Site icon Ostatnia Tawerna

Samurajska przygoda z kuzynem – recenzja komiksu „Usagi Yojimbo. Rozdroża”, t. 4

Stan Sakai jest mistrzem komiksu. Ma na swoim koncie wiele nagród Eisnera. Rozdroża, są już czwartym tomem przygód długouchego ronina w kolorze. Czy i ten tom okaże się równie wybitny, jak wcześniejsze?

Powrót Usagiego – nareszcie!

Długo przyszło nam czekać na kolejny tom o przygodach długouchego ronina. Wojna Tengu, czyli część trzecia Usagiego Yojimbo w kolorze, ukazała się w 2023 roku, a tom czwarty dopiero we wrześniu 2025 roku. Oczywiście w międzyczasie, a dokładnie na początku 2024 roku wyszedł ciekawy eksperyment, czyli wersja dla młodszych odbiorców – Chibi Usagi – Atak chibi straszydeł. Niemniej to i tak nadal ponad rok czekania na przygody Usagiego. Gdy, więc w końcu dorwałem Rozdroża, to spotkało mnie rozczarowanie już na początku. W porównaniu do poprzednich trzech części, mamy do czynienia z jeszcze cieńszym tomem (jednocześnie jest tańszy o dziesięć złotych). Aczkolwiek pomyślałem sobie, że w przypadku twórczości Stana Sakai nie chodzi o ilość, a jakość. Niestety, z wielkim bólem serca, ale i tutaj spotkał mnie zawód!

Przedłużająca się wędrówka

W Rozdrożach zamieszczono dwie historie – Okup! i tytułowe Rozdroża. W obu tych opowieściach Usagi wędruje ze swoim kuzynem – Yukichim, który po raz pierwszy pojawił się w Wojnie Tengu. Niestety Yukichi nie jest tak ciekawym i barwnym bohaterem, jak na przykład Gen. To po prostu samuraj, który nie zna życiowych prawd. Za bardzo ufa ludziom i wierzy w ideały oraz honor i sprawiedliwość. Dość szybko się przekonuje, że na prowincji większość bandytów woli wbić nóż w plecy niż stanąć do walki twarzą w twarz. I choć kuzyn Usagiego nie jest najciekawszą postacią, to wprowadza niewielki powiew świeżości. Niestety fabuła wypada gorzej, bo Okup! jest po prostu recyklingiem wcześniejszych historii. Bo podobnie, jak wiele razy wcześniej Kitsune okrada bandziora z ważnych dokumentów, przez co wpada w tarapaty i Usagi musi ją ratować. Podobnie, jak niegdyś Genowi, tak i tutaj Kitsune próbowała podebrać sakiewkę Yukichiemu. Ta lektura sprawiła mi frajdę, bo to jednak Usagi, ale nie da się ukryć, że czuć, iż czyta się to samo już któryś raz – niestety. Rozdroże wypada trochę lepiej. Długouchy ronin i jego kuzyn rozdzielają się w pościgu za grupką bandziorów mordujących kupców. W wyniku czego Yukichi natyka się na… Jeia. Nic ciekawego nie wynikło z tej opowieści, bardziej bym powiedział, że to podbudowa pod kolejną większą historię. Zatem po przerobieniu tego krótkiego tomu pozostał mi spory i to naprawdę spory niedosyt.

Czy warto było czekać na Usagiego?

Jestem wielkim fanem kreski Stana Sakaia, więc nie będę się powtarzał. Odsyłam do recenzji mojego ulubionego tomu, który zresztą dostał najwyższą notę ze wszystkich komiksów, jakie dane mi było recenzować – Usagi Yojimbo. Legendy. Wspomnę tylko, że na końcu zamieszczono kilka pięknych rysunków różnych artystów. Przechodząc już do podsumowania, to po pierwsze powiem, że nigdy Usagi Yojimbo za całokształt nie dostał ode mnie oceny niższej niż osiem. I niestety piekło zamarzło, bo z wielkim bólem serca Rozdroża dostaną ode mnie marną siódemkę. Stan świetnie pisze, więc to nie tak, że jest to tom beznadziejny, ale dla wielkiego fana, który przerobił wszystkie historie jakie wyszły po polsku, powielanie schematów, to trochę za mało. Niestety, to już lepiej wypadł Chibi Usagi! Cóż mogę powiedzieć, czekałem ponad rok na jakąkolwiek opowieść o Usagim i po jej przeczytaniu jest mi po prostu smutno.

PS: W przypadku Wojny Tengu nie miałem okazji napisać recenzji, a niestety i ten tom też nie dostałby ode mnie ósemki. Czy to chwilowa zadyszka, czy spadek formy Stana? Zobaczymy już niebawem, bo po kolejny tom na pewno sięgnę.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.

Nasza ocena: 7,2/10

Z bólem serca to mówię, ale niestety w Rozdrożach widać wyraźny spadek formy mistrza.

Fabuła: 6/10
Bohaterowie: 6,5/10
Oprawa graficzna: 9/10
Wydanie: 7,5/10
Exit mobile version