5/10
Wydanie: 8/10
