Site icon Ostatnia Tawerna

Science-fiction i fantasy w jednym – recenzja książki „Tajemnica Torhel” Janusza Warchlewskiego

Tajemnica tORHEL

Cudowny byłby to świat, w którym istniałaby planeta z tak wieloma baśniowymi elementami, że nazwano by ją Bajką. Janusz Warchewski właśnie taki stworzył.

Technologia przyszłości

Rozwój technologii pozwolił na skoki – przenoszenie skoczka w wybrane miejsce w kosmosie oraz jego powrót. Początkowo udało się przenieść na orbitę innej planety w Układzie Słonecznym, a następnie w konkretne miejsce na jej powierzchni. Centrum Koordynacji Badań Kosmicznych postanowiło wykorzystać tę technologię do poszukiwań potencjalnych miejsc do kolonizacji w innych układach gwiezdnych.

Przeskoki w niezbadane wcześniej rejony nie miały żadnego sensu, tym bardziej, że podróże na dalekie odległości były bardzo drogie. Więc za pomocą wybudowanego na orbicie superteleskopu zaczęto szukać planet, które można by było skolonizować.

Gdy w końcu taką naleziono, rozpoczęły się coraz częstsze przeskoki najpierw na orbitę, a potem bezpośrednio na powierzchnię. Kolejni skoczkowie przybywali na obcą planetę, na niewielką wyspę. Zaczęto budować fort i przystań.

Wkrótce cały świat dowiedział się o żyjących tam piratach, wielu różnych królestwach, smokach i magach. Stąd właśnie nowe miejsce potocznie nazywano Bajką, a wkrótce potem Komitet nadał jej tą nazwę oficjalnie. Różne były losy pionierów i zwiadowców eksplorujących planetę,

Marzenia wielu, życie nielicznych

Wszystkie te wydarzenia działy się kilkanaście lat przed narodzinami Zoe. Gdy dziewczyna była nastolatką, na Bajkę wysyłano już turystów pod opieką Przewodników. Był to najbardziej szanowany zawód na świecie i wymarzona praca wielu ludzi.

Nasza główna bohaterka od dziecka wiedziała, kim chce zostać. Uczyła się więc dwóch języków używanych ma Bajce, szermierki, łucznictwa oraz innych umiejętności przydatnych na obcej planecie i obowiązkowych, aby zdobyć wymarzony zawód.

Po zdanych egzaminach Zoe została przydzielona do doświadczonego Przewodnika, Toma Tombwerga. Był on legendą. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że będzie mogła pracować i uczyć się od najlepszego podróżnika. Ich wspólna misja, wraz z dwójką turystów, rozpoczęła się niespodziewanie szybko.

Od samego początku, gdy wylądowali na Bajce, nic nie było takie, jakie miało być. Zoe dowiaduje się, że żaden z jej współtowarzyszy nie jest tym, za kogo się podaje. Kontakty między dwoma światami są całkiem inne niż jej teoretyczna wiedza. Dziewczyna będzie musiała zweryfikować swoje plany i zmierzyć się z nieoczekiwanymi wydarzeniami.

Zabrakło wielu stron

W Tajemnicy Torhel mamy naprawdę wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od dobrej książki. Różnorodność krain oraz ras jest ogromna. Czytamy też o w wielu dalekich i niezbadanych jeszcze miejscach. Dodatkowo dostajemy zdrady, sekrety i sojusze. Cała opowieść została jednak wciśnięta w dwieście stron, a zasługiwała na co najmniej raz tyle.

Mniej więcej pierwsza połowa książki jest napisana świetnie – ani w za szybkim, ani za wolnym tempie. Jednak druga część, w której rozpoczyna się właściwa przygoda na obcej planecie, ma natłok miejsc, postaci i wydarzeń. Przez to też dostajemy za mało informacji i nie ma przestrzeni na rozwinięcie nie tylko pobocznych wątków, ale przede wszystkim głównego.

Nasza ocena: 8/10

Idealne połączenie science-fiction z fantasy, chociaż tak bogaty świat zasłużył na obszerniejszą książkę

Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 9/10
Styl: 7/10
Wydanie: 7/10
Exit mobile version