Site icon Ostatnia Tawerna

Powrót obłąkanego Jeia – recenzja komiksu „Usagi Yojimbo. Lód i śnieg”

Stan Sakai tworzy przygody długouchego ronina od lat 80. Czy te historie potrafią nadal zachwycać, czy jednak powiedzenie „Co za dużo to niezdrowo” ma już zastosowanie także do Usagiego?

Mroźna przygoda długouchego ronina

Komiksy o Usagim autorstwa Stana Sakaia nadal są moim ulubionymi powieściami graficznymi. Niemniej od pewnego czasu, a konkretnie od części zatytułowanej Wojna Tengu, zacząłem odczuwać znużenie. Każda kolejna przygoda była powtarzalna i brakowało mi wzruszających momentów oraz ciekawych pomysłów, jakie miewał Stan we wcześniejszych tomach (np. pokazywał, jak powstają przedmioty związane z kulturą japońską – maty tatami, latawce itd.). Oczywiście ten spadek formy nie zmienił mojego stosunku do Usagiego, dlatego nadal czekam na każdy kolejny tom. Jak zatem wypada, w moich oczach wypada najnowsza publikacja? Cóż, jestem mniej rozczarowany niż po przeczytaniu Zielonego smoka, aczkolwiek daleko mi do takich zachwytów, jakie wzbudzały we mnie albumy Sagi. Chyba największym problemem jest kuzyn Usagiego – Yukichi. Zawsze uważałem, że za sukcesem tej serii stoją bohaterowie, w tym nawet ci epizodyczni, oraz kluczowe postacie drugoplanowe: Gen, Kitsune, Tomoe, Jotaro, inspektor Ishida. Niestety Yukichi na ich tle jest kompletnie nijaki. Cały czas jedynie snuje się za Usagim. Brakuje mu większej sprawczości, charakteru albo chociaż ciekawej przeszłości. Jedyne, co go cechuje, to wysokie zdolności szermiercze. Dla mnie to szeregowiec, zasługujący jedynie na rolę epizodyczną, a tymczasem w najnowszych częściach jest drugim najważniejszym bohaterem tej serii.

Zima oczami Stana

Lód i śnieg, przynajmniej pod względem fabularnym, zaciekawił mnie o wiele bardziej niż Zielony smok. A to za sprawą powrotu niebezpiecznego i obłąkanego Jeia. Już we wcześniejszych tomach pojawiał się na chwilę, przez co od dłuższego czasu było wiadomo, że Stan buduje grunt pod kolejną konfrontacje Usagiego z Jeiem. Punkt kulminacyjny przypada właśnie na ten album. Jei wzbudzając przerażenie wśród lokalnych bandziorów, zdołał zmusić ich, aby mu się podporządkowali. Mało tego na jego drodze pojawia się też przerażająca upiorzyca. Jednakże czy Jei zdoła ją przeciągnąć na swoją stronę? Tego Wam oczywiście nie zdradzę. Najważniejsze, że w końcu trafiła się o wiele bardziej emocjonująca walka i do tego dość satysfakcjonująca. Aczkolwiek, po tym, jak Stan budował napięcie wokół tej konfrontacji od kilku tomów, spodziewałem się jednak czegoś bardziej epickiego i spektakularnego. Na koniec Lodu i śniegu nasi bohaterowie trafiają do tajemniczej wioski zasypanej śniegiem, zamieszkałej przez wygłodniałych wieśniaków. I było to, według mnie, dobre dopełnienie tego albumu.

Czy nadal warto śledzić dalsze losy Usagiego i jego kuzyna?

O kresce Stana wielokrotnie wypowiadałem się w samych superlatywach. I w przypadku Lodu i śniegu nic nowego nie powiem, poza tym, że Stan bardzo pięknie prezentuje Japonię zasypaną śniegiem! Zamiast jednak skupiać się wyłącznie na jego rysunkach, według mnie, lepiej zwrócić uwagę na okładki alternatywne zamieszczone na końcu tomu. Różni twórcy przedstawili swoje spojrzenie na ten album przygód Usagiego. I prawie każda taka grafika prezentuje się fenomenalnie (różnorodność stylów zachwyca)! Do wydania nie mam zastrzeżeń, trzyma taki sam poziom, jak wcześniejsze tomy z tej serii. Zatem podsumowując, nadal brakuje mi większego powiewu świeżości w twórczości Stana, aczkolwiek w końcu dostrzegłem światełko w tunelu. Mam nadzieję, że prędzej niż później doczekam się powrotu takich postaci, jak Gen, inspektor Ishida czy Tomoe. Jednocześnie trzymam kciuki, aby Yukichi zniknął z pierwszego planu.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.

Nasza ocena: 7,7/10

Usagi Yojimbo. Lód i śnieg nie ma w sobie tej magii, co tomy z serii Saga czy Początek. Niemniej za sprawą powrotu demonicznego Jeia ta część okazała się prawie równie wciągająca, jak te wcześniej wspomniane.



Fabuła: 7/10
Bohaterowie: 7/10
Oprawa graficzna: 8,5/10
Wydanie: 8,5/10
Exit mobile version