Michał Śledziński i Karol Kalinowski w 2010 roku zaczęli tworzyć komiks o pubie. Niestety nie udało im się go dokończyć i dopiero w tym roku w ramach zbiorczego wydania otrzymujemy całość. Czy warto było wskrzesić Na jedno pub po tak długiej przerwie?
Polewaj bracie
Komiks Na jedno pub opowiada o tytułowym przybytku oraz o jego stałych bywalcach. Zatem mamy właścicielkę, a zarazem barmankę, podrywającą ją blondynę, studenta z Chin wyglądającego jak panda, a do tego dwójkę kujonów oraz niespełnionego wierszokletę i do tego dziadka, który bierze piwo na zeszyt. Oczywiście przez komiks przewija się też cała masa innych bohaterów. Tutaj warto wspomnieć o najprawdziwszym czarnym charakterze (tylko zamiast kota, trzyma na kolanach aligatora), który napędza całą fabułę. Otóż nasz złol po sąsiedzku otworzył swój własny pub i postanawia wykosić konkurencję, stosując mocno wątpliwe etycznie metody. W związku z tym, nasza pubowa ekipa stara się jak może, by ocalić swój ukochany lokal. I stosuje w tym celu niekonwencjonalne metody.
Na drugą nóżkę
Polubiłem tę szaloną pubową ekipę wymyśloną przez Śledzia i narysowaną przez Karola Kalinowskiego. Zwłaszcza do gustu przypadł mi Wong. Scena, w której właścicielka wymienia wszystkich stałych bywalców i wspomina o studencie z Chin, po czym dodaje „czy naprawdę tylko ja widzę, że to cholerna panda”, rozbroiła mnie. Poza tym Karol też dobrze kadruje, bo tak naprawdę w tej samej scenie mamy kolejny świetny moment, czyli gdybanie, z jakiego powodu dwa kujony przesiadują w tej podrzędnej knajpie? Barmanka nie ma bladego pojęcia, ale rysownik daje nam podpowiedź, skupiając kadr konkretnie na jej walorach (a warto dodać, że nie nosi ona stanika). I właśnie dla takich momentów warto sięgnąć po ten komiks. Potem jest w sumie jeszcze lepiej, bo mamy tutaj do czynienia z komedią pomyłek, do tego momentami trochę krwawą. Przyznaję, że niektóre absurdalne pomysły Śledzia rozbawiły mnie i zszokowały (ciekawy jest choćby tajemniczy składnik, który sprawia, że piwo z tego pubu jest tak wyjątkowe). Choć jednocześnie niespodziewany element science fiction dodany na końcu nie trafił do mnie (wolałem, jak autorzy trzymali się przyziemniejszych tematów), to jednak oceniając całościowo, mogę powiedzieć, że się ubawiłem po pachy.
Czy warto wypić za wydanie tego komiksu?
Na jedno pub nie jest komiksem wybitnym, może też nie jest przesadnie oryginalny, ale czytanie go sprawia frajdę. A ja od takiej lekkiej historyjki niczego więcej nie oczekuję. Do tego świetna kreska Karola Kalinowskiego zachęca do wracania do najdziwniejszych i najśmieszniejszych momentów fabularnych. Poza tym, uwagę przyciągnąć może też nietypowy format (poziomy) i dodatek w postaci zabawnego dialogu między Śledziem, Kalinowskim, a Janem Sidorowninem. Przyczepić mogę się jedynie do pustej strony pozostawionej na samym końcu, bo aż się prosiło o dodanie jakiegokolwiek szkicu któregoś z dwójki artystów. Niemniej całościowo Na jedno pub wypada bardzo pozytywnie. Warto sprawdzić, a najlepiej przed zakupem przekartkować, aby przekonać się, czy ten humor do nas trafi.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.
Nasza ocena: 7,5/10
Na jedno pub jest lekkim, zabawnym i wciągającym komiksem o ekipie przesiadującej w tytułowym pubie.Fabuła: 7/10
Bohaterowie: 7/10
Oprawa graficzna: 8/10
Wydanie: 8/10
