Site icon Ostatnia Tawerna

Osobliwe wcielenia Supergirl w komiksach – kopia, sobowtór, anioł i dziewczyna, która nie mieści się w micie Supermana

Rok 2026 można nazwać rokiem Supergirl. Do kin trafia film Supergirl, osadzony w nowym filmowym uniwersum DC rozwijanym przez Jamesa Gunna i Petera Safrana, a samo DC wzmacnia obecność Kary Zor-El także na rynku komiksowym. Szczególnie ciekawym przykładem jest antologia Supergirl: Świat, w której twórcy z różnych krajów pokazują Dziewczynę ze Stali przez pryzmat odmiennych kultur, języków i lokalnych wyobrażeń o bohaterstwie. To dobry moment, by spojrzeć nie tylko na najbardziej znaną Karę Zor-El (kuzynkę Supermana z Kryptona), ale także na jej mniej oczywiste, dziwne, czasem zapomniane albo symbolicznie bardzo ciekawe wcielenia.

Supergirl nigdy nie była wyłącznie żeńską wersją Supermana. W historii DC bywała eksperymentem, próbą rynkową, sobowtórem, anielską figurą odkupienia, bohaterką alternatywnych światów, postacią z przyszłości, a nawet gniewną Red Lanternką. Najciekawsza jest właśnie wtedy, gdy wymyka się prostemu opisowi: nie stoi tylko obok Supermana, lecz ujawnia napięcie między dziedzictwem Kryptona, dziewczęcą tożsamością, traumą ocalałej i potrzebą samodzielnego zdefiniowania własnego miejsca w świecie.

Super-Girl z życzenia

Zanim pojawiła się klasyczna Kara Zor-El, w komiksach DC funkcjonował wcześniejszy, bardzo dziwny wariant tej idei. W Superman #123 z 1958 roku Jimmy Olsen używa magicznego totemu i życzy sobie, aby Superman miał kobiecą partnerkę o podobnych mocach. W ten sposób powstaje Super-Girl – nie kuzynka z Kryptona, nie ocalała z Argo City, ale postać właściwie magiczna, chwilowa i eksperymentalna. Ten epizod jest bardzo znaczący, bo pokazuje, że Supergirl narodziła się najpierw jako pomysł do przetestowania. DC sprawdzało, czy czytelnicy zaakceptują żeński odpowiednik Supermana. Brzmi to dziś osobliwie, ale właśnie takie próbne historie często decydowały o przyszłości całych mitologii komiksowych. „Super-Girl z życzenia” nie była jeszcze pełnoprawną bohaterką, ale otworzyła drogę Karze Zor-El, która zadebiutowała rok później.

Kara Zor-El jako tajna broń Supermana

Najbardziej znana Supergirl, czyli Kara Zor-El, pojawiła się w Action Comics #252 w 1959 roku. Jej historia była już bliższa temu, co dziś kojarzymy z tą postacią: Krypton, Argo City, utrata domu, lot na Ziemię i spotkanie z Supermanem. Ale nawet ten klasyczny debiut ma elementy, które z dzisiejszej perspektywy są mniej oczywiste. Superman nie przedstawia jej od razu światu. Umieszcza ją w sierocińcu w Midvale, daje jej ziemską tożsamość Lindy Lee i traktuje jako swoją tajną broń. Kara zostaje więc jednocześnie potężną Kryptonką i ukrywaną nastolatką. Musi ćwiczyć, czekać, udawać zwyczajną dziewczynę i stopniowo zasługiwać na publiczne uznanie. W tej wersji Supergirl jest nie tylko symbolem nadziei, ale też figurą podporządkowania: kimś, kto ma moc równą Supermanowi, ale przez długi czas nie może samodzielnie wejść na scenę. To bardzo ciekawy punkt wyjścia dla późniejszych interpretacji. Supergirl od początku była postacią rozdwojoną: między siłą a kontrolą, między dziedzictwem a wychowaniem, między kosmicznym pochodzeniem a ziemską codziennością.

Power Girl, czyli Supergirl, która nie chciała być tylko Supergirl

Jednym z najważniejszych i najmniej oczywistych wariantów tej postaci jest Power Girl, czyli Kara Zor-L z Ziemi-2. To alternatywna wersja Supergirl, ale taka, która szybko zaczęła żyć własnym życiem. Ma kryptoniańskie pochodzenie, ma podobny zestaw mocy co Superman i jest z nim powiązana, ale jej charakter oraz rola w uniwersum DC są inne. Power Girl nie jest jak młodsza kuzynka, którą trzeba prowadzić za rękę. Jest pewniejsza siebie, bardziej niezależna, często ostrzejsza w sposobie bycia. Przez to staje się znakomitym przykładem komiksowego pytania o tożsamość: czy bohaterka wywodząca się z mitu Supermana musi pozostać jego odbiciem. Power Girl pokazuje, że nie. Może być wariantem Supergirl, a jednocześnie osobną postacią, która walczy o własne imię, własny kostium i własną legendę. Jej historia dobrze pasuje do rozmowy o wielości kobiecych figur w komiksach superbohaterskich. Power Girl nie znosi bycia przypisem. Nawet kiedy jej geneza jest zakorzeniona w Supergirl, sama postać działa przeciwko prostemu kopiowaniu wzorca.

Matrix i Linda Danvers, czyli Supergirl jako anioł

Lata 90. przyniosły jedną z najbardziej niezwykłych wersji Supergirl. Po Crisis on Infinite Earths klasyczna Kara Zor-El przez długi czas nie funkcjonowała w głównej ciągłości DC. Jej miejsce zajęła Matrix – sztuczna, protoplazmatyczna istota stworzona w alternatywnej rzeczywistości przez Lexa Luthora. Już samo to brzmi jak typowy komiksowy eksperyment z tożsamością. Ale później historia poszła jeszcze dalej. W serii Petera Davida Matrix łączy się z umierającą dziewczyną, Lindą Danvers. Powstaje Supergirl, która nie jest już po prostu Kryptonką. Jest hybrydą człowieka, sztucznej istoty i czegoś w rodzaju ziemskiego anioła. Ten etap mocno różni się od klasycznych przygód o kosmicznym dziedzictwie. Zamiast prostego science fiction pojawia się opowieść o winie, odkupieniu, duchowości i pytaniu, czy ktoś naznaczony błędem może naprawdę stać się lepszy. To jedna z najodważniejszych interpretacji Supergirl. Bohaterka przestaje być „dziewczyną z rodu El”, a staje się figurą metafizyczną. Jej moc nie polega tylko na lataniu i sile, ale na możliwości przemiany. W tej wersji Supergirl jest mniej symbolem doskonałości, a bardziej symbolem walki o własną duszę.

Comet, czyli kiedy świat Supergirl był naprawdę dziwny

Nie każda mniej oczywista historia Supergirl dotyczy samej bohaterki. Czasem dziwność ujawnia się w jej otoczeniu. Najlepszym przykładem jest Comet, czyli Super-Koń. W dawnych komiksach DC nie był to koń z peleryną, ale postać o skomplikowanej, magicznej genezie. Comet miał być dawnym centaurem przemienionym przez czary, a w niektórych historiach przyjmował także ludzką formę. Dzisiaj takie pomysły brzmią jak parodia Silver Age’u, ale warto traktować je poważnie. Świat Supergirl przez lata był bardziej baśniowy, fantastyczny i dziwaczny niż świat Supermana. Obok Kryptona, rakiet i żółtego Słońca pojawiały się magiczne przemiany, superzwierzęta i fabuły, w których granica między science fiction a bajką była bardzo płynna. Comet pokazuje, że Supergirl funkcjonowała w przestrzeni większej swobody niż Superman. Twórcy pozwalali sobie przy niej na rzeczy bardziej osobliwe, czasem kiczowate, czasem urocze, ale ważne dla zrozumienia, jak komiksy budowały własną mitologię.

Cir-El, czyli córka Supermana, która nie była córką Supermana

Na początku XXI wieku DC wprowadziło Cir-El, jedną z najbardziej zapomnianych Supergirls. Początkowo przedstawiano ją jako córkę Supermana i Lois Lane z przyszłości. Miała kryptoniańskie moce, futurystyczny kostium i tajemniczą genezę. Sam pomysł był bardzo mocny: Supergirl nie jako kuzynka Supermana, ale jako jego potencjalna następczyni, córka i dziedziczka. Szybko okazało się jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Cir-El nie była prawdziwą córką Supermana, ale częścią większej intrygi związanej z manipulacją, przyszłością i Brainiakiem. Jej historia nie zdobyła takiej pozycji jak Kara Zor-El czy Power Girl, ale właśnie dlatego jest ciekawa. Pokazuje, jak często DC próbowało zadać pytanie: kim jeszcze może być Supergirl. Cir-El to Supergirl jako fałszywa obietnica przyszłości. Postać, która przez chwilę sugerowała wielką zmianę w micie Supermana, po czym zniknęła niemal tak szybko, jak się pojawiła. W komiksach takie nieudane albo półzapomniane eksperymenty też są ważne, bo pokazują granice tego, co czytelnicy i wydawnictwo byli gotowi zaakceptować.

Ariella Kent, czyli Supergirl jako córka Supermana i Lindy Danvers

Jeszcze bardziej niszowym przypadkiem jest Ariella Kent. To postać związana z najbardziej skomplikowanymi fragmentami historii Lindy Danvers i alternatywnych linii czasowych. Ariella bywa przedstawiana jako córka Supermana i Lindy Danvers z jednej z możliwych przyszłości. Jej status jest przez to dziwny, nieoczywisty i trudny do prostego streszczenia. Ale właśnie w tym tkwi jej znaczenie. Ariella pokazuje, że Supergirl może być nie tylko bohaterką teraźniejszości, lecz także pytaniem o dziedzictwo. Jeśli Superman jest symbolem nadziei, to kim jest jego córka? Jeśli Supergirl jest figurą ocalenia, to co oznacza dziecko zrodzone z tak poplątanej historii? Ariella nie stała się wielką ikoną DC, ale pozostaje ciekawym śladem epoki, w której komiksy chętnie mnożyły możliwe przyszłości, alternatywne rodziny i warianty znanych symboli. To Supergirl jako genealogiczna zagadka – postać, która nie tyle porządkuje mit, ile pokazuje, jak bardzo może się on rozgałęziać.

Supergirl jako Red Lantern

Jednym z najciekawszych współczesnych zwrotów była przemiana Kary w Red Lanternkę. W okresie The New 52 Kara zostaje przyciągnięta przez czerwony pierścień mocy, związany z gniewem. Na pierwszy rzut oka to po prostu efektowna zmiana kostiumu i przynależności do innej kosmicznej mitologii DC. W rzeczywistości jest to jednak bardzo mocna interpretacja psychologiczna. Supergirl ma powody do gniewu. Straciła planetę, rodzinę, język, kulturę i dawną codzienność. Trafiła na Ziemię, która nie jest jej domem, a jej kuzyn – choć bliski biologicznie – został wychowany w zupełnie innych warunkach. Superman często jest spokojnym centrum moralnym. Kara bywa bardziej pęknięta, bardziej impulsywna, bardziej obciążona pamięcią utraty. Red Lantern Supergirl pokazuje, że gniew nie musi być wadą. Może być także reakcją na traumę. W tej historii Kara przestaje być „grzeczną kuzynką Supermana”, a staje się osobą, która ma prawo krzyczeć. To jedna z tych wersji postaci, które najlepiej wydobywają jej odrębność wobec Kal-Ela.

Kara Starikov, czyli Supergirl z radzieckiego mitu

W serii DC Comics Bombshells Supergirl zostaje przepisana jako Kara Starikov, bohaterka wychowana w Związku Radzieckim. To alternatywna wersja uniwersum DC osadzona w estetyce wojennej, propagandowej i retro. Znane bohaterki funkcjonują tam inaczej niż w głównej ciągłości: są częścią świata przypominającego plakaty mobilizacyjne, opowieści frontowe i alternatywną historię XX wieku. Kara Starikov jest interesująca, bo odrywa Supergirl od typowo amerykańskiego kontekstu. Nie mamy tu klasycznej historii o dziewczynie, która trafia do świata Supermana i amerykańskiej kultury. Dostajemy Supergirl wpisaną w inny mit polityczny i inną wyobraźnię zbiorową. Jej siła, kostium i symbolika zaczynają znaczyć coś innego, bo zostają przeniesione do świata radzieckiej opowieści o bohaterstwie. To dobry przykład, że Supergirl można czytać globalnie. Nie tylko jako postać z uniwersum DC, ale jako figurę, którą różne kultury mogą przepisywać po swojemu. W tym sensie Bombshells ciekawie łączy się z późniejszą ideą antologii Supergirl: The World – Kara staje się bohaterką, której sens zmienia się w zależności od miejsca, języka i politycznej wyobraźni.

Supergirl w ósmej klasie

Nie wszystkie nieoczywiste wersje Supergirl są mroczne albo metafizyczne. Supergirl: Cosmic Adventures in the 8th Grade pokazuje Karę w konwencji szkolnej, młodzieżowej i komediowej. To Supergirl jako dziewczyna, która próbuje ogarnąć nie tylko kosmiczne moce, ale też szkołę, rówieśników i codzienne upokorzenia dorastania. Ten wariant jest ważny, bo przypomina, że Kara nie musi być wyłącznie wojowniczką, symbolem traumy albo spadkobierczynią Kryptona. Może być też nastolatką. A w jej przypadku dorastanie jest szczególnie ciekawe, bo odbywa się między planetami, językami i tożsamościami. To wersja lżejsza, ale nie mniej znacząca: pokazuje Supergirl jako figurę obcości, z którą młodszy czytelnik może się łatwo utożsamić.

Woman of Tomorrow, czyli Supergirl zmęczona własnym mitem

W ostatnich latach szczególnie ważna stała się seria Supergirl: Woman of Tomorrow Toma Kinga i Bilquis Evely. To opowieść, która mocno wpłynęła na współczesne rozumienie postaci i stała się podstawą nowego filmu o Supergirl. Kara nie jest tutaj tylko pogodną Dziewczyną ze Stali. Jest osobą zmęczoną, poranioną, bardziej gorzką i bardziej świadomą przemocy świata niż wiele wcześniejszych wersji. Historia ma strukturę kosmicznej wyprawy, trochę westernu, trochę baśni zemsty. Supergirl podróżuje z młodą dziewczyną, która szuka sprawiedliwości po śmierci ojca. W tej relacji Kara nie jest naiwną bohaterką z plakatu. Jest kimś, kto wie, że moc nie rozwiązuje wszystkiego, a zemsta może zniszczyć również tego, kto ma rację. To jedna z najbardziej dojrzałych interpretacji Supergirl. Pokazuje bohaterkę jako osobę, która przeżyła więcej, niż sugeruje jej jasny kostium i słynny symbol na piersi. W tym sensie Woman of Tomorrow bardzo dobrze domyka drogę od dawnych, dziwnych eksperymentów do współczesnej Kary: nadal jest w niej nadzieja, ale nie jest to już nadzieja łatwa.

Supergirl jako bohaterka świata

Wspólny mianownik tych historii nie polega na tym, że każda wersja Supergirl jest równie ważna albo równie udana. Polega na tym, że każda testuje inną możliwość ukrytą w tej postaci. „Super-Girl z życzenia” pokazuje narodziny pomysłu. Kara Zor-El jako tajna broń Supermana ujawnia napięcie między mocą a kontrolą. Power Girl walczy o niezależność od pierwowzoru. Matrix i Linda Danvers przenoszą Supergirl w stronę duchowości i odkupienia. Cir-El oraz Ariella Kent pokazują, jak mit może rozgałęziać się w przyszłość. Red Lantern Supergirl wydobywa gniew i traumę. Kara Starikov udowadnia, że Dziewczynę ze Stali można wpisać w inną kulturę polityczną. Cosmic Adventures in the 8th Grade przypomina o szkolnej, młodzieżowej energii tej postaci, a Woman of Tomorrow robi z niej bohaterkę bardziej melancholijną, dojrzałą i świadomą ceny przemocy.

Dlatego Supergirl jest ciekawsza, niż sugeruje prosta formuła „kuzynka Supermana”. Jej historia to zapis ciągłego wymyślania od nowa. Czasem chaotycznego, czasem kiczowatego, czasem bardzo odważnego. Ale właśnie dzięki temu Kara i jej alternatywne wcielenia dobrze pasują do dzisiejszego momentu, w którym DC próbuje pokazać ją nie tylko jako część rodziny Supermana, lecz jako samodzielny symbol.

Rok Supergirl nie polega więc wyłącznie na premierach filmowych i nowych albumach. Polega na ponownym odkryciu, że pod czerwonym „S” kryje się nie jedna bohaterka, ale wiele możliwych historii: o obcości, o gniewie, o dorastaniu, o pamięci, o utracie i o nadziei. A może właśnie dlatego Supergirl działa najlepiej wtedy, gdy nie próbuje być Supermanem. Jest najciekawsza, kiedy pozostaje sobą – nawet jeśli komiksy przez dekady nieustannie zmieniały odpowiedź na pytanie, co to właściwie znaczy.

Exit mobile version