W Finlandii Lilja Złodziejka autorstwa Janne Kukkonena zdobyła nagrodę w 2017 w kategorii komiks. Czy faktycznie jest to na tyle ciekawa powieść graficzna, że warto ją również udostępnić polskim czytelnikom?
Złodzieje w świecie fantasy
W pierwszym momencie myślałem, że Lilja Złodziejka jest komiksem skierowanym do młodszego czytelnika. Jednak okazało się, że to nie jest linia wydawnicza Krótkie Gatki. I bardzo dobrze, bo Janne Kukkonen stworzył o wiele poważniejszą historię, pomimo dość bajkowej kreski, leje się krew i co rusz ktoś umiera. A wydawało się, że będzie to lekka historia, o tytułowej złodziejce, która próbuje wkraść się w łaski złodziei. Ma już dość prostych fuch jakie dostaje, zatem wykrada zlecenie mistrzowi złodziejskiego cechu i wpakowuje się spektakularnie w tarapaty. Nie spojlerując dużo więcej, wspomnę tylko, że poza odkryciem tytułowego skarbu trzech królów i legendą z nią związaną, poznamy też niebezpiecznych religijnych fanatyków. Dodajmy do tego tajemniczy grobowiec, protagonistkę postawioną między młotem a kowadłem, oraz kilka zaskakujących zwrotów akcji.
Sekty i tajemnicze grobowce
Od samego początku wkręciłem się w tę historię. Jest jakaś lekkość w tej opowieści i kresce, że płynie się przez ten komiks błyskawicznie. Gdyby nie brak czasu, przerobiłbym ten tytuł w jeden wieczór. Choć na początku miałem niewielki problem z główną bohaterką. Przez pierwsze dwa rozdziały trudno było mi ją polubić. Nie podobało mi się jej zachowanie względem jej nauczyciela i taka arogancja przez nią przemawiająca. Jednak przeszło mi, gdy obserwowałem, jak zmaga się z rozmaitymi tarapatami i jak dzielnie stawia czoło zagrożeniom. Poza protagonistką chcę jeszcze poświęcić parę zdań żagwitom, czyli religijnym fanatykom. Nie dość, że już pod względem strojów się wyróżniają, to jeszcze ta aura tajemniczości, zbieranie reliktów… Od pierwszej sceny, gdy się pojawili, od razu skupili całą moją uwagę. Nie dość, że odgrywają bardzo istotną rolę w tym tomie, to jeszcze okazuje się, że będą mieli sporo do powiedzenia w kontynuacji, która mam nadzieje, że wyjdzie też po polsku.
Czy warto poznać przygody Lilji?
Lilja złodziejka. Skarb trzech królów, jest porządnie wydana. Miękka oprawa ze skrzydełkami, a do tego mały format, bardzo przyjemny w czytaniu. Świetny komiks młodzieżowy, choć według mnie i starsi czytelnicy też będą się przy nim dobrze bawić, ponieważ mamy tutaj kilka naprawdę ciekawych wątków. Żeby nie było, trafiło się też parę zabawnych scen – parsknąłem śmiechem, podczas targowania się protagonistki z jarlem! Z jednej strony mamy tutaj zakończoną opowieść, ale z otwartą furtką. Wiem, że kolejne tomy wyszły i mam nadzieję, że Kultura Gniewu zdecyduje się je wypuścić też u nas. Janne Kukkonen stworzył naprawdę bardzo przyjemny i angażujący komiks.
PS: Podoba mi się też język komiksu, a konkretnie nasze tłumaczenie. Mamy kilka hm… uroczych nazw, jak np. żagwici, bogień, ale też niektóre wyrażenia okazują się całkiem kreatywne (np. szkarłachy – obraźliwie/potoczne określenie żagwitów czy grobiestwo, określenie na okradanie grobów przez… łupigrobów).
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.
Nasza ocena: 7,3/10
Lilja złodziejka. Skarb trzech królów jest zaskakująco przyjemny, wciągającym komiksem, poruszający fascynujący wątek religijnych fanatyków – żagwitów.
Fabuła: 8,5/10
Bohaterowie: 6,5/10
Oprawa graficzna: 7/10
Wydanie: 7,5/10
